Chciałabym zapytać jak należy podchodzić do postu u osób, które nie jedzą mięsa? Nie jem mięsa (nie smakuje mi, nie lubię) poza raz na jakiś czas rybami oraz codziennie nabiałem. Nie jem też słodyczy (pomijając okazjonalną gościnę u rodziny). Jak w takim przypadku powinien wyglądać post od strony gastronomicznej? Kasia

W istocie post oznacza „nie jedzenie”. Natomiast w swojej naturze, człowiek nie może pozbawić się produktów żywnościowych aby żyć i funkcjonować. Dlatego też post rozumiemy jako znaczące ograniczenie zarówno tych produktów jak też zagłębienie się w duchowe życie. Wiele spraw związanych z wypełnianiem postu cielesnego, które zostały wyrażone w pytaniu w pewien sposób jest rozwiązanych. Trzeba pamiętać, że post dotyczy również produktów mlecznych. Jeśli sprawa postu w kontekście gastronomicznym jest w pewien sposób ułatwiona, sugerowałbym skupić się na kontekście duchowym i używać swojej roztropności. Ojcowie pustyni mówią, że rozwaga i roztropność są bardzo potrzebne człowiekowi.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, wiara, życie duchowe



Czy w naszej religii kobiety są traktowane na równi z mężczyzną? Znalazłam na stronach internetowych domniemane cytaty świętych, którzy podobno mówili, że kobiety są tylko do zaspokojenia żądzy mężczyzn. Zacytuję jeden z nich: „Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów.” (św. Tomasz z Akwinu). To strasznie mną wstrząsnęło i nie wiem co o tym myśleć. Aleksandra

W prawosławiu nie ma żadnej różnicy jeśli chodzi o traktowanie człowieka pod względem płci. Wszystko, co dotyczy życia duchowego i zbawienia odnosi się w równej mierze zarówno do kobiety jak i do mężczyzny. Na ten temat polecałbym książkę Paula Evdokimova, Kobieta i zbawienie świata. Tomasz z Akwinu nie jest świętym Kościoła prawosławnego, uważany jest za twórcę scholastyki w Kościele zachodnim i wiele wypowiedzi jak też poglądów (jak też sama scholastyka) jest ocenianych dość krytycznie przez teologów prawosławnych. Jeśli chodzi o rozwój zarodka i płodu, to lepiej wydaje mi się zapytać o zdanie genetyków, niż opierać się na nauczycielu z Akwinu.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, literatura, wiara, życie duchowe



Sobór na Krecie w 2016 r. Jakież znaczenie miał ten sobór, skoro mało kto uznaje jego postanowienia i dokumenty? 2 lipca 2016 Patriarchat Antiocheński wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że nie traktuje soboru, jaki odbył się na Krecie, jako takiego, lecz jako kolejne zgromadzenie biskupów poprzedzające właściwy sobór. Tym samym nie będzie traktował jego postanowień jako wiążących. Uzasadniając swoje stanowisko, Święty Synod Kościoła wskazał, że na soborze nie byli obecni delegaci niektórych Cerkwi autokefalicznych, a podczas obrad nie podjęto najważniejszych zdaniem Patriarchatu Antiochii tematów (problem ogłaszania autokefalii, dyptychów i kalendarza liturgicznego). Podniósł również, że nie wszystkie Cerkwie zaakceptowały dokumenty przedsoborowe[28]. Rosyjski Kościół Prawosławny nazwał sobór ważnym wydarzeniem w historii procesu soborowego, lecz nie uznał go za panprawosławny z powodu nieobecności niektórych Kościołów lokalnych i braku konsensusu wokół dokumentów soboru. Mnisi z Athos opublikowali list, w którym wzywają wspólnotę prawosławną do odrzucenia soboru oraz prymatu patriarchy Konstantynopola. Sobór miał w dwunastu punktach odrzucić tradycję oraz ortodoksję chrześcijańską, zaakceptować panherezję ekumenizmu i synkretyzmu (ΠΑΝΘΡΗΣΚΕΙΑ). Robert

Pytanie jest dość obszerne i wymagałoby dłuższej analizy. Postaram się jednak skrótowo zawrzeć główne tezy. Patriarchat Antiocheński już w okresie przygotowawczym przestrzegał, że delegacja tego Kościoła może odmówić udziału w Soborze ze względu na trwający konflikt kościelny pomiędzy tym Patriarchatem i Patriarchatem Jerozolimskim, jeśli ten nie zostanie rozwiązany. Problem niestety nie został rozwiązany. Antiocheńczycy do końca jednak brali udział w procesie przygotowawczym. Z pewnymi wyrażeniami, które były zawarte w projektach dokumentów na Sobór nie zgadzali się, ale uważano, że w trakcie przebiegu Soboru wspólne stanowisko zostanie ustanowione. Być może, to co proponuje Kościół antiocheński, aby dzisiaj traktować odbyty Sobór jako pewien etap soborowy byłoby właściwym. Sytuacja, która obecnie wytworzyła się w związku z problemem ukraińskim mogłaby znaleźć tutaj swoje rozwiązanie.

Trzeba zgodzić się z rosyjską Cerkiew, że Sobór nie może nazywać się Soborem „Ogólnoprawosławnym”, z tego względu, że cztery lokalne autokefaliczne Kościoły nie brały w nim udziału. Trzeba też pamiętać, że w procesie przygotowawczym w oficjalnych dokumentach nigdzie nie określano planowanego Soboru jako „Ogólnoprawosławny”. Oficjalna nazywa brzmiała „Wielki i Święty Sobór Kościoła Prawosławnego”. Dokumenty, które zostały przyjęte, również określane są jako dokumenty „Wielkiego i Świętego Soboru Kościoła Prawosławnego”. Określenie „Ogólnoprawosławny” nie jest używane. Cerkiew rosyjska brała bardzo aktywny udział w całym procesie przygotowawczym i treść projektów dokumentów na Sobór  (jak też dokumentów soborowych) jest w dużej mierze zasługą delegacji rosyjskiej Cerkwi. Wydaje mi się, że wszystkie przygotowane dokumenty jako projekty, zostały podpisane  przez Patriarchat Moskiewski. Przyczyna jednak nieobecności Patriarchatu Moskiewskiego na Soborze pozostaje dość nie jasna.

Mam wrażenie, że stwierdzenia dotyczące stosunku do Soboru mnichów atoskich, które zostały zawarte w pytaniu odzwierciedlają poglądy pewnej grupy rygorystów. Przedstawiciel Atosu brał udział w Soborze ( w składzie delegacji Patriarchatu Konstantynopola) i jako jedyny nie biskup zbierał głos w czasie obrad. Po Soborze, mnisi atoscy opublikowali list w który ustosunkowywali się do Soboru na Krecie. Stosunek był powiedziałbym, raczej neutralny, ani pochwał ani krytyki. Atos pozostaje pod jurysdykcją Patriarchaty Konstantynopola i dziwnym byłoby nawoływanie do odrzucenia tej zwierzchności.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



1) Jak Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny odnosi się do kwestii ekumenizmu i modernizacji cerkwi? 2) Jak Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny ocenia działalność obecnego papieża Franciszka oraz patriarchy Moskwy i Wszechrusi, Cyryla? 3) Jak kształtują się relacje między Polskim Autokefalicznym Kościołem Prawosławnym, a Rosyjskim Kościołem Prawosławnym? 4) Jakie jest stanowisko Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego wobec nauczania Cerkwi Prawdziwie Prawosławnych (tzw. „starostylników”) i ich radykalizmu? 5) Czy Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny odnosi się w swych naukach do kwestii gwałtownego rozwoju technologicznego – w kontekście czasów ostatecznych, opisanych w Apokalipsie wg św. Jana? 6) Czy przynależność do tzw. „starostylników” (Cerkwi Prawdziwie Prawosławnej) jest akceptowana przez Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, czy też osoba przynależąca do „starostylników” podlega jakieś formie ekskomuniki lub anatemy ze strony Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego? Marek

(1) W kwestii ekumenizmu odsyłam do dokumentu, który został przyjęty na Wielkim Soborze Kościoła Prawosławnego w 2016 r. na Krecie pt.: „Relacje Cerkwi prawosławnej z pozostałym światem chrześcijańskim”. Według mojej oceny dokument nie jest najlepszym, niemniej jednak wyraża zasadnicze myśli dotyczące relacji między chrześcijańskich. Dokument został opublikowany w Cerkiewnym Wiestniku 2016 nr 4. Ponadto jest na stronie oficjalnej Soboru w czterech językach roboczych www:holycouncil.com. (2) PAKP nie wyrażał oceny wyżej wymienionych hierarchów kościelnych. (3) Relacje między PAKP i Kościołem rosyjskim są bardzo dobre. PAKP zachowuje podobne relacje z wszystkimi prawosławnymi Kościołami lokalnymi. (4) PAKP nie zajmował stanowiska w sprawie wymienionych Cerkwi, pozostających w rozłamie. (5) W tym przypadku również PAKP nie ogłaszał jakiegoś oficjalnego dokumentu. (6) Problem Cerkwi starokalendarzowej jest problemem Greckiej Cerkwi Prawosławnej. Stanowisko PAKP w tym wypadku będzie takie jakie jest Greckiej Cerkwi wobec tej struktury.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



Czy każdy wierny musi pościć w środy i w piątki? Jakich potraw nie można w te dni spożywać? czego nie można jeść w okresie postu przed Bożym Narodzeniem? Małgorzata

Post rozumiemy raczej jako zalecenie duchowe, które przynosi człowiekowi korzyści. W dokumencie, który został przyjęty na Wielkim Soborze Kościoła Prawosławnego na Krecie w 2016 r. dotyczącym postu czytamy: „Post stanowi wielką walkę duchową i jest wyjątkowym wyrazem ascetycznego ideału prawosławia” (1). „Prawdziwy post, jako zmaganie duchowe, związany jest z nieustanną modlitwą i szczerym pokajaniem. Pokajanie bez postu jest pozbawione wartości” (2). W dokumencie jest wiele innych bardzo ciekawych sformułowań dotyczących tego zagadnienia. W prawosławiu nie podchodzi się raczej jurydycznie do postu. Stwierdza się, że jest on dobry i zaleca się każdemu wiernemu praktykowanie go w środy i piątki w przeciągu całego roku. Jednocześnie prawosławie nie stworzyło pewnego „menu” postnego. Zaleca się powstrzymywanie się od produktów mięsnych i mlecznych. Przede wszystkim chodziłoby o produkty mięsne. W naszych warunkach raczej spożywamy ryby. Odnosi się to również do postu przed Bożym Narodzeniem.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, wiara, życie duchowe



Od 4 lat mam chłopaka wyznania rzymskokatolickiego, sama jestem prawosławna, niestety nie jesteśmy w stanie dogadać się w jakim obrządku chcielibyśmy wziąć ślub i wychować dzieci. Ja chciałabym wziąć ślub w cerkwi i wychować dzieci w wierze prawosławnej, on w wierze katolickiej. Czy istnieje jakieś rozwiązanie czy po prostu należy to zakończyć? Jest mi bardzo ciężko z ta decyzja, bo nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, ale nie potrafię wyobrazić sobie jakby to było. Joanna

Myślę, że trzeba rozmawiać o tym, dlaczego chcecie ślubu i wychowywania dzieci w swoim obrządku, jakie są tego powody, „co za tym stoi”? Różnie z tym bywa. Trzeba ustalić, kto w rzeczywistości zajmowałby się religijnym wychowywaniem dzieci. Zwykle „więcej do powiedzenia” ma tych sprawach matka, ale zdarzają się „wyjątki”. Wtedy trzeba ustalić, która ze „stron” jest bardziej „praktykująca”, kto na pewno zadba o religijne wychowanie dziecka, komu bardziej na tym zależy – ale nie z obawy o to, co powie rodzina, czy znajomi, „jak ja będę wyglądał(a)”. Znam przypadki, w których jedna ze „stron” wymusiła chrzest dziecka w swoim wyznaniu, ale później „palcem nie kiwnęła”, żeby to dziecko wychowywać w swojej tradycji. Decydować powinno autentyczne, prawdziwe zaangażowanie, prawdziwe życie wiarą któregoś z rodziców. Dodatkowa trudność pojawia się, gdy obu „stronom” zależy tak samo i z tych samych powodów. Wtedy zapytałbym, jak można oczekiwać, że świadoma prawosławna matka będzie wychowywała dziecko w rzymskokatolickiej tradycji chrześcijańskiej, której nie zna, albo zna ją tylko powierzchownie?

Myślę, że dużo dałoby wyjaśnienie pojmowania misterium małżeństwa w prawosławiu i symboliki cerkiewnego obrzędu zaręczyn i misterium małżeństwa. (Dostępna jest dość obszerna literatura na ten temat.) Porównanie rytów tego misterium w kościele i w cerkwi wypada na korzyść prawosławia. Wcale nie chodzi tu jedynie o „bogatą”, „egzotyczną” dla niektórych, „zewnętrzną oprawę” z koronami, świecami, procesją, uroczystymi śpiewami itp. Misterium małżeństwa do jedna z dróg do wieczności, do królestwa Bożego, którą podążają chrześcijanie (druga, to monastyczna). Trzeba pamiętać, że to misterium (sakrament) nie kończy się po niespełna godzinnej ceremonii, ale trwa przez całe małżeńskie życie i przez całe życie trzeba to misterium „pielęgnować”, aby dwoje, którzy stają się „jednym ciałem”, ciągle tym jednym ciałem pozostawali i aby ta jedność przejawiała się (i pogłębiała) we wszystkich sferach życia – nie tylko fizycznie, materialnie, psychicznie itp., ale też duchowo. Skoro nie jesteście jeszcze małżeństwem, dzieci jeszcze nie ma, a już zaczęły się „targi” na ten temat, to…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara, życie duchowe



Do kogo modlić się o przebaczenie grzechów? Do Boga Ojca? I kto przyjdzie sądzić żywych i umarłych? Jezus czy Bóg Ojciec Hospod Sawaof? XYZ

Odpowiedzią na to pytanie jest Święta Trójca. Bóg Jeden w Trzech Osobach. Nie należy Boga rozdzielać na „właściwości”. Modląc się do jednej z Osób Trójcy modlimy się do całej Trójcy. Co do pytania drugiego to zgodnie z Prawosławnym Wyznaniem Wiary sądzić żywych i umarłych podczas powtórnego przyjścia będzie Syn Boży Jezus Chrystus.

Kategorie: ks. Igor Habura, wiara, życie duchowe



Często w soboty spotykamy się ze znajomymi, prowadzimy życie towarzyskie. Jest to poniekąd naturalne, gdyż pracując przez cały tydzień, sobota jest jedynym dniem w tygodniu, kiedy właśnie na tego typu aktywności możemy sobie pozwolić. Niekiedy takie wydarzenia przeciągają się do późnych godzin nocnych w konsekwencji czego nie przychodzimy na niedzielną liturgię. Tym niemniej, każdorazowo, gdy taka sytuacja następuje pojawia się u mnie pewien wyrzut gdyż jednocześnie chcę iść na niedzielną liturgię ale z drugiej strony wiem, jak takie sytuacje wyglądają w praktyce. Jak najlepiej postąpić w takich sytuacjach? Czy kiedy spodziewamy się, że może wystąpić opisana wyżej sytuacja powinniśmy udać się na liturgię w innym dniu tygodnia czy też istnieje inne optymalne rozwiązanie. Proszę mnie źle nie zrozumieć, moje pytanie nie zmierza do usprawiedliwienia tego, że nie poszedłem na niedzielne nabożeństwo. Szczerze chciałbym pogodzić opisaną aktywność towarzyską z uczestnictwem w nabożeństwach i dlatego szukam porady w tym zakresie. Michał

Wyrzuty sumienia w tym kontekście to dobry znak, ale to za mało. W odpowiedzi na to pytanie zacytowałbym kilka mądrości: „Wszystko w swoim czasie i we właściwych proporcjach”, „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko prowadzi ku dobremu”. Sobota jest dniem Waszych towarzyskich spotkań od „jakiegoś czasu”, podczas gdy niedziela jest dniem naszych liturgicznych tj. wspólnych modlitewnych spotkań z Bogiem „od zawsze”. Skoro sobotę poświęcacie podtrzymywaniu Waszych przyjacielskich czy towarzyskich relacji, próbujcie robić to w taki sposób, żeby nie przeszkadzało to w podtrzymywaniu i pielęgnowaniu relacji z Bogiem i całą „resztą towarzystwa”. Zgadzam się, Wasze spotkania są ważne, ale opisane, powtarzające wsie sytuacje zdają się powodować, że zaniedbywane są jeszcze ważniejsze spotkania… Trzeba ustalić jakie są nasze życiowe „priorytety” i tych ustaleń trzeba po prostu „pilnować”. Mogą zdarzyć się „potknięcia”, ale rosyjska mądrość ludowa podpowiada: „Skoro upadłeś, to wstawaj (czym prędzej)”… i biegnij na niedzielną Boską Liturgię…

Czy nie dałoby się zaczynać tych spotkań nieco wcześniej, aby kończyć je, albo wychodzić o „przyzwoitej” porze? Można się domyślać, że atmosfera spotkań w grupie przyjaciół powoduje syndrom „wzrostu apetyt w miarę jedzenia”, ale warto tu wspomnieć kilka innych mądrości ludowych. Rosjanie mawiają: „charoszego po niemnożku” – to, co dobre dozujemy w niewielkich ilościach, a w Polsce słychać, że „co za dużo, to niezdrowo”. Ludzie mówią też, że „im więcej, tym lepiej”, ale z tym się nie zgadzam i sugeruję, żeby przekonywać siebie i innych, że „im lepiej, tym więcej”, bo liczy się „nie ilość, a jakość”.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, wiara, życie duchowe



Wierzę, że Bóg istnieje, ale cierpię z powodu odległości i mej grzeczności, muszę przyznać,że czasami boję się złego i tego, że przez me grzechy miałby na mnie jakiś wpływ. Czy jest to normalne się tak czuć? Boję się, nurtuje mnie to i męczy staram się nie popadać w rozpacz, modlę się by Bóg mi pomógł, chodzę do spowiedzi i proszę o wybaczenie grzechów. Co zrobić w tym przypadku? Marta

W odpowiedzi na to złożone pytanie posłużyłbym się objaśnieniem teologicznego znaczenia naszych cerkiewnych pokłonów – tych charakterystycznych dla Wielkiego Postu. Gdy padamy na kolana i skłaniamy głowę do ziemi, uznajemy i okazujemy w ten sposób swoja grzeszność, przyznajemy się do swego upadku. Gdy podnosimy głowę, wstajemy z kolan i wyprostowujemy się – czynimy to w uznaniu zbawczego działa Chrystusa, Syna Bożego, który zstąpił z niebios, narodził się z Marii Panny, wcielił się, stał się Synem Człowieczym, po czym dał się ukrzyżować, umarł na Krzyżu, zstąpił do otchłani ciemności i zmartwychwstał – wyzwolił nas wszystkich z niewoli grzechu.

 W związku z tymi niepokojącymi myślami polecam lekturę krótkiego traktatu Ewagriusza z Pontu „O ośmiu demonicznych myślach”. To demony „wciskają” nam, że „jesteśmy do niczego i nic już nie da się zrobić”. Nieprawda – z Bogiem wszystko jest możliwe, tylko trzeba nad tym pracować. Modlitwa to nie jest jakieś magiczne zaklęcie w rodzaju „stoliczku nakryj się” i nic więcej już nie trzeba robić. To nie tak. Pan Bóg, owszem, pomoże nam „nakryć do stołu”, ale naszymi własnymi rękoma. Trzeba nan z Bogiem „współpracować”.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Czy nie ma żadnych przeciwwskazań, aby powiedzieć dla osoby zaufanej bliskiej jakich pouczeń itp. udzielił mi duchowny podczas sakramentu spowiedzi? Anonim

W zasadzie tajemnica spowiedzi odnosi się wobec spowiadającego. Pouczenia, które wygłasza duchowny wobec osoby spowiadającej się również są rzeczą intymną, ale nie uważane są za tajemnicę. Jeśli ta rozmowa z naszą bliską osobą ma charakter duchowy i nie jest plotkowaniem o otrzymanych pouczeniach to myślę, że w takiej sytuacji można na ten temat rozmawiać z kimś bliskim.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



Strona 1 z 1912345...10...Ostatnia »