Czy są przeciwskazania do tego by Rzymski katolik nosił pierścień „Spasi i Sochrani”, jeżeli nie ma to jak należycie nosić ten że pierścień? Mikołaj

Nie ma żadnych przeciwskazań aby osoba nie prawosławna nosiła taką obrączkę . Noszenie takich pierścieni jest swego rodzaju nowym zdarzeniem, które upowszechniło się u nas kilkanaście lat temu (może trochę więcej). Być może istniało ono w innych tradycjach prawosławnych? Niemniej jednak trudno jest powiedzieć, jak wygląda to „należyte” noszenie pierścienia. Po prostu należy nałożyć na palec i nosić z godnością i pobożnością ufając w opiekę Bożą.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



Chciałabym się dowiedzieć czy jest możliwe ochrzczenie dziecka w trakcie Wielkiego Postu? Agata

Dziecko można ochrzcić w każdym okresie roku. Zwykle jednak chrzty w Wielkim poście rzadko są sprawowane ze względu na uroczystości rodzinne (suto zastawione stoły), które następują po sakramencie chrztu.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



Kilka dni temu zadałam pytanie dot. symbolu „wszechwidzącego oka” w cerkwiach w Gródku i Hajnówce. Chciałabym (w ramach informacji) dodać, że w cerkwi w Gródku symbol ten znajduje się na tle szachownicy (kolejny symbol masoński), pod nim znajduje się dziwna gwiazda, przypominająca odwrócony pentagram, a po obu stronach postaci Jezusa znajdują się księżyc i słońce (również symbole masońskie). Katarzyna

Symbole i układy plastyczne, o których wspomina Pani nie mają żadnej konotacji masońskiej — są to «paralelne» symbole, które jedynie na zasadzie skojarzeń utożsamiamy z pewnymi organizacjami i kontekstami historycznymi. Oko opaczności w epoce baroku stało się powszechnym symbolem boskości, szczególnie aikoniczności Boga Ojca, symbolem transcendencji, która wszystko utrzymuje w swojej opaczności. Masońska sława tego symbolu w danym kontekście nie ma żadnego zastosowania — to kwestia mody, cerkiewni malarze, szczególnie w XIX wieku, często stosowali ów symbol, nie wkładając weń żadnej masońskiej intencji. W wyobrażeniu ludowym, był to bardzo lubiany symbol, który często pokazywano dzieciom, jako namacalny znak wszechwidzącego Boga. Profesor Dobrzański umieścił ten symbol na zasadzie «tradycji», bez żadnego kontekstu masońskiego. Księżyc i słońce, to jedne z najstarszych symboli w sztuce chrześcijańskiej, stale obecne, szczególnie w scenie ukrzyżowania.

Kategorie: ikonografia, Vitali Michalczuk



Chciałbym zapytać się na kim spoczywa większy obowiązek wychowania dziecka w wierze, rodziców biologicznych czy chrzestnych? Kto jest odpowiedzialny za to przed Bogiem? Anonim

Powiedziałbym, że obowiązek religijnego wychowania dziecka spoczywa zarówno na jednych, jak i na drugich, a właściwie na drugim, bo ściśle rzecz biorąc rodzicem chrzestnym jest osoba tej samej płci co ochrzczone dziecko. Wypowiadając w imieniu dziecka słowa symbolu wiary rodzice chrzestni już podczas jego chrztu biorą na siebie odpowiedzialność za jego późniejsze wychowanie w wierze, ale wierzymy też i ufamy, że temu ważnemu zadaniu sprostają rodzice biologiczni. Jeśli jednak okaże się, że zaniedbują oni tę sferę życia dziecka, rodzic chrzestny ma prawo i obowiązek interweniować i korygować ewentualne braki i zaniedbania jak np. przynoszenie/przyprowadzanie dziecka do komunii, przygotowanie do pierwszej spowiedzi itp. Jedni i drudzy rodzice są odpowiedzialni przed Bogiem za wychowanie religijne dzieci, ale z dobrze poinformowanych źródeł słyszałem, że na sądzie ostatecznym to rodzice chrzestni będą ‚rozliczani’ za to, jakimi chrześcijanami okazały się być ich chrzestne dzieci… co nie zwalnia biologicznych rodziców z obowiązku należytego traktowania tej niezwykle ważnej sfery życia.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, liturgika, rodzina, życie duchowe



Jakie jest stanowisko PAKP w sprawie „ruskiego mira”? Czy to jest herezja? Paweł

O ile mi wiadomo PAKP nie ogłosił oficjalnie swego stanowiska w tej konkretnej kwestii, ale wielu prawosławnych na całym świecie (również w Polsce) zareagowało na to „zjawisko”. Pojawiły się twierdzenia, że to herezja, kojarzona i porównywana z etnofiletyzmem, ale towarzyszą im głosy wskazujące na to, że propagowanie, budowanie i umacnianie „świata Rusinów” nie dotyczy dogmatów wiary i w związku z tym trudno postrzegać to jako herezję, co nie oznacza, że nie jest błędnym nauczaniem/działaniem/ideą.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe



Mój przyjaciel, ojciec 15-letniego syna, gdy miał zostać ojcem (miał wtedy 17 lat, tzw ciąża nieplanowana) próbował namawiać swoją dziewczynę, aby tak dopuściła się aborcji. Na szczęście ona nie posłuchała go, odeszła od niego i urodziła dziecko – syna. Obecnie nie są oni razem, ale z czasem udało się mojemu przyjacielowi nawiązać bardzo dobry kontakt ze swoim synem. Prześladuje go jednak przeszłość i zastanawia się czy powinien powiedzieć swojemu synowi, że chciał go, co tu dużo mówić zabić i prosić go o przebaczenie? Kolega był u spowiedzi, otrzymał rozgrzeszenie, ale zapomniał zapytać czy powinien się synowi przyznawać do swoich zamiarów względem niego i czy jeśli się nie przyzna to ten grzech nie będzie odpuszczony. Boi się, że straci syna jak mu powie, z drugiej strony bardzo ciężko mu to ukrywać, że kiedyś miał takie myśli. Marek

Powiedziałbym, że powinien podjąć decyzję biorąc pod uwagę stan zaistniałej relacji. Zdarzenia z przeszłości nie da się zmienić, jest faktem, w zaistniałych wówczas „okolicznościach” z jakichś powodów wydawało mu się, że sugerowane przez niego „rozwiązanie” będzie „dobre”. Na szczęście do aborcji nie doszło – namawiał, ale chyba nie zmuszał. Teraz ma inne zdanie, zrozumiał swój błąd, z opisu można wnioskować, że cieszy się z nawiązanej relacji. To dobrze, że powiedział o tym wszystkim na spowiedzi. Czy mówić o tym synowi? To zależy od stanu i „dojrzałości” ich relacji. Uważam, że nie musi o tym mówić, jeżeli/bo istnieje możliwość, że spowoduje to naruszenie lub zerwanie tej więzi. Być może jest jeszcze za wcześnie – relacja nie jest jeszcze pełna, dojrzała, głęboka, pełna zrozumienia, miłości gotowej do wybaczenia… Nawet w przypadku takiej „wzorowej” relacji ujawnienie tego zdarzenia też mogłoby ją naruszyć? Czy warto ryzykować? Chciał się go pozbyć – to fakt, ale zdarzyło się to „za młodu” i w niespodziewanych(?), trudnych okolicznościach. Teraz tego żałuje (i słusznie) bo zerwał relację z synem, zanim się jeszcze narodził. Ujawnienie tego faktu synowi nie zmieni przeszłości, a może wpłynąć na ciąg dalszy –  może mu zaszkodzić… Czy to nie będzie powtórzenie tego co już raz nastąpiło – czy nie zerwie relacji z synem jeszcze raz, bo „przeszłość jednak go prześladuje”? Co jest ważniejsze – jego „lepsze samopoczucie” (bo synowi, jak na spowiedzi, ujawni swój błąd i będzie mu lżej), czy zaistniała relacja, która może się dalej rozwijać i pogłębiać (ale kosztem jego „ciężkiego sumienia” spowodowanego brakiem ujawnienia prawdy). Relacja jest tu moim zdaniem najważniejsza i to o nią trzeba walczyć. Ewangeliczna wskazówka to przypowieść o synu „marnotrawnym”. Przeważnie kojarzona jest z grzechem syna, który poprosił ojca o swoją część spadku i roztrwonił go, żyjąc rozwiąźle w jakiejś dalekiej krainie. Ale to tylko „część dużo większej całości”. W tej przypowieści największy i najważniejszy grzech to podwójne zerwanie relacji – syna z ojcem (syn uśmiercił ojca, bo poprosił o spadek jeszcze za życia ojca) i starszego brata z młodszym (starszy nie chciał wejść do domu i uczestniczyć w uczcie, którą ojciec wyprawił z radości, że młodszy syn powrócił). Starszy miał rację – młodszy bardzo zgrzeszył, nie tylko roztrwonił majątek, ale zadał ojcu wielki ból rozłąki i nie pomagał mu w niczym. Ale młodszy syn opamiętał się, nawrócił się, pokajał się – doznał głębokiego zrozumienia – i wrócił do domu ojca. Prosić go, żeby przyjął go jako sługę. Ojciec przyjął go jednak jak syna.
Jeżeli Twój przyjaciel uważa, że jego syn gotów jest okazać mu taką właśnie miłość, zrozumienie i wybaczenie – niech próbuje. Ale może warto najpierw nad tą miłością, zrozumieniem i gotowością wybaczenia wspólnie popracować, nie mówiąc nic o przeszłości. Niech „tymczasową(?) konieczność milczenia” potraktuje jako „nieuniknioną”(?) konsekwencją błędu, który popełnił w przeszłości. Czy dobrym rozwiązaniem będzie „zrzucenie” tego brzemienia na syna, już teraz albo w przyszłości?
Zdają sobie sprawę z sugerowanego w opisie dylematu – powiedzieć prawdę czy „żyć w kłamstwie”? Ale w tej sytuacji nie chodzi o kłamstwo. To raczej „przemilczenie”… Trudne i niewygodne bo uniemożliwia „pójście na całość”. Trzeba jednak rozważyć, czy słuszna i dobra chęć ujawnienia prawdy rzeczywiście i na pewno przysłuży się udoskonaleniu i „uprawdziwieniu” tej relacji, czy raczej jej zaszkodzi i nastąpi ponowne, ale tym razem jawne dla obu stron jej zerwanie. Upieram się przy twierdzeniu, że w niektórych określonych okolicznościach o wiele więcej można powiedzieć nie mówić nic….W przypowieści ojciec po długiej rozłące przyjął marnotrawnego utracjusza jak syna. Ojciec nie dopytywał się co zrobił z majątkiem, gdzie i jak go roztrwonił, jak żył… W opisanej sytuacji syn po kilkunastu(?) latach rozłąki przyjął Twego przyjaciela jak ojca(?) Czy pytał go o powody jego nieobecności? Czy to ważniejsze od faktu powrotu?
Życzę przyjacielowi przemyślanej, rozważnej i słusznej decyzji.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



Co Ojcowie myślą na temat przesiadywania i zabaw dzieci na podwyższeniu przeznaczonym dla biskupa. Anonim

To miejsce zwane ‚katedrą’ jest co prawda zarezerwowane dla biskupa, ale jak łatwo zauważyć, nie jest przez hierarchę zajmowane przez całe nabożeństwo, a zdarza się też, że biskupa w ogóle nie ma na danym nabożeństwie. To podwyższenie ma w sobie coś przyciągającego dzieci i zdarza się, że kręcą się wokół niego albo na nim ‚urzędują’. Mi osobiście to nie przeszkadza. Wierzę też, że biskupi też nie mają nic przeciwko temu i nie przeszkadzałoby im gdyby dziecko usiadło na katedrze nawet w czasie gdy sami na niej przebywają. Warunek konieczny – siedząc czy nawet bawiąc się na katedrze, niech zachowują ciszę i spokój. Dzieci powinny czuć się w cerkwi ‚jak u siebie w domu’, Cytowałem już tutaj kiedyś przykłady z cerkwi w Finlandii i Grecji – dzieciom wolno tam robić prawie wszystko, ale w tylko w ciszy i spokojnie, aby podczas nabożeństwa nie przeszkadzać przy tym innym, nie tylko dorosłym. W cerkwi monasteru w Ormylia podcza liturgicznej procesji wielkiego wejścia, która w greckiej tradycji przechodzi przez całą cerkiew wzdłuż północnej ściany i przez centrum nawy, zdarza się niekiedy, że sprawujący nabożeństwo przemieszcza się „slalomem” omijając w ten sposób siedzące lub leżące na podłodze dzieci, bo ‚są u siebie, w domu Ojca’…
Myślę, że miałyby mniej czasu i chęci do zabawy podczas nabożeństw, gdyby rozumiały treść czytanych czy śpiewanych wówczas modlitw, ale to temat na oddzielne i dłuższe rozważania,

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe



Jakie wymagania są do kandydatki do monasteru czyli mniszki, czy są tam np. postulat itp? Adam

Przede wszystkim, osoba, która chce wstąpić do monasteru powinna mieć silną wiarę i przekonanie, że chce swoje życie wieść z Bogiem. Jakichś specjalnych wymogów nie stawia się. Naturalnie, że przyjęcie postrzyżyn mniszych poprzedza okres nowicjatu, określany okresem posłuszanija. Długość trwania tego okresu nie jest wyraźnie określona.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



Czy jest gdzieś dokaldnie określone do kiedy trzeba ochrzcić dziecko? Czy imię Krystian jest w spisie imion prawosławnych, jak będzie się nazywał jego patron? Kasia

Nie ma jednoznacznie określonych reguł wskazujących w jakim wieku powinno być ochrzczone dziecko. Św. Cyprian z Kartaginy wskazywał, że dziecko może być ochrzczone na 2 lub 3 dzień po narodzeniu. Św. Grzegorz z Nazjanzu mówił o okresie 4 lat. Jeśli występuje zagrożenie życia, to ochrzcić należałoby ja najszybciej. W naszej praktyce najczęściej chrzci się dzieci od miesiąca po narodzeniu do pół roku. W innych Cerkwiach lokalnych ta praktyka jest nieco inna. W naszym spisie imion jest Kriskient, nie jest to imię tożsame z Krystianem, ale w naszej praktyce nadajemy to imię na chrzcie, natomiast w życiu codziennym, chłopak jest nazywany Krystianem.

Kategorie: imiona, ks. Andrzej Kuźma, liturgika



W tym roku kończę klasę 8. Zależy mi na dobrym napisaniu egzaminu i dostaniu się do wymarzonej szkoły. Co powinnam zrobić, aby tak się stało? Czy Bóg mi pomoże? Katarzyna

Powiedziałbym: ród swoje – ucz się, przygotowuj się do egzaminu a później złóż wymagane dokumenty w wymarzonej szkole. Z Bożą pomocą, o którą zapewne prosisz, Twoje marzenie się spełni.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe



Strona 5 z 145« Pierwsza...34567...102030...Ostatnia »