W mojej cerkwi, podczas niedzielnego kazania, duchowny mówił o „pseudopandemii” i piętnował tych, „którzy się przestraszyli” i zrezygnowali z przychodzenia do świątyni w czasie wiosennego lockdownu. Chcę zaznaczyć, że u nas w cerkwi nie są przestrzegane żadne rygory, tzn ludzie stłoczeni są na małej powierzchni, prawie nikt nie nosi masek itd. Proszę o komentarz, z czego to wynika. Czy prawosławni żyją w jakiejś alternatywnej rzeczywistości? Agata

Odpowiedziałbym zmienionymi nieco Twoimi własnymi słowami: „niektórzy prawosławni żyją w jakiejś alternatywnej rzeczywistości”, ale to samo można powiedzieć o przedstawicielach wielu innych (wszystkich?) grup społecznych. Mądrości ludowe stwierdzają: „Strzeżonego Pan Bóg strzeże”. Trzeba tu jednak wskazać na synergię/współpracę Boga i człowieka – Bóg strzeże, ale już „strzeżonego” tj. tego, co jest strzeżone/chronione przez człowieka.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



W najbliższych dniach nasza córka zostanie pierwszy raz wprowadzona do cerkwi. Wielokrotnie widziałam to jako osoba uczestnicąca w nabożeństwach, jednak chciałabym dowiedzieć się szczegółów istotnych z perspektywy rodzica. Jak to dokładnie wygląda, co powinni wiedzieć rodzice i jak się zachować podczas tego zdarzenia? Kasia

Szczegółów tutaj wielkich nie ma. Najpierw trzeba poinformować duchownego, że chcemy dokonać wprowadzenia dziecka. Kiedy rodzice z dzieckiem stoją u wejścia do cerkwi, zwykle duchowny najpierw czyta modlitwę nad matką. Wówczas jeszcze rodzice trzymają dziecko. Potem duchowny bierze dziecko i niesie je w stronę ikonostasu. Rodzice podążają za nim. Kiedy duchowny zatrzymuje się i mówi odpowiednie modlitwy rodzice również zatrzymują się. Ostatnie zatrzymanie się jest przed schodami przy ikonostasie. Tam rodzice czekają, a w przypadku dziewczynki duchowny niesie ją przed ikonostas i potem oddaje czekającym rodzicom. Kropi wodą święconą rodziców i dziecko.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina



Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. W niektórych wiejskich parafiach na Podlasiu ciągle żywa jest tradycja kolędowania. Ale w tym roku mamy epidemię i kolędnicy mogą roznosić po domach wirusa nawet o tym nie wiedząc. Ja uwiebiam tą tradycję, zawsze z niecierpliwością czekam na kolędników. Ale moi rodzice są przed 70-tką i nie chcę ich narażać. Głupio też zamykać dom przed kolędnikami. Zastanawiam się nad jakimś sensownym rozwiązaniem… Może powinniśmy przyjmować kolędników na podwórku, z zachowaniem dystansu? Może wywiesić kartkę na drzwiach, że przepraszamy, ale nie chcemy ryzykować? A może trzeba sobie otwarcie w parafiach powiedzieć: dzieci, nie chodźcie w tym roku kolędować, bo możecie kogoś niechcący zarazić? Może zrobić jakąś platformę i kolędowanie przez internet? Jak ojciec sądzi, czy w tym roku kolędowanie powinno jednak wyglądać nieco inaczej? Czy epidemia może być powodem do rezygnacji w tym roku z tej pięknej tradycji? Czy Cerkiew, baciuszkowie nie powinni się jakoś zaangażować w ten temat, z troski o zdrowie swoich parafian? Justyna

Z pewnością kolędowanie w tym roku będzie wyglądało inaczej niż w poprzednich latach. Złotego rozwiązania tej sprawy chyba nie ma. Już zbieranie się w grupki i chodzenie razem stanowi zagrożenie, a cóż dopiero wchodzenie do domów? Kiedyś na wsiach kolędnicy nie koniecznie kolędowali wchodząc do domów. Śpiewali kolędy pod oknem domów. Później gospodarz wychodził i wynagradzał kolędników. Można powrócić do tej tradycji. To jest alternatywa dla wsi, ale w miastach nie wiem jak zrobić. Może rzeczywiście jakoś wykorzystać internet do zachowania tego zwyczaju? Pytań jest wiele. Myślę, że duchowni i wierni zastanawiają się też w jaki sposób w tym roku będzie wyglądać chodzenie po kolędzie z Wodą Jordańską?

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe



Jak dziś wygląda liturgia pogrzebowa osoby zmarłej na covid? Wiadomo, podczas pogrzebu batiuszka święci ciało, wkłada ikonę w dłonie, tekst modlitwy, przykrywa się ciało całunem. Czy dziś, gdy trumna jest zamknięta, a być może nie trafia nawet do cerkwi, „sytuacja” zmarłego nie jest „gorsza”? Anonim

Jeśli chodzi o samo żałobne nabożeństwo i teksty, które są śpiewane i czytane (odpiewanije), to zmian żadnych nie ma. Zewnętrzne obrzędy w przypadku osoby, która zmarła na covid jak było zauważone wyżej zmieniają się. Obrzęd pochówku odbywa się przy zamkniętej trumnie. Nie ma zakazu wnoszenia trumny do świątyni. Sprawa obrzędu nie jest najbardziej istotna. Najważniejszym jest aby była wypowiedziana modlitwa. Włożenie ikonki, zakrycie całunem osoby zmarłej czy pokropienie św. wodą są w naszym odczuciu ważne, ale myślę, że w żadnym wypadku nie stawiają osoby zmarłej w „gorszej sytuacji”. Pamiętajmy o tym, aby modlić się w ciągu czterdziestu dni, jeśli ktoś może czytać też Psałterz w i intencji osoby zmarłej.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



Czy jest w cerkwi imię Kalina albo Gabriela, jeśli tak kiedy obchodzą imieniny? Ewa

W spisie imion, którymi posługuje się nasza Cerkiew nie ma ani Kaliny ani Gabrieli. Jeszcze kilkanaście lat temu, były problemy z nadaniem dziewczynce imienia Gabriela, właśnie z tego względu, że nie ma tego imienia w spisie i w kalendarzu. Dzisiaj imię to raczej bez problemu nadaje się na chrzcie. Gabriela jest żeńską forma imienia Gabriel w nawiązaniu do Archanioła Gabriela. Tak jak aniołowie są stworzeniami duchowymi, nie posiadającymi płci, zaczęto interpretować ten fakt na korzyć nadawania żeńskiej formy tego imienia. Imieniny obchodzi Gabriela w dniu pamięci Archanioła Gabriela 26 marca (nowy styl 8 kwietnia), lub też w innych dniach poświęconych pamięci Archaniołom. Pochodzenie imienia Kalina jest niejasne. Wskazuje się, że może ono pochodzić od greckiego słowa kalloli, co oznacza piękno, piękna. W prawosławiu jest święta o imieniu Kallista (pamięć 6/19 luty), której imię jest tłumaczone właśnie jako piękna (lub przepiękna).

Kategorie: imiona, ks. Andrzej Kuźma



Wyczytałem gdzieś, że w trakcie soboru In Trullo wpisano punkt, że ten kto zawarł zaręczyny ten nie może ich zerwać czyli de facto zaręczyny = ślub. Czy to znaczy, że jak ktoś obiecał komuś małżeństwo to jest juz z nim żonaty/zamężny nie mając sakramentu ślubu? To brzmi dziwnie. O co w tym chodzi? Piotr

Nie ma takiego kanonu, który zrównywałby wartość ślubu z zaręczynami. W kanonach soboru Truliańskiego (692) tylko w jednym kanonie jest mowa o zaręczynach (kanon 98), ale w zupełnie innym kontekście. Zaręczyny stanowią zaangażowanie w związek małżeński, ale związkiem małżeńskim nie są. Ks. Aleksy Znosko, autor podręcznika do Prawa Kanonicznego pisze: „Zaręczyny stanowią przyrzeczenie zawarcia związku małżeńskiego. W wypadku odstąpienia od zaręczyn jednej ze stron, druga strona nie może wystąpić do sądu o zawarcie małżeństwa powołując się na obrzęd zaręczyn. Nie oznacza to jednak, aby można było lekkomyślnie zrywać zaręczyny” (s. 84)

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina



Czy jeśli urodzi się córka matką chrzestną dziecka może być osoba wyznania chrześcijańskiego innej wiary, a ojcem chrzestnym osoba prawosławna? I jakie są wymagane dokumenty od rodziców chrzestnych do chrztu? Magda

W naszej tradycji w przypadku chrztu dziewczynki wymaganym jest aby matka chrzestna była wyznania prawosławnego. Ojciec chrzestny może być innego wyznania. W zasadzie rodzice chrzestni żadnych dokumentów nie przynoszą. Zwykle wystarczy deklaracja słowna o przynależności do Cerkwi. Niemniej jednak w wielu przypadkach potrzebne jest dostarczenie „świadectwa”, że ojciec chrzestny lub matka była w spowiedzi i przystąpiła do Eucharystii. Zwykle o dostarczenie takiego zaświadczenia prosi się osoby, które mało uczestniczą w życiu liturgicznym.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, rodzina



Czy jeśli w czasie spowiedzi batiuszka sam mówi o grzechach i o to abyśmy prosili o ich wybaczenie, nie pyta się nas o grzechy, to taka spowiedź jest dobra? Adam

Jeżeli podczas spowiedzi duchowny wymienia grzechy, które rzeczywiście popełniłeś, to jak najbardziej trzeba wyrazić skruchę (potwierdzić to, mówiąc „żałuję”) i można by ją nawet uznać za dopuszczalną, ale tylko pod warunkiem, że duchowny nie pominął żadnego z tych, z którymi przyszedłeś do spowiedzi (a tego raczej trudno się spodziewać). Koniecznie trzeba wówczas ‚wtrącić swoje’ i powiedzieć o pozostałych grzechach. Spowiedź to dokonywane przez nas samych ujawnianie naszych grzechów Panu Bogu w obecności duchownego. Bóg zna wszystkie nasze grzechy i oczekuje, że z żalem i skruchą, i z obietnicą poprawy nazwiemy je wszystkie o imieniu – tylko my możemy to zrobić i nikt nie może nas w tym zastąpić.

W tzw. „zamierzchłych czasach” funkcjonowały swego rodzaju ustalone „regułki” wypowiadane podczas spowiedzi – zawierały dość ogólnie ujęte wyznanie grzechów i potwierdzenie skruchy. W związku z trudnościami związanymi z „nazywaniem grzechów po imieniu” duchowni podejmowali próby udzielania pomocy „nieporadnie spowiadającym się” i mówili o grzechach, które mogły się pojawić (bo zwykle się pojawiają). Miało to m.in. pomóc zarówno dzieciom, jak i dorosłym w rozeznaniu i uświadamianiu co jest, czy co może być grzechem, bo ciągle (często?) zdarza się, że popełniamy jakiś grzech(y) nieświadomie czy nieumyślnie. Choć obecnie świadomość dzieci i młodzieży w kwestii grzeszności i spowiedzi bywa znacznie większa, z pewnością nie jest to powszechne zjawisko i zapewne dlatego niektórzy duchowni „starej szkoły” postępują dalej „po staremu”. Wypowiedź duchownego można traktować jako przejaw przewodnictwa duchowego, który zaczął towarzyszyć misterium spowiedzi i który też jest oczekiwany przez wielu przystępujących do spowiedzi. Znam też jednak spowiedników, którzy traktują spowiedź „w ścisłym tego słowa znaczeniu” – tj. będąc świadkami wyznawania grzechów, jedynie słuchają, mogą ewentualnie zadać jakieś pytanie w związku z tym, co usłyszeli (np. czy często dany grzech się pojawia), po czym zapytują: „czy żałujesz” i wypowiadają słowa modlitwy rozgrzeszającej. Spowiednika, duchowego opiekuna trzeba sobie wybrać podobnie jak wybiera się lekarza rodzinnego. Robimy to ‚z premedytacją’, biorąc pod uwagę wiele istotnych oczekiwań. Nieprawdaż?

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Czy kościół prawosławny prowadzi spis wiernych? Jarek

Każda parafia prowadzi spis wiernych swojej parafii. Takie zgłaszanie się i zapisywanie się do parafii jest dobrowolne. Znacząco pomaga w zachowaniu pewnego porządku, ale też ułatwia formalności związane z zawieraniem związku małżeńskiego, chrztów i in. Nie wszyscy jednak wierni zapisują się do parafii, co w żaden sposób nie wpływa na ich możliwości uczestnictwa w życiu liturgicznym. Najbardziej widoczne to „nie zapisywanie się” występuje w dużych miastach.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe



Co się dzieje z świadectwem chrztu po tej ceremonii? Mają je rodzice czy przedstawiciele kościoła? Jarosław

Po chrzcie (lub tuż przed), dane osoby chrzczonej (najczęściej dziecka) jak też inne dane są wpisywane do Księgi metrykalnej, którą prowadzi parafia. W tym momencie żadne zaświadczenie nie jest wydawane. Jednak w przyszłości, na podstawie tego wpisu w Księdze metrykalnej na prośbę osoby zainteresowanej, tj. ochrzczonej takie zaświadczenie może być wydane. Najczęściej powodem prośby o wydanie Świadectwa chrztu jest zawieranie związku małżeńskiego, wstąpienie do Seminarium duchownego, zmiana wyznania lub inne.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



Strona 5 z 109« Pierwsza...34567...102030...Ostatnia »