Jaki jest sens cierpienia psychicznego w sensie choroby psychicznej, gdzie upośledzeniu ulega umysł, rozumowanie, a co za tym idzie zmienia się zachowanie, postrzeganie świata, często upośledzona jest wola? Człowiek pozbawiony jest emocji, kierują nim popędy a i te są często wyhamowane. Życiem kieruje lęk, pustka emocjonalna. Piszę konkretnie o sobie, nie teoretyzuję. A wiem, że takich ludzi jak ja jest dużo więcej, a nawet mają dużo gorzej niż ja. Bóg w tym momencie nie daje mi możliwości świadomego wyboru, zabiera mi środki do zbawienia ( oschłość emocjonalna, brak uczucia miłości do bliźniego, niekontrolowane wybuchy złości, niekontrolowane popędy itd.). Czy to wina za grzechy? Proszę o radę. Anonim

A jaki sens ma każda inna choroba? Spróbujmy spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Wierzymy, że Bóg stworzył cały wszechświat i człowieka, i wszystko było dobre, doskonałe, harmonijne, piękne…. Gdy człowiek (Adam to po hebrajsku człowiek) zgrzeszył, nastąpiły daleko idące zmiany. Grzech polega na naruszaniu i/czy przekraczaniu ustalonych przez Boga granic – porządkując pierwotny chaos, Bóg oddzielił np. światłość od ciemności, wodę od ziemi, a człowiek zakłóca i narusza ten ustalony porządek. Konsekwencje grzechu to m.in. ból, cierpienie, choroby, no i w konsekwencji śmierć. Bóg ich nie stworzył, to ‚skutki uboczne’ grzechu człowieka. Skoro się pojawiły, Bóg również ich używa, bywa, że dopuszcza je, paradoksalnie, dla naszego dobra. W żywotach świętych czytamy o ludziach, którzy w ciężkiej chorobie dziękowali za nią Bogu, bo zauważyli jak bardzo im pomogła prawdziwie i całkowicie zwrócić się ku Bogu. Znam takich ludzi żyjących współcześnie. Diabeł natomiast ‚żongluje’ bólem i chorobami, aby nas odciągnąć od Boga i od drogi do zbawienia.
Bywają choroby, których niejako nie jesteśmy w stanie uniknąć – przykładem może być ostatnia (daj Boże) pandemia. Mimo podejmowanych środków ostrożności, wielu ludzi ulegało wirusowi. Przed chorobami psychicznymi też próbujemy się bronić, ale przeważnie nie zdajemy sobie sprawy, że nadchodzą, dopadają nas ‚z nienacka’. Są też choroby, które sami prowokujemy. Myślę tu o wszelkich uzależnieniach. Wiemy, że alkohol, nikotyna czy narkotyki mogą zaszkodzić i szkodzą, ale mimo to (nad)używamy ich i powodujemy stany podobne do tego opisanego w pytaniu.Nie zgadzam się z twierdzeniem, że to „Bóg w tym momencie nie daje mi możliwości świadomego wyboru, zabiera mi środki do zbawienia”. Uważam, że wymienione w nawiasie „oschłość emocjonalna, brak uczucia miłości do bliźniego, niekontrolowane wybuchy złości, niekontrolowane popędy” nie są spowodowane Twoją własną wolą – to przejawy albo skutki choroby. Bóg wie czym te stany czy zachowania są spowodowane i śmiem twierdzić, że jako podejmowane nieświadomie, pod wpływem chorobowych zaburzeń, nie „pozbawiają zbawienia”.Choroby trzeba leczyć. Na wszystko jest jakiś sposób tylko trzeba go szukać, znaleźć i zastosować a z tym wszystkim bywają trudności i problemy. Róbmy, co możemy, najlepiej, jak potrafimy czy jesteśmy w stanie. Bóg z pewnością zauważy i doceni każdą, najdrobniejszą nawet próbę naprawienia ewentualnych błędów. Na pewno w każdej chwili gotów jest pomóc. Polecam opowieść życiu jako  śladach na piasku…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Jestem osoba poszukującą prawdziwej wiary Chrześcijańskiej (Prawosławie, Katolicyzm, Protestantyzm) i w związku z tym mam wiele wątpliwości. Jeden z Protestantów (tez że nie jestem do nich przekonany) powiedział mi , że Sakrament Spowiedzi nie istnieje i jest to „ludzki wymysł”. Na dowód przytoczył mi 2 argumenty: 1) słynny fragment „komu odpuścicie grzechy sa im odpuszczone…” (fragment A) oraz drugi fragment „Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (fragment B) Z tego wynika , że nawet jeśli Ksiądz zgodnie z fragmentem A) odpuści penitentowi grzech to to jeśli penitent nie wybaczy komuś innemu jego przewinień to jego grzechy nie będą przebaczone.(fragment B) Jest tu wewnętrzna sprzeczność i podważa władzę odpuszczania grzechów 2) 2 sytuacja. Co , jeśli człowiek pójdzie do spowiedzi do „fałszywego księdza” (był takie sytuacje opisywane w internecie)? Taki człowiek nie jest Kapłanem wiec nie ma prawa odpuszczać grzechów. Ale penitent o tym nie wiedział i „poszedł w świat” myśląc ze ma przebaczone winy? Proszę nie obrażać się na zadane pytania, to nie ma na celu podważać i obrażać Wiary Prawosławnej, ale ja szukam prawdy. Czy da sie te argumenty jakoś skontrować i obronić Sakrament Spowiedzi? Marek

„Szukajcie, a znajdziecie…” (Mt 7,7)
Cytowane fragmenty pochodzą z Ewangelii. Skąd zatem twierdzenie, że to ludzki wymysł? Aby odpowiedzieć na pytanie posłużę się kilkoma cytatami. Na wstępie dodałbym jeszcze trzy nowotestamentowe mówiące o spowiedzi. W Liście apostoła Jakuba czytamy: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone. Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego” (JK 5,14-16).
„Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 18,18).”Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt 6,12).Dwa ostatnie cytaty wskazują niejako na pewną złożoność czy „dwustopniowość” przebaczenia. Zauważmy w jaki szczególny sposób sformułowana jest prośba o przebaczenie w Modlitwie Pańskiej (a to przecież najczęściej wypowiadana modlitwa!) – gdy prosząc Boga Ojca o przebaczenie moich win, sam komuś nie przebaczyłem albo przebaczyłem tylko częściowo, proszę, aby mi nie przebaczał albo przebaczył tylko częściowa – dokładnie tak, jak sam (nie)przebaczyłem… Tylko Pan Bóg może wyleczyć choroby duszy, którymi są nasze grzechy, tylko Pan Bóg może „odpuścić” nasze grzechy, może je „rozwiązać”, ale aby mogło to nastąpić „w niebie”, niezbędne jest zainicjowanie tego procesu „na ziemi”.
Wyraźnie słychać o tym w modlitwie przed spowiedzią, gdy kapłan mówi: „Oto, dziecię moje, Chrystus tutaj niewidzialnie stoi, przyjmując Twoją spowiedź. Nie wstydź się więc, ani nie lękaj się i nie ukrywaj też niczego przede mną, lecz bez ogródek powiedz wszystko, co uczyniłeś, abyś otrzymał rozgrzeszenie od Pana naszego Jezusa Chrystusa […]”.Wyraźnie mówi o tym modlitwa rozgrzeszenia czytana przez kapłana spowiednika po spowiedzi: „Pan i Bóg nasz Jezus Chrystus łaską i szczodrobliwością swej miłości do ludzi niech daruje Tobie, dziecię N., wszystkie Twoje grzechy, a ja niegodny kapłan, władzą Jego mnie udzieloną daruję i przebaczam Tobie wszystkie grzechy Twoje, w imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha. Amen”. Czyli kapłan tutaj „rozwiązuje na ziemi”, pokornie z wiarą i nadzieją prosząc o „rozwiązanie w niebie”.
Odpowiedź na pytanie o odpuszczenie grzechów przez „fałszywego księdza” zawarta jest w powyższym stwierdzeniu, że to Pan Bóg nam je odpuszcza. Ponadto trzeba tu stwierdzić, że modlitwa rozgrzeszenia czytana/wypowiadana przez kapłana, nie działa „z automatu”, albo „jak twierdzą rzymscy katolicy „ex opere operato”. Jeśli spowiadający się z premedytacją nie wyznaje wszystkich grzechów albo czyni to bez skruchy i żalu, brakuje mu pokajania („głębokiego zrozumienia” tego jakim się stał przez to, że zgrzeszył i tego, jakim powinien się sta(wa)ć, przez to, że nosi w sobie obraz Boga), modlitwa rozgrzeszenia „nie zadziała”, albo, nawiązując do porównania grzechu do choroby, „zadziała” jak „tabletka od bólu głowy” – głowa tymczasem przestanie boleć (głos sumienia zostanie zagłuszony), ale przyczyna bólu nie zostanie zlikwidowana…
W drugiej części modlitwy przed spowiedzią pojawia się w związku z tym wielce poważne ostrzeżenie: ” […] ja jestem tylko świadkiem, abym świadczył przed Nim [Chrystusem] o wszystkim, co mi powiesz. Jeśli natomiast ukryjesz coś przede mną, podwójny grzech będzie na tobie ciążył. Zważ przeto, abyś przyszedłszy do lecznicy, nie odszedł nieuzdrowiony”. List Jakuba wskazuje co prawda na „moc sprawczą” (leczniczą) „wyznawania grzechów sobie nawzajem” i „wytrwałej modlitwy sprawiedliwego” ale tu też trzeba spełniać wspomniane wyżej „warunki”.
Powodzenia w dalszych poszukiwaniach życzę…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Czy mieszkanie przed ślubem z chłopakiem dopuszcza możliwość rozgrzeszenia? Bożena

W pytaniu o możliwość ‚mieszkania z chłopakiem przed ślubem’ można dopatrywać się pytania o  możliwość wspólnego zamieszkiwania i pozostawaniu w relacji ‚brat i siostra’ tj. przy zachowaniu czystości przedmałżeńskiej. Pytanie o ‚dopuszczenie możliwości rozgrzeszenia’ zdaje się jednak wyraźnie sugerować, że chodzi tu o dopuszczenie możliwości „pójścia na całość” i współżycie z chłopakiem jak z mężem. Wypowiadałem się już wcześniej na ten temat, proszę poszukać w archiwum. Prawosławne chrześcijaństwo naucza, że seks ‚zarezerwowany’ jest dla łoża małżeńskiego i jeśli pojawia się poza łożem małżeńskim (przed czy po ślubie), nosi znamiona grzechu, jest grzechem. Grzech w naszym pojmowaniu to choroba duszy, nowotwór. Te choroby też trzeba leczyć (najlepiej w początkowym stadium, bo zaniechanie leczenia może spowodować przerzuty nowotworu z duszy na ciało) ale jedynym lekarzem, który może je wyleczyć jest Pan Bóg. Wierzymy, że w Swym miłosierdziu gotów jest wyleczyć wszelką chorobę i wybaczyć nam wszystkie nasze grzechy, ale… Jeśli wiem, że to, co robię szkodzi mojemu zdrowiu, a jednak to robię, to czy pozostanę zdrowy? Na pytanie odpowiem zatem pytaniem: „Czy długotrwałe wyrachowane nadużywanie zaufania/cierpliwości/przychylności/miłości dopuszcza możliwość wybaczenia?

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, moralność i etyka, rodzina



Jestem ewangelikiem, aczkolwiek od długiego już czasu mam przekonanie że rzeczywiście Cerkiew prawosławna jest kontynuacją pierwotnego Kościoła. Niemniej jednak w regionie gdzie mieszkam nie ma żadnej Cerkwi w obrębie niemal 100 km. Co w takiej sytuacji radziłby ksiądz? Bartosz

Nad przekonaniami trzeba jeszcze popracować aby nabrać pewności. Obecność (trudno jeszcze mówić o uczestnictwie) na nabożeństwach z pewnością na swój sposób pomaga ale tymczasem warto więcej poczytać i, jeżeli to możliwe, porozmawiać – z ‚miejscowym’ duchownym lub z innymi prawosławnymi. Wielokrotnie polecałem na tym forum wszystkie dostępne po polsku teksty metr. Kallisstosa Ware, szczególnie ‚Kościół prawosławny’ i ‚Misterium wiary’ metr Hilariona Ałfiejewa.
Problem z odległością i długimi dojazdami można by spróbować rozwiązać zapytując proboszcza wspomnianej najbliższej cerkwi czy w Pana miejscowości mieszkają jacyś jego parafianie. A może są tam inni zainteresowani prawosławiem? Razem byłoby raźniej… ‚Szukajcie a znajdziecie…’

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk



Moja rodzina zbłądziła z drogi cerkwi, ja jako jedyny z całej rodziny zostałem na łonie Cerkwii. Wszyscy zrobili się gorliwymi katolikami ja jedynie cerkiew. Jak się modlić o ich powrót do wiary przodków?

Myślę, że warto modlić się żarliwie i wytrwale, ale równie ważne jest świadectwo własnej wiary. Życie zgodne z nauczaniem Chrystusa, zgodne z zasadami prawosławnej wiary będzie zarówno najlepszym świadectwem o prawosławiu, jak i ‚praktyczną’ modlitwą za bliskich. W jednej z wcześniejszych wypowiedzi o ekumenizmie cytowałem porównania o jeziorze, lornetce, mistrzu i trzech uczniach. Proszę ich poszukać. Mogą okazać się pomocne…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Podczas spowiedzi, w kontekście zachowania czystości przedmałżeńskiej, baciuszka polecił mi przeczytanie historii przyrodniej siostry króla Dawida, którą pożądał. Gdzie mogę znaleźć taki tekst? Powiedział również, że zachowanie czystości pomoże w uniknięciu niektórych problemów w późniejszym życiu małżeńskim. Co mógł mieć na myśli? Do kogo się modlić z prośbą o pomoc w zachowaniu czystości oraz pomyślność w małżeństwie? Natalia

O królu/proroku Dawidzie czytamy w Księgach Samuela, Królewskiej 1 i Kronik. Nie wiem, co konkretnie spowiednik miał na myśli, ale wydaje mi się, że można ująć to w następujący sposób. Seks jest ‚zarezerwowany’ dla łoża małżeńskiego. Seks pozamałżeński (określany jako nierząd albo cudzołóstwo) postrzegany jest w prawosławnym chrześcijaństwie jako grzech na tyle poważny, że w IV wieku jego leczenie związane było z dwunastoma latami odłączenia od przystępowania do komunii (nie za karę, ale w celu leczenia tej choroby duszy). Jeżeli ktoś pozwala sobie naruszyć tę zasadę, w przyszłości (w małżeństwie, w życiu w ogólności) trudniej mu będzie przestrzegać bardzo ważnej i pomocnej pod wieloma względami zasady: ‚wszystko w swoim czasie i w odpowiednich proporcjach’. Skoro pozwolił sobie naruszyć tak bardzo ważne zalecenie, jak czystość przedmałżeńska, to ‚łatwiej’ mu będzie naruszać wszelkie inne zasady, nawet poczynione wspólnie przez małżonków umowy czy ustalenia. Łatwo przy tym stracić zaufanie współmałżonka, a to tylko ‚część większej całości’. Strach się nie bać…
Modlitwy kierowałbym do Bagarodzicy – na weselu w Kanie zauważyła brak wina i niezwłocznie zareagowała – i świętych mniszek – bo zachowały czystość. Pośród świętych są też pary małżeńskie – warto poczytać (albo przynajmniej przynajmniej powertować) żywoty świętych obficie dostępne już w polskim tłumaczeniu.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



Mój tata jest już u kresu swojego ziemskiego życia (choruje na ciężki nowotwór). Niestety jest on osobą niewierzącą i niepraktykującą przez większość życia (mimo że, miał Chrzest Św. w KRK) Jakimi modlitwami (jestem wyznania prawosławnego po konwersji z KRK) powinnam modlić się aby prosić Pana Boga o pokajanie taty i dobrą śmierć. Czy mogę jako osoba świecka odmówić nad zmarłym modlitwę na rozłączenie duszy z ciałem – jeżeli już dojdzie do aktu odejścia? Monika

Można czytać zarówno modlitwy Kanonu modlitewnego do Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Bogurodzicy Matki Pana, odmawianego przy rozłączeniu duszy i ciała, jaki modlitwy Obrzędu na rozłączenie duszy i ciała.
Myślę, że warto zapytać tatę czy w związku ze spowodowanym chorobą cierpieniem i w obliczu nadchodzącej śmierci nie chciałby pojednać się z Bogiem…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



Dwa lata temu zmarła moja Mama. Noszę jej buty i ubrania, biżuterię, bo tak jest mi łatwiej poradzić sobie z olbrzymią tęsknotą i smutkiem. Zastanawiam się, czy nie ma do tego przeciwwskazań cerkiewnych… Anna

Nie widzę żadnych cerkiewnych przeciwwskazań

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, liturgika



Bóg dał nam wszystkim wolną wolą, po to byśmy świadomie podejmowali decyzje i dostąpili zbawienia. A co jeśli z powodu choroby ktoś jest „ubezwłasnowolniony” i nie do końca świadom podejmowanych decyzji? Piotr

Wolna wola to część obrazu Bożego w każdym z nas. Sama wolna wola nie zapewnia jednak dostąpienia zbawienia. Tę naszą wolną wolę powinniśmy „uzgadniać” z wolą Boga, tj. z własnej wolnej, nieprzymuszonej woli postępować dobrze, dokonywać dobrych wyborów, decyzji.
Aby odpowiedzieć na pytanie o powodowane chorobą „ubezwłasnowolnienie” wskazałbym na małe dzieci, które uczą się jeszcze podejmowania słusznych decyzji/wyborów. Zdarza się, że rodzice (albo inni dorośli) podpowiadają im jak postąpić albo wręcz „wymuszają” na nich właściwą w danej sytuacji decyzję. Nie tylko dzielą się wówczas swoim własnym doświadczeniem i dojrzałą wiedzą, ale w poczuciu rodzicielskiej odpowiedzialności za swe potomstwo przejawiają w ten sposób swą opiekę nad dziećmi. Dzieci mają swoją wolną wolę, ale ucząc się posługiwania nią, przekonują się przy tym, że warto słuchać dorosłych i „poddawać się”(?) ich woli – choć mama ostrzegała, żeby nie dotykać gorącego garnka na kuchence albo „nie pchać palca między drzwi”, postępują po swojemu i „namacalnie” przekonują się, że miała rację… Trzeba jednak uważać, aby racje dorosłych były „dyplomatycznie” wskazywane raczej, a nie przesadnie wymuszane…
„Ubezwłasnowolnionym” chorym potrzebna jest zapewne jeszcze większa uwaga i troska, bo mogą nie być w stanie „uczyć się na błędach”. Na ich opiekunach spoczywa zatem jeszcze większa odpowiedzialność.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Nie umiem pojąć „Bożego Narodzenia”. Czy jest mi to ktoś w stanie wytłumaczyć? Jak Bóg nas może tak kochać, że stał się dzieckiem i urodził się w ubogiej stajni, żeby nas zbawić? Kacper

Polecam lekturę tekstu o. Johna Brecka, „Dlaczego doszło do Wcielenia?”, Przegląd Prawosławny, 2005, nr 1.W jego zakończeniu czytamy:
„Dlaczego doszło do Wcielenia? Właśnie dlatego, że sami nie możemy siebie zbawić. Aby pokonać, zniszczyć śmierć, Sprawca Życia musiał zstąpić do otchłani śmierci poprzez Swą własną śmierć. Musiał ponieść śmierć na krzyżu, zstąpić do królestwa zmarłych i tam unicestwić moc śmierci. Tylko w ten sposób mógł dać życie tym, którzy pozostawali w objęciach śmierci. Jedynie przyjmując śmierć jako Bogoczłowiek, mógł w Swym własnym zmartwychwstaniu wskrzesić ze Sobą zmarłych i sprawić, by w pełni wraz z Nim uczestniczyli w chwale, którą dzielił z Ojcem jeszcze zanim powstał świat (J 17,5). Dlaczego doszło do Wcielenia? Nastąpiło ono przez to, że dla umożliwienia nam udziału w Jego życiu, Syn Boży musiał doświadczyć wszystkich okoliczności zarówno naszego życia, jak i śmierci. Musiał stać się tym, czym my jesteśmy po to, abyśmy my mogli  stać się tym, czym jest On w pełni Swego wiecznego życia i chwały.
Oto dlaczego Chrystus nie jest ani wędrownym żydowskim wieśniakiem, ani też zagorzałym rewolucjonistą. Jest Władcą Pokoju, który „stał się ciałem”, umarł i powstał z martwych aby dać Życie światu.
<<Chryste, Obrońco nasz, zawstydziłeś nieprzyjaciela człowieka, jako tarczy używając Swego niewysłowionego Wcielenia. Przyjmując postać człowieka, obdarzyłeś go teraz radością stawania się podobnym do Boga…>> (Kanon Narodzenia Chrystusa, Pieśń 7)”
Naprawdę warto przeczytać całość tego tekstu. Niestety nie udało mi się zlokalizować go w archiwum PP, więc trzeba szukać w bibliotekach.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, literatura, wiara



Strona 1 z 2512345...1020...Ostatnia »