Mam intencję w której zamierzam się modlić i pościć przez dłuższy czas, jednocześnie zawsze w weekendy odwiedzam w porze obiadowej rodziców (wcześniej nie mogę, bo rano pracuję) i wtedy wiem, że na obiad na stole zawsze pojawi się mięso. Czy istnieje jakieś rozgrzeszenie w oczach Boga, że w te dwa dni złamię post? Moi rodzice nie zrozumieliby postu a też prośba po raz kolejny o inne danie jak np. makaron z warzywami, nie wchodziłaby w grę. Nie chciałabym ich urazić ani powodować konfliktu a jednocześnie kontynuować moje własne zobowiązanie. Ania

Polecam lekturę tekstu biskupa Kallistosa Ware, Wielki Post i konsumpcyjne społeczeństwo (http://www.typo3.cerkiew.pl/index.php?id=prawoslawie&a_id=107), który bardzo wiele wyjaśnia. Pojawia się tam m.in. takie zdanie: „Kiedy podejmowani jesteśmy posiłkiem poza domem, często o wiele bardziej pokornym i wzorowanym na osobie Chrystusa jest akceptacja i przyjęcie tego co, podano a nie wyrażanie sprzeciwu i domaganie się zgodnej z zasadami postu alternatywy. Jeśli nasz post powoduje zakłopotanie czy też wymaga dodatkowej pracy, posuwamy się w niewłaściwym kierunku. „Inny prawosławny autorytet stwierdza, że spożywanie czegoś ‚niepostnego’ nie przez to, że nie jestem w stanie się od tego powstrzymać, ale przez to, że swoim postem nie chcę nikogo urazić, albo okoliczności tego ‚wymagają’, też może być postnym działaniem…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Co mam zrobić jeśli przez zmęczenie poprzedniego dnia pracą po prostu zapomniałem, że danego dnia jest post (myślałem że nazajutrz) i spożyłem niepostne śniadanie (jajecznica na boczku). Dopiero później zdałem sobie sprawę, że jest już środa a nie wtorek. Co zrobić w takiej sytuacji? Filip

Oby większych grzechów nie było. Jeśli człowiek czyni coś nie świadomie, potem zaś zdaje sobie sprawę z popełnionego błędu, to należałoby traktować to jako swego rodzaju nauczkę. Jeśli natomiast leży to Panu na sumieniu, to proszę powiedzieć o tym na spowiedzi.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe, życie duchowe



Od pewnego czasu coraz częściej i na coraz większą skalę w Polskim Autokefalicznym Kościele Prawosławnym stosowany jest język polski. Ciekawi mnie pewna różnica pomiędzy katolickim wezwaniem zaczynającym modlitwę, a prawosławnym. U nas brzmi ono: „W imię Ojca, i Syna, i Świętego Ducha. Amen” U sióstr i braci katolików: „W imię Ojca, i Syna, i Ducha Święta. Amen” Czy jest różnica pomiędzy Świętym Duchem w Prawosławiu, a Duchem Świętym w Katolicyzmie? Czy określenie Święty Duch jest po prostu kalką z cerkiewnosłowiańskiego, rosyjskiego, nie do końca przecież zgodną z zasadami polskiej gramatyki? Przecież najpierw w języku polskim powinien być rzeczownik, a następnie przymiotnik. Piotr

Rzeczywiście, w naszych publikacjach zarówno tłumaczeniach liturgicznych jak też zamieszczanych np. w formie artykułów w prasie kościelnej najczęściej używaną formą gramatyczną jest „Świętego Ducha” a nie „Ducha Świętego”. Z jednej strony jest to kalka z j. cerkiewnosłowiańskiego i greckiego z drugiej zaś taka forma jest dopuszczalna w j. polskim i stosowana (np. „wielki las” a nie „las wielki”). Różnic dogmatycznych w tym kontekście nie ma jednak nasze wydawnictwa starają się zachowywać tę tradycyjna pisownię.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia



Co należy zrobić, jak przebłagać Boga, jeśli dowiedzieliśmy się że w danej rodzinie działo się źle np zdrady, rozwody, nałogi, aborcje, okultyzm. Też jeśli dotyczyło to nieżyjących już osób. chodzi mi o to co z duchowego punktu widzenia można zrobić aby wnieść błogosławieństwo Boże dla takiej rodziny? Czy i ile należy odsłużyć molebnow? Joanna

To nie Wasza wina, że tak źle działo się w przeszłości. Skoro dowiedzieliście się o tym i ciężko Wam z tym, módlcie się za dusze Waszych zmarłych przodków, proście, aby ich grzechy zostały odpuszczone. Można (po)prosić o panichidę(y), a zapiski/karteczki/książeczki z ich imionami poda(wa)ć na proskomidię przed Boską Liturgią. Módlcie za nich w Waszych domowych modlitwach. Poproście też o molebien z prośba o Boże błogosławieństwo dla Waszej rodziny.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



Czy oddawanie krwi jest miłą ofiarą w oczach Boga? Magdalena

Z pewnością Bogu podoba się podejmowanie działań, które mogą pomóc w ratowaniu życia czy leczeniu ludzi. Oddawanie krwi, to dosłownie i w przenośni „dzielenie się sobą”…

Kategorie: bioetyka, Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Co to jest „małe poświęcenie cerkwi”? Adam

Małe poświęcenie cerkwi polega na oświęceniu wody i pobłogosławieniu (oświęceniu wodą) budynku świątyni. Wielkie poświęcenie cerkwi jest znacznie bogatsze i zawiera szereg ważnych czynności takich jak wniesienie relikwii świętych i złożenie w ołtarzu (prestoł), poświęcenie jego i ubranie (obłaczenije prestoła). Ponadto następu pomazanie ścian świątyni mirom. Jest też szereg innych czynności.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



Proszę księdza mam pytanie odnośnie „ruchu służbowego Batiuszki” jest wiele duchownych w Polsce nie mających parafii jednak wiele lat służyli dla Boga i byli wsparciem dla wielu wiernych a teraz znajdują świecka pracę albo poprostu ich nie ma…. Duchowny któremu spowiadałem się przez wiele lat został zwolniony z parafii i niestety bez parafii. Jest to wielki cios dla duchownego pozostającymi z grzechami innego człowieka i nie mający nawet możliwości służenia przy ołtarzu. (Nie chodzi o zapreszczenije) poprostu nie ma parafii i nie ma wsparcia ze strony np. kolegów duchownych. To jest bardzo nie wporzadku. Co roku wstępują do seminarium nowi nowicjusze którzy są już tak współcześni tak jak świat. Ginie tradycją w cerkwi wkrada się współczesność. To jest klęska dla cerkwi. Dla mnie jest bardzo trudno i źle! Duchowni starsi to przykład i tradycja, nie czuje się dobrze z tym jak widzę że proboszczowie jeżdżą luksusowymi autami, może to szczegół ale bardzo ważny. W pracy świeckiej mogę pójść do szefa i mu powiedzieć o swoich problemach a w świecie duchowieństwa? Gdzie i do kogo? Zwalniam cię ot tak o? Jaki to argument? Przed Bogiem to duchowny i dla ludzi też! Po Świątecznych „obchodach” na Grabarce, zauważyłem że duchowni młodzi nie byli skupieni na modlitwie tylko na plotkowaniu i zbędnym gadaniu. To jest żenujące. Kiedyś sami się śmiali duchowni że katolicy służą na polowym ołtarzu a teraz sami tak robimy. „Bo tak łatwiej bo lepiej bo wygodniej bo każdy mnie zobaczy itd… WSPOLCZESNOSC! Z kim mądrym o tym porozmawiać? Wszystko na odwrót niestety i na skróty, a w cerkwi przykłady które są, zostają w cichy sposób odsunięci od możliwości nauki i tradycji. Anonim

Mam nieodparte wrażenie Anonimie, że w Twej wypowiedzi pojawiają się daleko idące uogólnienia. 1. Nie zgadam się np. z twierdzeniem, że „jest wiele duchownych w Polsce nie mających parafii”. Na myśl przychodzi mi zaledwie jeden, góra dwa takie przypadki. 2. „Co roku wstępują do seminarium nowi nowicjusze, którzy są już tak współcześni tak jak świat”. To fakt, zgadzam się z tym, tak rzeczywiście jest i tak było od początku istnienia seminariów, ale absolutnie nie zgadzam się z Twoim twierdzeniem, jakoby przez to „Ginie tradycja w cerkwi, wkrada się współczesność. To jest klęska dla cerkwi”. Do seminarium wstępują ludzie młodzi i niedoświadczeni, aby dowiadywać się m.in. jak sobie radzić w tym współczesnym świecie, jak później prowadzić innych ku Bogu, ku zbawieniu. 3. Nie czujesz się dobrze „jak widzisz, że proboszczowie jeżdżą luksusowymi autami”. Ci, których znam, a znam wielu, jeżdżą ‘normalnymi’. Wspomnijmy przy tym, że jeszcze nie tak dawno samochód jako taki czy nawet telewizor był luksusem. Czy to je dyskwalifikowało w cerkiewnym kontekście? Czy ‘tradycyjni’ duchowni powinni jeździć furmankami albo rowerami i nie oglądać telewizji, a tym bardziej występować w ‘nowoczesnych’ programach telewizyjnych? 4. ‘W świecie duchowieństwa’ z problemami chodzi się do diecezjalnego biskupa. Nikogo nie zwalnia się ‘ot tak’. Zapewniam, że ‘procedury’ zwolnienia czy przyjęcia są ‘w świecie duchowieństwa’ dużo bardziej złożone niż w ‘pracy świeckiej’ (gdzie zdarzały/ją się nawet zwolnienia zwykłym sms…) 5. Żenujące dla Ciebie było spostrzeżenie, że „młodzi duchowni nie byli skupieni na modlitwie tylko na plotkowaniu i zbędnym gadaniu”. Pozwól, że zapytam: czy wszyscy ‘plotkowali i gadali na próżno’, czy robili to bez przerwy i podczas wszystkich nabożeństw? Grabarka to szczególne miejsce – wielu znajomych spotyka się tam raz do roku. Czy nie wypada im przy tej świątecznej okazji chwilę porozmawiać? A tak na marginesie – ktoś mądry stwierdził kiedyś: „takich mamy duchownych, jacy sami jesteśmy”… a mądrości ludowe dodają: „przyganiał kocioł garnkowi”…? 6. Uważasz, że nabożeństwa ‘na ołtarzu polowym’ są tylko WSPÓŁCZESNOŚCIĄ, nie na miejscu, na pokaz, dla wygody? Ja natomiast uważam, że to bardzo wskazany przejaw wychodzenia Cerkwi i duchowieństwa na spotkanie wiernym. Jestem pewien, że wielu wiernych cieszy się, że może uczestniczyć w nabożeństwach na zewnątrz. Wielu też wdzięcznych jest WSPÓŁCZESNOŚCI za to, że gdy nie są w stanie przyjechać na Grabarkę (albo pójść do cerkwi w kontekście pandemii), mogą obejrzeć nabożeństwo w telewizji… 7. ‘Z kim mądrym o tym porozmawiać?’ A z kim próbowałeś? Z innymi Anonimami? „Szukajcie, a znajdziecie”…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, życie duchowe



Z czego wynika mała ilość publikacji zawierających modlitwy prawosławne w językach cerkiewno-słowiańskim i polskim. Proszę sobie wyobrazić: pół miliona wiernych, a nie ma ani jednego polsko-CS modlitewnika zawierającego pełne kanony podstawowych modlitw: porannych, wieczornych, przed Świętym Priczastiem, itp. Jest książeczka zawierająca „Posljedowanie ko Swiatomu Priczaszczeniju”, ale bez modlitw początkowych, psalmów, i bez pełnych kanonów. Jest modlitewnik (niebieska książeczka) – ale również skrócona. Batjuszkowie odsyłają do wydawnictw rosyjskich i ukraińskich – tam teksty modlitw są kompletne, za to niezrozumiałe (lub nie do końca zrozumiałe) dla części wiernych. Wiele osób korzysta z tłumaczeń na język polski, publikowanych w pdf przez jedną z warszawskich Cerkwii, lecz te pozostawiają troszkę do życzenia. Dochodzi do tego, że jeśli ktoś chce pomodlić się przed Eucharystią, to musi korzystać z kilku książeczek i wydruków z Internetu: „Kanony przed Świętym Priczastijem” w pdf, „Posljedowanije ko Swiatomu Priczaszczeniju” w książeczce pol-CS, psalmy z Internetu, modlitwy początkowe z małego modlitewnika, kanon pokajanny w pdf, z Internetu :) Reszta po rosyjsku, jak się ma szczęście coś dostać :D Zastanawiam się, czy nie powinniśmy jakoś dbać o język cerkiewno-słowiański, promować i ułatwiać jego naukę. Tymczasem – w tym względzie, też nic. Zaledwie jedna „Gramatyka”… Taka książka może zainteresować filologa, ale nie koniecznie będzie pomocą dla wiernego, których chce jedynie zrozumieć treść modlitw. Wydaje mi się, że w dobie powszechnego zeświecczenia, zainteresowanie prawosławiem w Polsce jest ogromne, co zauważyły niektóre katolickie wydawnictwa – publikując przekłady Ojców Kościoła i rozpowszechniając je wśród rzymskich katolików. Z oczywistych względów, takie wydawnictwa nie będą drukować prawosławnych modlitewników. Wiele osób pragnących przyjąć prawosławie nigdy nie zrobi tego kroku – właśnie przez barierę językową, która jest dla nich przeszkodą nie do pokonania. Jeśli weźmiemy pod uwagę coraz mniejszą znajomość języka cerkiewno-słowiańskiego wśród młodszych pokoleń wiernych, stosunkowo małą znajomość języka rosyjskiego wśród młodych ludzi i to, że dzieci imigrantów ze Wschodu też częściej posługują się językiem polskim – może warto dostrzec problem i opracować wartościowe przekłady, umożliwiające wiernym modlitwę? Bogdan

Pytanie traktuję jako wypowiedź w dyskusji i uważam, że z wyrażonym poglądem należy się zgodzić. Rzeczywiście potrzebujemy wydań dwujęzycznych takich jak np. modlitewnik z przygotowaniem do św. Eucharystii. Myślę, że z biegiem czasu takie publikacje będą powstawać. Proces upowszechniania się j. polskiego w Liturii jest dość nowym do którego przywykamy.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia



Wychowałam się w domu w którym byłam odrzucona jako dziecko i później, moja matka nie umiała mi okazywać uczuć i emocji, po prostu nie umiała, podobnie ojciec był fizycznie nieobecny, niezainteresowany rodziną, zdradzający wielokrotnie matkę i zostawiający rodzinę. Przez to jest mi fizycznie bardzo trudno wymawiać słowa Ojcze Nasz, Ojcze a także mieć bliższą więź/zwracać się do Przeczystej Bogurodzicy. Proszę Księdza o pomoc w tej sprawie. Bardzo mi to doskwiera, chciałabym umieć czulej zwracać się do Boga i ufać Mu, umieć dzielić się tym co czuję ale nie umiem. Anonim

Myślę, że do tego przypadku trzeba odnieść metodę, zalecaną przez abbę Izajasza i wielu innych przedstawicieli jego „szkoły życia duchowego”. Chodzi o to, aby rozróżnić pomiędzy grzechem, a człowiekiem, który ten grzech popełnił. Nie wolno utożsamiać jednego z drugim. Grzech koniecznie trzeba nienawidzić, a człowieka, który ten grzech popełnił, traktować miłością. Skoro w Twych relacjach z rodzicami pojawiły się takie poważne ‘niedociągnięcia’ albo braki, nie oznacza to, że wszystkie relacje są tak samo ‘wybrakowane’. Zapewne zauważyłaś, masz świadomość, że w innych rodzinach było inaczej, tj. lepiej. Wierzę, że to rozgraniczenie okaże się ważnym krokiem, na drodze ku odkrywaniu prawdziwego ojcostwa Boga. Jeśli sama nie po/radzisz sobie z tymi ‘zaszłościami’ i ‘zakłóceniami’ w relacjach z rodzicami i ich ‘naprawianiem’ czy ‘porządkowaniem’, spróbuj poprosić o pomoc specjalisty psychoterapeuty. Znam kilku. Znają się ‘na rzeczy’. Wierzę, że pomogą. Napisz to mnie, a podam namiary.

Kategorie: rodzina, wiara, życie duchowe



W jaki sposób odróżnić gorliwą wiarę/modlitwę od fanatyzmu? Wiera

W słownikowych definicjach fanatyzmu mowa o żarliwości w wyznawaniu/przejawianiu wiary połączonym ze skrajną  nietolerancją. Gorliwa wiara powinna charakteryzować się m.in. otwartością na innych ludzi. Ująłbym to tak: wierzymy/wiemy, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Obraz nosimy w sobie, już go mamy, a do podobieństwa dążymy/powinniśmy dążyć przez całe życie. (To dlatego świętych mnichów i mniszki nazywamy po grecku ‚osios’, a po cerkiewnosłowiańsku ‚prepodobnyj/a’ – najbardziej podobnymi do Chrystusa, albo do Adama przed upadkiem). Powinniśmy jednak pamiętać, że ‚zapisany’ w nas obraz Boga to obraz Boga w trzech Osobach, to obraz, który zawiera w sobie relację miłości, prawdziwej miłości… (polecam lekturę tekstu bp Kallistosa Ware, „Człowiek jako ikona Trójcy Świętej”). Gorliwy wierzący obdarza miłością wszystkich, a fanatyk tylko ‚swoich’…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Strona 20 z 117« Pierwsza...10...1819202122...304050...Ostatnia »