Czy jest możliwość nadania dziecku podczas chrztu w imienia Adrianna? Czy wśród Świętych jest patronka tego imienia? Anna

W naszym spisie imion świętych nie ma Adrianny. Nie znajduję również tego imienia w innych spisach świętych. Na chrzcie raczej nie może być nadane. Jest natomiast imię podobno brzmiące- Ariadna, jest ona świętą i ma swój dzień pamięci w kalendarzu.

Kategorie: imiona, ks. Andrzej Kuźma



Czy jeśli jeden z małżonków dopuści się cudzołóstwa, (dla ułatwienia stało się to 1 raz na wyjeździe integracyjnym), potem szczerze żałuje czynu, zmieni się podejmie pracę nad sobą, pójdzie do spowiedzi, to czy żeby Bóg odpuścił mu grzech ZAWSZE I BEZWZGLEDNIE musi powiedzieć to współmałżonkowi? Słyszałem 2 opinie, ale na żadna mnie nie do końca nie przekonuje. 1) Pierwsza opinia jest taka , że ZAWSZE i BEZWZGLEDNIE musi się przyznać, bo tego wymaga sprawiedliwość (nawet jeśli małzonek np: go zabije w gniewie musi to zrobić bo trzeba ponieść konsekwencje swoich czynów, po drugie Pan Jezus stwierdza, że zdrada jest powodem do rozwodu, a wiec nie mowiac tego zabiera się skrzywdzonemu małżonkowi ten wybór). Innymi słowy jeśli nie powie się bliźniemu że sie go skrzywdziło Bog grzechu nie wybaczy „idź i pojednaj się z bliźnim” 2) Inna opinia jest taka, że należy zawsze kierować się jakie dobro może z takiego faktu wyjść, a więc znów, jeśli np: mąż jest impulsywny, wcześniej bił żonę, a mają np 4 dzieci to lepiej nigdy tego nie mówić i Bóg mimo wszystko pochwali za roztropność bo nie chce „wiekszego rozlewu krwi” i wybaczy grzech Czy jest jakieś „oficjalne” stanowisko Cerkwi (lub jakieś słowa z Pisma), które wyjaśniają tą tą kwestię? Będę wdzięczny za odpowiedź P.S. to akurat nie jest mój grzech, ale znam sytuację z życia i poproszono mnie o radę. Miłosierdzie kazało mi powiedzieć opcję nr 2, ale sprawiedliwość opcję nr 1. Anonim

Na bardzo podobne pytanie próbowałem już udzielić odpowiedzi – proszę sprawdzić w dziale ‚rodzina’ pod datą 14-09-2020.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, rodzina



Jestem katoliczką, w KRK gdy wierny chce prosić Boga w jakiejś intencji poza prywatną modlitwą, często zamawia w swojej intencji odprawienie nabożeństwa-Mszę Święta (x 1), czasem 8 lub 30 (tzw. Msza Święta do Dworu Niebieskiego za osobę żyjąca. Powszechne są msze święte urodzinowe i w innych intencjach. Moje pytanie czy w Kościele Prawosławnym istnieje też podobna tradycja? Joanna

W prawosławiu rozumienie znaczenia św. Liturgii (w pojęciu rzymskokatolickim – Mszy) jest bardzie rozumiane jako modlitwa wspólnoty, czyli całego zgromadzonego Kościoła. Dlatego też jako takich „zamawień” nie ma. Można oczywiście w czasie Liturii modlić się w tej czy innej intencji i duchowny często wstawia odpowiednie do sytuacji ektenie (litanie). Powszechną praktyką są również Molebny sprawowane przez duchownych, czyli krótkie nabożeństwa bądź to dziękczynne, bądź też w intencji odzyskania zdrowia lub inne.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, wiara, życie duchowe



Kochani, zafascynowany lekturami biskupa Kallistosa Ware ” Królestwo Wnętrza” oraz „Kościół Prawosławny” chciałbym prosić o podanie kolejnych tytułów które były by napisane w tak przystępny sposób ale również poszerzały by wiedzę o prawosławiu, teologii, duchowości. Czekam z niecierpliwością na kompletny 5cio tomowy przekład Filokalii przez ojców Benedyktynów w Tyńcu i tak zastanawiam się czy może nie warto było aby PAKP spróbował pomóc w tym dziele swoim komentarzem? Mogę się mylić i mam na to nawet nadzieję ale komentarz Kościoła zachodniego może być lekko inny niż Kościoła Wschodniego szczególnie patrząc się od strony dogmatyczno-teologicznej. Konrad

Kompletna lista tekstów metr. Kallistosa dostępnych w tłumaczeniu na język polski:
– Człowiek jako ikona Trójcy Świętej, tłum. W. Misijuk, Białystok 1993.
– Prawosławna droga, tłum. s. Nikolaia, Białystok 1999.
– Teologia nabożeństwa, Białystok 2002.
– „Pójdź radośnie”: Misterium śmierci i zmartwychwstania, Białystok 2002.
– Kościół prawosławny, tłum. W. Misijuk, Białystok 2002/2011.
– Królestwo wnętrza, tłum. W. Misijuk, Lublin 2003.
– Misteria uzdrowienia, tłum. W. Misijuk, Lublin 2004.
– Wielki post i konsumpcyjne społeczeństwo, Białystok 2000, 2010.
– Tam skarb twój, gdzie serce twoje, tłum. i red. K. Leśniewski, W. Misijuk, Lublin 2011.

Poza tym warto sięgnąć do antologii tekstów o eschatologii:
– W drodze ku wieczności, tłum. W. Misijuk, Lublin 2004.

więcej o teologi i duchowości prawosławia znajdziesz w:
– Prawosławie. Światło wiary i zdrój doświadczenia, red. K. i J. Leśniewscy, Lublin 1999.
– Prawosławie. Światło ze Wschodu, red. K. Leśniewski, Lublin 2009.
– Schmemann A. Eucharystia. Misterium królestwa, tłum. A. Turczyński, Białystok 1997.
– Symbol wiary, tłum. J. Charkiewicz, Białystok 1996.
– Wielki post, tłum. A. Kempfi, Białystok 1990.
– Za życie świata, tłum. A. Kempfi, Warszawa 1988. Meyendorff J.
– Teologia bizantyńska. Historia i doktryna, tłum. J. Prokopiuk, Warszawa 1984, Kraków 2007.
– Małżeństwo w prawosławiu. Liturgia, teologia, życie, tłum. K. Leśniewski, Lublin 1995.
– Święty Grzegorz Palamas i duchowość prawosławna, tłum. K. Leśniewski, Lublin 2005.
– Ałfiejew Hilarion, Misterium wiary, tłum. J. Charkiewicz, Warszawa 2009.

Obszerna, jedenastostronicowa (ale już niepełna) bibliografia polskojęzycznych publikacji o prawosławnym chrześcijaństwie dostępna jest w drugim wydaniu Kościoła prawosławneg metr Kallistosa. Również z utęsknieniem czekam na kompletny przekład Filokalii. Komentarze PAKP z pewnością pojawią się wraz z publikacją pierwszego tomu. Dalszej owocnej lektury życzę

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, literatura



Chciałabym poprosić Księdza o słowo na temat dziesięciny. Czym ona dzisiaj jest i w jaki sposób powinna być realizowana? Pytam też w kontekście konkretnej sytuacji z życia, gdzie mam zagwozdkę czy to też jest dziesięcina? – moi kochani rodzice za kilkanaście dni mają święta imienin i urodzin, zamiast symbolicznego prezentu naszła mnie myśl o wymianie całej kuchni (mebli) w ich mieszkaniu, bo stara jest już bardzo zniszczona a nie mają na nową pieniędzy i sobie jej nie kupią a jeśli to za kilka lat. Moje pytanie czy w oczach Boga taki gest to też dziesięcina? Gdy sami zarabiamy niewiele, odmawiamy sobie a pieniądze przekazujemy w formie „pomocy” osobom z rodziny? Magdalena

Odpowiedzi szukaj w Chrystusowej opowieści o sądzie ostatecznym (Mt 25,31-46) – szczególnie Mt 25,40.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina



Mam wrażenie że coraz bardziej staję się prawosławną w kościele katolickim. Mam na myśli nie tylko zachwyt nad szeroko pojętym pięknem ale przede wszystkim głębię teologii liturgii, prawosławne rozumienie sakramentów. Nigdy nie odnalazłam tego w kościele katolickim. Do cerkwi prawosławnej ,,chadzam” na nabożeństwo Całonocnego Czuwania. Na Boską Liturgię rzadko, bo brak możliwości przyjęcia Ciała i Krwi Pana napawa mnie smutkiem. To jakby stan umierającego z głodu człowieka przy suto zastawionym stole. Katolicka Msza Święta wydaje mi się ogromnie zubożona. Wydaje mi się że katolicy zgubili głębię i sens liturgii i bardzo trudno jest spotkać się z „Dobrym i miłującym człowieka Bogiem” który realnie ma wpływ na życie człowieka, na to co dzieje się po liturgii i dzięki liturgii. Czy przyciąganie do wiary prawosławnej, a zwłaszcza branie pod rozwagę konwersji może być działaniem Świętego Ducha? Jak to rozeznać ? Czy można pozostać w kościele katolickim będąc bardziej świadomą chrześcijanką z prawosławnym myśleniem? Magdalena

Czytając Twe słowa przypomniało mi się porównanie, które zastosował A. Chomiakow dla objaśnienia podziałów w chrześcijaństwie. Zacytował je bp Kallistos Were w ostatnim rozdziale swej książki „Kościół prawosławny” (s. 361-362).

Mistrz oddala się, pozostawiając swą naukę trzem swoim uczniom. Najstarszy wiernie powtarzał wszystko, czego nauczył go mistrz, niczego nie zmieniając. Jeden spośród dwóch pozostałych do nauki mistrza dodał coś od siebie, drugi zaś pewną jej część pominął. Po powrocie, nie czyniąc żadnemu z nich jakichkolwiek wyrzutów, do dwóch młodszych mistrz zwrócił się ze słowami: „Podziękujcie swemu starszemu bratu, bowiem bez niego nie bylibyście w stanie zachować prawdy, która wam przekazałem”. Najstarszemu zaś doradził: „Podziękuj swym młodszym braciom, albowiem bez nich nie byłbyś w stanie zrozumieć prawdy, którą wam powierzyłem”. Prawosławni z całą pokorą postrzegają siebie, jako owego najstarszego brata. Wierzą, że dzięki łasce Boga byli w stanie zachować prawdziwą wiarę w nienaruszonym stanie, „niczego nie dodając, ani też niczego nie ujmując”. Twierdzą, że podtrzymują żywą ciągłość starożytnego Kościoła, Tradycji Apostołów i Ojców, oraz wierzą, iż w podzielonym i zdezorientowanym chrześcijaństwie ich obowiązkiem jest nieść świadectwo tej ciągłej Tradycji, która choć pozostaje niezmienna, ciągle jest młoda, żywa i nowa.

Inne porównanie proponuje, aby nauczanie Kościoła postrzegać jak lornetkę, w której każdy element to jakiś dział nauczania Kościoła i która pokazuje wiernym drogę do zbawienia, do królestwa Bożego. Skoro prawosławni „wiernie powtarzają wszystko, czego nauczył ich mistrz, niczego nie zmieniając”, ostrość w ich lornetce ustawiona jest prawidłowo, przez co drogę do celu i ustawione na niej znaki widać bardzo wyraźnie. U rzymskich katolików, którzy „do nauki mistrza dodali coś od siebie”, pokrętło ostrości zostało nieco przesunięte i obraz tej samej drogi ku temu samemu celowi może być nieco zamazany. U protestantów, którzy „pewną część nauczania pominęli”, pokrętło ostrości zostało przesunięte w drugą stronę i obraz drogi też może być zamglony. Pytanie, którą lornetkę należałoby wybrać, wydaje się retoryczne…

Wierzę, że konwersja może być powodowana działaniem Świętego Ducha. W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „Jak to rozeznać?” polecam lekturę pierwszego rozdziału książki bp Kallistosa Ware „Królestwa wnętrza” – „Dziwne, a jednak znajome: moja droga do Kościoła prawosławnego” (http://www.typo3.cerkiew.pl/index.php?id=prawoslawie&a_id=88). Warto poczytać wypowiedzi tych, którzy dokonali już wyboru. Czy można pozostać w Kościele katolickim będąc bardziej świadomą chrześcijanką z prawosławnym myśleniem? Zapewne jest to możliwe, ale może okazać się trudne… Tutaj przypominają mi się moje długie rozmowy ze studentami Instytutu św. Włodzimierza w Nowym Jorku, którzy wybrali prawosławie jako dorośli ludzie. Opisałem te rozmowy w odpowiedzi na pytanie Kevina, zamieszczone w tym dziale pod datą 19.02.2020. Usłyszeć odpowiedź na kierowane do Boga pytanie z pewnością pomoże hezychastyczne modlitewne wyciszenie…

Que vadis Magdaleno?

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



Czy instytucja narzeczeństwa rozumiana jako lepsze poznanie się można rozumieć w kategorii wspólnego zamieszkania czy moje rozumowanie jest błędne? Dawid

Powiedziałbym, że tego rodzaju rozumowanie jest katastrofalnie błędne. Ze spotkaniami narzeczonych powinno być jak z lataniem samolotem – ile startów, tyle lądowań/ile spotkań, tyleż samo rozstań. Dlaczego? Ano dlatego, że instytucja narzeczeństwa oprócz „lepszego poznania się”, ma jeszcze inne, równie ważne cele. Chodzi tu też o to, aby upewnić się, że: – małżeństwo to moje powołanie (tak, tak – do małżeństwa też potrzebne jest powołanie), – on/ona, narzeczony/narzeczona jest właśnie tą osobą, z którą, z Bożym błogosławieństwem, chcę podążać małżeńską drogą życia do królestwa Bożego i wejść z nią do wieczności. W naszym, prawosławnym pojmowaniu małżeństwo nie ogranicza się do życia tutaj na ziemi, nie kończy się wraz ze śmiercią żony/męża i to. m.in. dlatego podczas ślubu w cerkwi nowożeńcy nie obiecują/przysięgają, że „nie opuszczę Cię aż do śmierci”. (Jeżeli takie zobowiązanie miałoby się pojawić, to parafrazując kolokwializm, można by ująć je w stwierdzeniu: „jak idziemy, to na wieczność…”). Piszę o tym, aby dokładniej uświadomić ważność podejmowanej decyzji, która ma mieć tak bardzo długotrwałe konsekwencje… Nawet jeśli wspólne zamieszkiwanie pomoże w „lepszym poznaniu się” (mam co do tego poważne wątpliwości), na pewno przeszkodzi w upewnieniu się o słuszności wyboru partnera. Gdy narzeczeni zamieszkują ze sobą, spędzają ze sobą dnie i noce, i prawie nie rozstają się, wykluczają możliwość pojawienia się uczucia tęsknoty, które bardzo wyraźnie podpowiada, jak bardzo nam na kimś zależy, jak bardzo nam tego kogoś brakuje, jak bardzo chciałoby się te ostatnie i te następne spotkanie choć trochę przedłużyć itp. „Sęk w tym”, że jednorazowe rozstanie, np. w związku z pójściem do pracy, nie działa i nie upewnia tak samo, jak te codzienne, powtarzające się przez kilka(naście) miesięcy/lat narzeczeństwa. Nie można przy tym przemilczeć nader ważnej kwestii – czystości przedmałżeńskiej. Jeśli wspólne zamieszkiwanie i „lepsze poznanie się” miałoby oznaczać „pójście na całość” w sferze cielesnego zbliżenia, tj. seks, który jest zarezerwowany tylko i wyłącznie dla łoża małżeńskiego, mamy do czynienia z grzechem nierządu. Ponadto, jeśli narzeczeni zamieszkują razem i (współ)żyją jak mąż i żona, zasadne wydaje się pytanie: „no to po co ślub?” Bo tak wypada? Bo inni tak robią? Bo będzie fajna impreza? Bo do pełnego wyposażenia mieszkania przydadzą się ślubne prezenty? W naszym pojmowaniu cerkiewne zaślubiny, sakrament/misterium małżeństwa, obrzęd koronowania (cs. wienczanije) to prośba o Boże błogosławieństwo na samym początku małżeńskiej drogi ku królestwu Bożemu/zbawieniu/wieczności, prośba o Bożą pomoc we wszystkich sferach małżeńskiego życia. WSZYSTKICH…

Życzę rozważnego lepszego poznawania siebie nawzajem.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



Czy w niedzielę w poście Uspieńskim jest spożywane mięso? Jeśli nie, jak się to ma do świątecznego charakteru niedzieli? Marek

W okresie wielodniowych postów, niedziele nie są wyjęte z reżimu ograniczenia stosowania postnych posiłków. Charakter niedzieli jako dnia Zmartwychwstania wyraża się przede wszystkim w kontekście eucharystycznym. Zagadnienie to omawiałem w pytaniu kilka tygodni temu. Myślę, że można bez trudu ten tekst odnaleźć.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



1. Gdzie w naszym kraju jest największy wybór krzyżyków? (oprócz sklep.cerkiew.pl) Znalazłem kilka sklepów na Ukrainie i w Rosji ale, koszt wysyłek są odstraszające. 2. Co się robi gdy szata Batiuszki czy Władyki zostanie pobrudzona? Raczej nie można tego prać. Co się dzieje z szatami gdy zostaną wymienione na nowe? Marek

1.Dużo rzeczy cerkiewnych można znaleźć w sklepiku Bractwa w Białymstoku przy soborze św. Mikołaja, ponadto jest sklepik „Świetlik” na ul. Malmeda w Białymstoku z takimi rzeczami, jest również sklepik przy soborze św. Marii Magdaleny w Warszawie, na Grabarce w sklepiku można znaleźć wiele rzeczy i pewnie w wielu innych miejscach?
2. Jeśli szaty duchownego można w jakiś sposób wyczyścić, to należy to zrobić. Spotkałem się z czyś takim, kiedy na uszkodzone miejsce naszyto ozdobę, która doskonale pasowała do reszty. Stare szaty najczęściej przechowuje się w szafach, ale kiedy zupełnie nie da się nic z nimi zrobić to należałoby w pobożny sposób i z czcią zniszczyć.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, pozostałe



Jak Cerkiew odnosi się do współżycia i mieszkania dwóch osób bez związku sakramentalnego (współżycie z miłości, za wolną zgodą obu osób, bez przymuszania i chęci zaspokojenia egoistycznych rządzy którejś ze strony)? Dodam że związek ma już kilka lat, jesteśmy z odległych miast, mamy kredyt mieszkaniowy, po skończeniu chcemy zbierać pieniądze na ślub i wesele). Chcemy najpierw przygotować grunt pod małżeństwo (znaleźliśmy stabilną pracę, teraz po latach wynajmowania razem chcemy mieć swoje mieszkanie, a na końcu chcemy to ukoronować związkiem małżeńskim, oczywiście chcemy mieć też potomstwo).Czy można w pełni uczestniczyć w Eucharystii i otrzymać rozgrzeszenie w sakramencie spowiedzi tak żyjąc? Dominik

Na wstępie kilka ustaleń:

– współżycie dwóch osób bez związku sakramentalnego (nawet bez wspólnego zamieszkiwania) postrzegane jest jako grzech nierządu

– grzechy w naszym pojmowaniu to choroby duszy, które też można/trzeba leczyć, ale jedynym lekarzem, który może je wyleczyć i który je leczy, jest Bóg!

– powszechnie wiadomo (?), że choroby trzeba leczyć w ich początkowym stadium, póki się zaczynają, bo tylko wówczas jest szansa na całkowite wyleczenie – „im później, tym gorzej”…

– w naszej cerkiewnej terminologii misterium spowiedzi to lecznica (cs. wraczebnica), wizyta u lekarza, a Eucharystia to „pokarm i lekarstwo nieśmiertelności”!

– jeżeli nie słucham zaleceń lekarza i nie powstrzymuję się od działań, które spowodowały chorobę, nie tylko nie zdrowieję, ale choroba się pogłębia. Trzeba tu dodać, że te grzeszne choroby duszy to właściwie nowotwory (i do tego złośliwe) – jeśli nie są leczone w początkowym stadium, to z czasem mogą pojawić się przeżuty z duszy na ciało. Ewangeliczny przykład – paralityk (chory na ciele) usłyszał słowa Chrystusa: „wstań weź swoje łoże i idź, odpuszczone są bowiem twoje grzechy (choroby duszy)…

– o tym, jak poważną chorobą duszy jest nierząd (lub cudzołóstwo) niech świadczy fakt, że w IV w św. Bazyli Wielki dla jej leczenia zalecał/stosował terapię leczniczą, która oznaczała 12 (słownie:
dwanaście) lat odłączenia od Eucharystii (nie „za karę”, ale w celu skutecznego leczenia)…

– w naszej cerkiewnej praktyce, w obliczu choroby sprawujemy molebien o uzdrowienie i przystępujemy do sakramenty namaszczenia świętym olejem. Co bardzo ważne (i oczywiste?), to misterium i molebien sprawujemy na początku choroby („im prędzej, tym lepiej”), a nie po jej zakończeniu…

– w naszej cerkiewnej terminologii misterium małżeństwa to „koronowanie” (cs. wienczanije). Korony (cs. wiency) na głowach albo nad głowami nowożeńców, to korony królestwa Bożego, do którego prowadzi małżeńska droga życia. Te korony nakładane są nowożeńcom na początku ich małżeńskiej drogi, aby nie zapominali jaki jest najważniejszy cel życia chrześcijanina. Piszecie, że stabilną pracę, za/mieszk(iw)anie i współżycie chcecie „na końcu ukoronować związkiem małżeńskim”. Zauważcie jednak w naszym cerkiewnym pojmowaniu to nie związek „koronuje” – to raczej związek jest przez Boga i Cerkiew „koronowany” – tj. błogosławiony, oświęcany, wspomagany…

– mądrości ludowe (i nie tylko) podpowiadają: „wszystko w swoim czasie”, a ponadto niekiedy dodają jeszcze: „i we właściwych proporcjach”. Jeżeli porównamy poznawanie się dwojga ludzi (mężczyzny i kobiety), ich narzeczeństwo i małżeństwo do procesu pieczenia jakiegoś wielce smakowitego ciasta, to trzeba pamiętać o przygotowywaniu, dobieraniu, mieszaniu, dodawaniu odpowiednich składników w odpowiednich proporcjach w odpowiednim (a nawet ściśle określonym) czasie. Jeżeli zabraknie któregoś z niezbędnych składników (np. proszku do pieczenia) albo
zostanie dodany zbyt późno, zamiast delikatnego ciasta może być z tego poważny zakalec…

W związku z powyższym na postawione pytania spróbuję odpowiedzieć podobnymi pytaniami (nieco drastycznie sparafrazowaną wersją Waszych pytań).

„Jak Cerkiew odnosi się do współżycia i mieszkania dwóch osób, które uległy, poddały się chorobie (chorują z miłości, za wolną zgodą obojga, bez przymuszania i chęci zaspokojenia egoistycznej żądzy wyzdrowienia którejś ze strony)? Dodam, że chorujemy już kilka lat, jesteśmy z odległych miast, mamy zamiar wspólnie chorować dalej i dlatego zaciągnęliśmy kredyt mieszkaniowy. Gdy nasze mieszkanie będzie gotowe, zaczniemy zbierać pieniądze na leczenie i rekonwalescencję. Chcemy najpierw przygotować grunt pod wyzdrowienie – znaleźliśmy stabilną pracę, po latach wynajmowania stancji chcemy mieć swoje własne mieszkanie i należycie je urządzić. Na końcu chcemy to ukoronować uroczystą modlitwą o uzdrowienie. Oczywiście chcemy też mieć zdrowe
potomstwo. Czy tak żyjąc, można w pełni uczestniczyć w Eucharystii – przyjmować pokarm i lekarstwo nieśmiertelności, i otrzym(yw)ać uzdrowienie?”

Innymi słowy, bez względu na to, jak pięknie byście nie opisywali zaistniałej sytuacji, Wasze rozumowanie i Wasza decyzja wyraźnie wskazują, co jest dla Was najważniejsze – wygląda na to, że nie jest to, niestety, Boże błogosławieństwo na Wasze wspólne, małżeńskie życie, wspólne zmagania z trudnościami i wspólną radość z osiąganych sukcesów.

Chciałbym się mylić…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



Strona 3 z 9912345...102030...Ostatnia »