Od pewnego czasu interesuję się historią prawosławia i nurtuje mnie mnie sprawa różnic pomiędzy tradycją kijowską, a moskiewską. Bardzo proszę o wyjaśnienie tej kwestii. Anonim

Rozbieżności nie są chyba mocno znaczące. Proponuję zapoznać się z pracą ks. Marka Ławreszuka „Modlitwa wspólnoty. Historyczny rozwój prawosławnej tradycji liturgicznej”, Białystok 2014 s. 460-472.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, literatura, liturgika



Planujemy z narzeczonym ślub. Ja jestem prawosławna, on jest katolikiem. Czy możliwa jest sytuacja, w której ślub weźmiemy w cerkwi a dzieci ochrzcimy w kościele? Czy przy ślubie cerkiewnym wymaga się podpisania zobowiązania o wychowaniu dzieci w wierze prawosławnej? Barbara

Jeśli ślub zamierzacie zawrzeć w Cerkwi, to również będzie wymagana deklaracja, że dzieci z tego małżeństwa zostaną ochrzczone w Cerkwi.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, rodzina



Czy konflikt naszej cerkwi z Ujkowickim monasterem nadal trwa, a jeżeli tak to czy są podejmowane jakieś działania dążące do pojednania z którejś ze stron? Byłem w Ujkowicach kilka lat temu i bardzo mi się podobało, dlatego jestem ciekaw jak mają się sprawy. Paweł

Nie wiem czy można obecny stan nazwać konfliktem? Monaster został odłączony od Cerkwi prawosławnej w Polsce i pozostaje poza kanoniczną jednością. Konfliktu właściwie nie ma. Taki jest stan na dzisiaj, co będzie dalej, jeden Pan Bóg wie.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe



Czy w niedzielę na którą wypada święto np. Zesłanie Ducha Świętego na Apostołów, można dać zapiski o modlitwę za zmarłych. Olga

Zapiski za zmarłych można podawać na każdej Liturgii zarówno w dni świąteczne jak i nie świąteczne.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



1. Jaka Liturgia jest głównie sprawowana na terenie Patriarchatu Aleksandryjskiego św.Marka czy św. Jana Chryzostoma? 2. Czy Euchologion Serapiona z Thmuis jest pierwszą pisemną redakcją Liturgii św. Marka. 3.W niektórych Jurysdykcjach na Zachodzie można spotkać parafie prawosławne składające się z zachodnich konwertytów które rekonstruują starożytne Liturgie Zachodu które były na tych terenach w pierwszym tysiącleciu np. Liturgia Galijska czy Celtycka. Chciałem się zapytać czy w Polskiej Autokefalii taka dyskusja aby kiedyś powstała parafia z klasyczną Liturgią Rzymską oczywiście dla osób które były przed przejęciem prawosławia w kościołach które wywodzą się z tradycji Zachodu była by na miejscu? Mateusz

1.Wydaje mi się, że w Patriarchacie Aleksandryjskim (Greek orthodox), najczęściej jest sprawowana, tak jak w pozostałych Cerkwiach autokefalicznych Liturgia św. Jana Chryzostoma.
2. Prawdopodobnie Euchologion, którego nazwa związana jest z św. Serapionem z Thmuis zawiera najstarszą redakcję Liturgii św. Marka.
3. W niektórych prawosławnych parafiach na Zachodzie rzeczywiście jest praktykowany starożytny ryt lokalny. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Chodzi oto, że nie wiemy dokładnie jak ten ryt wyglądał i często konwertyci wprowadzają obrzędy, które nie są zgodne z nauką prawosławną. Taka sytuacja „samowoli” liturgicznej może doprowadzać do podziału i rozłamów. Ogólnie rzecz biorąc w danej autokefalicznej Cerkwi może być sprawowany ryt inny niż bizantyjski, sprawę tę jednak powinien zbadać i zatwierdzić Sobór Biskupów danej autokefalicznej Cerkwi

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, literatura, pozostałe



Co symbolizuje półksiężyc pod krzyżem na kopułach cerkwi? Janek

Jest to po prostu półksiężyc. Interpretacja takiej formy krzyża nawiązuje do zwycięstwa świata duchowego nad światem materialnym. Wydaje się, że interpretacja tej formy krzyża jako zwycięstwa chrześcijaństwa nad islamem jest nie prawdziwa.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe



Czy to prawda, że współżycie małżonków w sytuacji gdy spodziewają się dziecka jest grzechem? Alina

Słyszałem różne opinie na ten temat. Osobiście nie rozpatrywałbym tego jako grzechu, ale odwoływałbym się raczej do sfery „małżeńskiej etyki seksualnej”. Może w związku z tym warto zapytać co na ten temat mówią/piszą seksuo- i ginekolodzy?

Nie tak dawno odpowiadałem na pytania z tej sfery życia i napisałem wówczas m.in.:

W odniesieniu do „życia intymnego małżonków, Cerkiew zajmuje stanowisko niezwykle powściągliwe i jednocześnie pełne zaufania w poczucie ich odpowiedzialności”. Podczas misterium spowiedzi, kapłan „nie pragnie wdzierać się w intymność relacji tych, którzy stali się jednym ciałem […] obecność kogoś trzeciego, stawiającego pytania (nawet jeśli to osoba duchowna), byłaby nie na miejscu”.

Te wybrane cytaty z książeczki Mały Kościół – mistyczna przygoda małżeństwa, a szczególnie rozdziału pt. Duchowe podstawy życia seksualnego w małżeństwie.

W poszukiwaniach odpowiedzi na to i inne pytania, ten tekst sugeruje, aby zadać sobie następujące pytania: Czy to na pewno potrzebne/niezbędne dla podtrzymania i pogłębienia małżeńskiej więzi i miłości? Czy wypływa to z pragnienia, aby zaspokoić potrzebę bliskości ukochanej osoby? Czy na pewno pobudzi męża i żonę do kierowania swych cielesnych pragnień ku sobie nawzajem?

Tutaj też dużo zależy od kontekstu…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



https://orthpol.be/pl/sakramenty/ tutaj przeczytałem że sakrament pokuty nie jest przepustką do Eucharystii. Czy to prawda? I o co chodzi z tą PRZEPUSTKĄ? Kacper

Zacznijmy od małej, ale ważnej korekty – we wskazanym tekście nie czytamy o „sakramencie pokuty”, ale o sakramencie spowiedzi. Jeszcze lepiej (w prawosławnej terminologii) brzmiałoby: „misterium spowiedzi” albo „misterium pokajania”. Pokuta to zapożyczenie z zachodniej tradycji chrześcijańskiej i moim zdaniem błędne tłumaczenie greckiego terminu „metanoia” (cs. pokajanie – tłumaczonego na polski również jako opamiętanie, nawrócenie), bowiem pokuta kojarzy się z karą albo zadośćuczynieniem, a to niezgodne z prawosławnym pojmowaniem grzechu i spowiedzi. Pokajanie to „głębokie zrozumienie” tego, jakim się stałem przez to, że zgrzeszyłem i jednocześnie tego, jakim powinienem się stać/stawać przez to, że zostałem stworzony na obraz i podobieństwo Boga w Trójcy Osób. (polecam lekturę tekstu bp Kallistosa Ware, Prawosławne rozumienie pokajanija, zamieszczonego w książce Królestwo wnętrza, ale taż dostępnego tutaj – http://www.typo3.cerkiew.pl/index.php?id=prawoslawie&a_id=98)

Misterium spowiedzi „nie jest przepustką do Eucharystii” bo spowiedź i Eucharystia to dwa odrębne misteria, które u nas zostały niegdyś ze sobą „połączone” – przed przystąpieniem do Eucharystii wymagane zaczęło być przystąpienie do spowiedzi. To właśnie to powoduje, że spowiedź bywa często „sformalizowana” i traktowana jako „konieczność” przed Eucharystią. w tej kwestii polecam lekturę tekstu: Wiosna, dzieci, ogrody… dostępnego tutaj – http://www.typo3.cerkiew.pl/index.php?id=prawoslawie&a_id=51.

O spowiedzi traktują również inne teksty zamieszczone w dziale o prawosławiu na cerkiew.pl – http://www.typo3.cerkiew.pl/index.php?id=prawoslawie&typ=4&typ2=3&typ3=4 życzę prawdziwie pokajannej (z głębokim zrozumieniem i prowadzącej do głębokiego zrozumienia) i odkrywczej lektury…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Często zaczepiają nas świadkowie Jehowy, jak sami się nazywają, i namolnie z nami dyskutują próbując przeciągnąć nas na swoją stronę. Co Ksiądz myśli o tym wyznaniu? Czy jest chrześcijańskie, jak sami mówią o sobie? Antoni

Bez należytego solidnego przygotowania (którego niestety często/przeważnie nam brakuje) lepiej nie podejmować z nimi dyskusji i grzecznie, zdecydowanie  podziękować. Trudność ewentualnych rozmów z nimi polega na tym, że biegle posługują się własnym tłumaczeniem Pisma Świętego i cytatami ‚zręcznie’ wyrwanymi z kontekstu często udaje im się „udowodnić” i przekonać do swoich „racji”, które są wręcz heretyckie.

Jeśli chcesz przekonać się czy można ich uznać za chrześcijan, zapytaj ich czy wierzą w Boga w Trójcy Osób – Ojca Syna i Świętego Ducha i czy wierzą/wiedzą, że Jezus Chrystus jest wcielonym Bogiem tj. w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem – to dwa najważniejsze chrześcijańskie dogmaty. Odpowiedź zapewne/na pewno będzie po/wykrętna i sam się wtedy przekonasz, że to heretycka sekta. Tak niestety trzeba ich określić..

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe



Za pół roku biorę ślub – mój narzeczony jest wiary katolickiej – ja prawosławnej. Jestem chrześcijanką wierzącą ale słabo praktykującą w porównaniu do mojego przyszłego męża i jesli chodzi o wychowanie to zgodiłam się sama przed sobą już dawno, że narzeczony dużo lepiej wychowa przyszłe dzieci w wierze religijnej katolickiej i ja z ogromną przyjemnością będę mu w tym pomagała. Sami częściej chodzimy do kościoła niż cerkwi – chociaż nasi rodzice również są mieszanym małżeństwem. Ślub w cerwki nie wchodzi w grę – ze wzgl.na to, że nie jestem w stanie zadeklarować tego czego wyaga cerkiew w związku z wychowaniem dzieci. Ślub więc odbędzie się w kościele – a ja, mimo to dalej chciałabym zostać przy swojej wierze, chociaż naprawdę zależy mi na przyjęciu sakramentu małżeństwa (przy czym wiem również, że jesi przyjmę komunie w kościele to będzie to uznane przez cerkiew jako przejście na wiarę katolicką). Czy jest jakaś szansa żeby to rozwiązać dobrze? Dużo się nasłuchałam rownież, że mogę mieć problem z odebraniem swojego aktu chrztu ze swojej parafii (cerkwi) – dlaczego to może stanowić problem dla mojej parafii? Akt chrztu nie należy do mnie? Oczywiście dalej chciałabym zostać parafianką – ale coraz częściej widzę, że jest dużo sprzeczności i zaczynam się czuć jak „wyrzutek chrześcijański”. Jaki jest złoty środek takiej sytuacji? Czy coś możecie mi doradzić? Dodam, że przeszło mi przez myśl, czy nie będzie łatwiej jak przejdę na inną wiarę – tam gdzie zdecydowałam się wychowywać dzieci -w kościele. Nie będę się czuła na pewno w pełni katoliczką – ale z drugej strony mam wrażenie, że cerkiew też mnie nie będzie chciała. Julianna

Przyznam szczerze, że czytając Pani tekst, z wielu powodów miałem tzw. „mieszane uczucia”. Wiele można by czy nawet należałoby Pani wyjaśnić, ale mam poważne wątpliwości, czy rzeczywiście tego Pani oczekuje. Spróbuję wyjaśnić to Pani własnymi słowami.

W Pani wypowiedzi pojawia się m.in. niepokojące stwierdzenie: <<Oczywiście dalej chciałabym zostać parafianką – ale coraz częściej widzę, że jest dużo sprzeczności i zaczynam się czuć jak „wyrzutek chrześcijański”>>. Domyślam się, że chodzi Pani o odczucie „wyrzucenia z prawosławia”  i wydaje mi się to co najmniej dziwne, bo wcześniej stwierdza Pani: „Jestem chrześcijanką wierzącą ale słabo praktykującą”, „zgodziłam się sama przed sobą już dawno, że narzeczony dużo lepiej wychowa przyszłe dzieci w wierze religijnej katolickiej”, a do tego „ja z ogromną przyjemnością będę mu w tym pomagała”, bo „sami częściej chodzimy do kościoła niż cerkwi”; „ślub w cerkwi nie wchodzi w grę” i „wiem również, że jeśli przyjmę komunie w kościele to będzie to uznane przez cerkiew jako przejście na wiarę katolicką” oraz „przeszło mi przez myśl, czy nie będzie łatwiej jak przejdę na inną wiarę – tam gdzie zdecydowałam się wychowywać dzieci – w kościele”. Wyczuwalna jest też pretensja: „Akt chrztu nie należy do mnie?”

W związku z powyższym mam nieodparte, niestety, wrażenie, że Pani już dawno zdecydowała – zrezygnowała już Pani z prawosławnego chrześcijaństwa, ale swoją własną decyzję próbuje Pani „usprawiedliwić” czy raczej „przypisać” ją komuś/czemuś innemu – inaczej mówiąc: zrzucić winę na kogoś/coś innego.

Poczucie winy, albo co najmniej dyskomfortu, wyczuwalne jest w Pani stwierdzeniach: „Oczywiście dalej chciałabym zostać w parafii” ale „mam wrażenie, że cerkiew też mnie nie będzie chciała”. „Czy  jest jakaś szansa żeby to rozwiązać dobrze?”

W odniesieniu do małżeństw mieszanych wyznaniowo zawieranych w kościele (a nie w cerkwi) i rezygnacji z prawosławia, ktoś dysponujący wiedzą i doświadczeniem na ten temat powiedział niegdyś, że decydują się na to prawosławni, którzy nie znają prawosławia – gdyby znali je w podstawowym nawet  wymiarze, nigdy nie przyszłoby im to do głowy…

Pani słowa sugerują również, że nie jest Pani zainteresowana „nadrabianiem zaległości”, bo stwierdza Pani, że „z ogromną przyjemnością będę mu […] pomagała” w wychowywaniu „dzieci w wierze religijnej katolickiej”. Piszę o tym z przykrością, bo znam takie małżeństwo mieszane wyznaniowo, w którym rodzice, katolik i prawosławna, „faszerowali” swe ukochane dzieci tym, co uważali za najlepsze i najbardziej wartościowe i godne uwagi w obu ich chrześcijańskich tradycjach – wschodniej i zachodniej. Efekt był/jest „piorunujący” – dzieci wychowywane w ten sposób „oddychają obydwoma chrześcijańskimi płucami” i okazują się wielce wartościowymi , lepszymi chrześcijanami i ludźmi. (Chyba kiedyś pisałem już o tym w jednej z wy/odpowiedzi na temat małżeństw mieszanych wyznaniowo.)  Jednak, aby przekazać dzieciom wszystko, co najlepsze we wschodniej tradycji chrześcijańskiej, trzeba ją znać,  a jak mówi pewne przysłowie: „z pustego nawet sam Salomon nie naleje”…

„Jaki jest złoty środek takiej sytuacji?” Trudno odpowiedzieć na to pytanie „całościowo”. Wskażę jedną z wielu możliwości. Skoro Pani wie, że „jeśli przyjmę komunie w kościele to będzie to uznane przez cerkiew jako przejście na wiarę katolicką”, wystarczyłoby poprosić  księdza, by nie udzielał Pani komunii podczas ślubu, bo jest(?) Pani prawosławna i chciałaby(?) Pani pozostać prawosławną chrześcijanką. To bardzo prosta „recepta”, nieprawdaż?. Podobnie „proste” (ale również „wymagające”) rozwiązania mają też inne wskazane przez Panią „trudności”.

Jak mówią „mądrości ludowe”: na wszystko jest sposób, ale trzeba go szukać, znaleźć i zastosować… Ewangeliczne słowa Chrystusa zachęcają i przekonują: „Szukajcie, a znajdziecie”…

Owocnych poszukiwań życzę.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara, życie duchowe



Strona 10 z 99« Pierwsza...89101112...203040...Ostatnia »