Aniołowie w bizantyjskich ikonach są przedstawiani jaki osoby bez płciowe. Duchowe. Jak tłumaczyć znajomym LGBT, że to nie to samo co transpłciowość? Jan

Z tego co mi wiadomo aniołowie to istoty duchowe i BEZCIELESNE, i dlatego bezpłciowe, ale w ikonografii przedstawiane są raczej jako młodzi mężczyźni…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Czy w prawosławiu, podobnie jak w Kościele Katolickim występuje pojęcie łaski uświęcającej, którą odnawiamy przez spowiedź a bez której nie możemy przystąpić do Eucharystii”? Michał

W prawosławnym pojmowaniu łaska Boża, owszem, jest uświęcająca, ale nie stosujemy tego pojęcia w kontekście przystępowania do misterium spowiedzi i Eucharystii. Spowiedź to „lecznica”, a Ciało i Krew Chrystusa to „lekarstwo i pokarm nieśmiertelności”. Po wizycie u lekarza, gdy usłyszę diagnozę, nie oznacza to, że już jestem wyleczony i zdrowy. Ciągle potrzebuję leczenia, idę do apteki, kupuję lekarstwa i przyjmuję je przez jakiś czas, żeby się leczyć. Do komunii przystępujemy bo jesteśmy ‚chorzy na grzechy’ (grzechy to choroby duszy) i potrzebujemy Lekarstwa. Wielu prawosławnych uważa, że trzeba być ‚godnym’ (cs. dostojnym), aby móc przystąpić, ale któż z nas może uczynić siebie godnym przed Bogiem? Polecam lekturę i rozważania nad przypowieścią o „synu marnotrawnym” – ten syn był ‚skrajnie niegodny’, prosił Ojca, aby go przyjął jak sługę. To Ojciec kazał sługom umyć go, ubrać i obuć, i nałożył mu synowski pierścień na palec… Syn przyszedł w pokajaniu, w głębokim zrozumieniu tego, jakim się stał przez to, że zgrzeszył. Tego najbardziej potrzebujemy przystępując do misteriów.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Nabożeństwa cyklu dobowego w tradycji wschodniej, jak wiadomo są przeznaczone do służenia w cerkwi. Ale co wtedy, gdy nie możemy być na całonocnym czuwaniu w świątyni, ale mamy pragnienie „odsłużenia” całonocnego czuwania w domu? Jak jako osoba świecka powinniśmy zastąpić np. Wielką Ektenię, czy Litiję czytane przez kapłana? Paweł

Stałe części nabożeństw cyklu dobowego – psalmy, modlitwy i pieśni – w ich ustalonym dostępne są w księdze liturgicznej zwanej czasosłow (od gr. orologion). Może on zawierać również modlitwy poranne i wieczorne, ważniejsze pieśni Wielkiego Tygodnia, święta Zmartwychwstania Pańskiego i tygodnia paschalnego, ponadto tropariony ośmiu tonów, dwunastu wielkich świąt, a także ku czci wielkich świętych. Tej księgi wierni mogą używać do modlitwy w domu. Przedmowa do czasosłowu wyraźnie wskazuje, że powinna być w powszechnym codziennym użyciu. Pojawia się tam m.in. zalecenie aby „dzieci uczące się czytać (z czasosłowu właśnie!), nawykały przy tym do modlitwy kierowanej do Boga w różnych potrzebach i do oddawania Bogu chwały…” Pozwolę sobie przy tej okazji zauważyć, że np. wielka ektenia nie jest zestawem krótkich modlitw kierowanych do Boga lecz ‚listą’ konkretnych wezwań do modlitwy kierowanych do wiernych zebranych w cerkwi i w każdym innym miejscu sprawowania modlitwy. Duchowny czy diakon zaprasza wszystkich obecnych aby każdy z nich osobiście modlił sie swymi słowami (albo przynajmniej myślami?) o pokój na całym świecie, o pokój z wysokości, o zbawienie duszy, o zjednoczenie wszystkich itp. itd. Wyraźnie wskazuje na to zakończenie poszczególnych wezwań ektenii – [..], Do Pana módlmy się! albo […], Pana prośmy! W domu można to praktykować rodzinnie albo indywidualnie…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, liturgika, życie duchowe



Co to znaczy bycie prawosławnym? Moja koleżanka uczy się języka cerkiewnosłowiańskiego. Twierdzi, że skoro ja tego nie robię, nie mogę określać siebie jako prawosławnego. Tomasz

Nie zgadzam się z Twoją koleżanką. „Bycie prawosławnym” nie zależy od języka cerkiewnosłowiańskiego lecz od sposobu naszego życia – życia i postępowania zgodnego z nauczaniem Chrystusa i chrześcijańską wiarą, że Jezus Chrystus, Syn Boży stał się Synem Człowieczym i jest naszym Zbawicielem. Jeżeli język cerkiewnosłowiański pomaga w lepszym, dokładniejszym zrozumieniu nauczania Chrystusa, które przekazuje nam Cerkiew m.in w tekstach liturgicznych, warto uczyć się tego języka, ale te same nauki można też usłyszeć czy przeczytać w wielu innych językach. Bardzo pomocne okazuje się sięganie do greckich oryginałów Pisma Świętego i tekstów patrystycznych. Nauka greki powinna zatem pomagać w ‚byciu jeszcze lepszym prawosławnym’… Uczmy się języków. Ktoś bardzo mądry (Goethe?) powiedział – „Ile języków znasz, tyle razy jesteś człowiekiem”.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Czy to normalne, że poszcząc człowiek odczuwa niepokój, zawirowania wewnętrzne, walkę, wychodzi na wewnętrzną pustynię. Maria

To raczej niepokojące… Zapytałbym jednak o jakim poście mowa. Jeżeli jest zbyt ‚ścisły’ czy ‚srogi’ albo nadto wydłużony, może warto spróbować nieco go złagodzić. Być może organizm reaguje tak drastycznie na brak jakiegoś ważnego czy niezbędnego akurat składnika diety. Z drugiej strony post to jednak sposób naszych zmagań z demonicznymi pokusami. „W poście powstrzymujemy się od tego, co dobre (mięso, nabiał, rozrywki czy przyjemności), aby podtrzymywać w sobie zdolność do powstrzymywania się od tego, co złe – od grzechu i pokus”. Poważnie traktowany, rzetelny i ‚wielowarstwowy’ post na pewno nie podoba się naszemu wrogowi, ‚władcy tego świata’, temu „lichu co nie śpi” i może różnymi sposobami próbować nas do postu zniechęcić. Post to również część naszych ascetycznych zmagań. Asceza to ćwiczenia, to walka. Mnisi odchodzili na pustynie żeby zmagać się ze swymi słabościami i skutecznie odpierać ataki wroga. „Niepokój, zawirowania wewnętrzne, walka, wychodzenie na wewnętrzną pustynię”, o których piszesz, mogą zatem być również przejawami naszych wewnętrznych zmagań. Warto sprawdzić o co tu chodzi i podjąć stosowne działania. Życzę fizycznej i duchowej siły i wytrwałości, bo jak pisze św. Marek: „kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mk 13,13).

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Moje kilkuletnie dziecko zostało wystraszone przez starszych kolegów. Źle się to skończyło. Ma lęk, brak poczucia bezpieczeństwa. Ciągle się boi, nie odstępuje na krok. Jaką modlitwą można się modlić do Boga o przywrócenie równowagi. Ina

Współczuję i polecam/zalecam niezwłoczną wizytę u psychoterapeuty. W leczeniu tych lęków przez specjalistę pomoże psalm 90[91].

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, rodzina



Jestem osobą z tradycji rodzinnej katolicką, ale bardzo intryguje mnie religia prawosławna i wschodnia Cerkiew. Mam związku z tym kilka pytań na które trudno znaleźć mi odpowiedź. Moje pytania: 1. Czy osoba nie prawosławna (mowa tu o katolickiej osobie) może słuchać nabożeństw w cerkwi czy uczestniczyć w mszy w Cerkwi prawosławnej? 2. Czy katolik może modlić się prawosławnymi modlitwami? (czy to jest grzech)? 3. Czy wyznawca katolicyzmu może mieć w domu krzyż prawosławny (np. Drewniany na podstawce czy na szyi) oraz ikonę z prawosławną symboliką? 4. Czy przejście z katolicyzmu na prawosławie jest w jakimś stopniu grzechem i czy ta osoba nadal ma szansę na zbawienie czy skazany jest na zatracenie? (Na razie nie planuje zmiany religii, ale pytam w razie zmiany zdania). Igor

1. Czy osoba nieprawosławna (mowa tu o katolickiej osobie) może słuchać nabożeństw w cerkwi czy uczestniczyć w mszy w Cerkwi prawosławnej?

Tak, może słuchać nabożeństw w cerkwi. W Cerkwi nie sprawujemy jednak mszy lecz Boską Liturgię. Uczestniczenie w niej jest możliwe, ale jest ograniczone do obecności, która umożliwia słuchanie modlitewnych śpiewów, obserwację liturgicznych działań a nawet reagowanie na liczne wezwania do modlitwy (Gospodu pomolimsia/do Pana módlmy się). Osoba nieprawosławna nie może jednak uczestniczyć w misterium Eucharystii. Do tego niezbędna jest jedność wiary – różnice dogmatyczne pomiędzy prawosławnym chrześcijaństwem a rzymskim katolicyzmem nie pozwalają na to.

2. Czy katolik może modlić się prawosławnymi modlitwami? (czy to jest grzech)?

Zdecydowanie można i z pewnością nie jest to grzech…

3. Czy wyznawca katolicyzmu może mieć w domu krzyż prawosławny (np. Drewniany na podstawce czy na szyi) oraz ikonę z prawosławną symboliką?

Może.

4. Czy przejście z katolicyzmu na prawosławie jest w jakimś stopniu grzechem i czy ta osoba nadal ma szansę na zbawienie czy skazany jest na zatracenie? (Na razie nie planuje zmiany religii, ale pytam w razie zmiany zdania)

Przejście z rzymskiego katolicyzmu na prawosławie nie jest zmiana religii. To zmiana wyznania. Absolutnie nie rozpatrywałbym tego w kategoriach grzechu i jako powodu do „zatracenia”. Proszę poczytać pytania i odpowiedzi w dziale „konwersja”. Polecam m.in. wypowiedź z 03-10-2020

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Jestem poważnie chora. Nowotwór złośliwy. Jeśli nawet nie dojdzie do wyleczenia prawdopodobnie mam trochę czasu. Boję się śmierci i chciałabym się do niej przygotować ale nie wiem w jaki sposób to robić. Sam lęk utrudnia otwartą i szczerą modlitwę. Mam coraz większą świadomość że stanę przed Bogiem z „pustymi rękami” i mogę tylko ufać Jego miłosierdziu. Co mówi prawosławna nauka o sprawiedliwości Boga i miłosierdziu? Jak należy rozumieć słowa z Liturgii….”i dobraho otwieta na straszniem sudiszczy Christowie, prosim”. Proszę o wskazowki duchowe, jakaś dobra lektura? I ostatnie pytanie, kiedyś już o to pytałam a wciąż mnie nurtuje. Jaka jest różnica między rajem a Królestwem Bożym na co zwrócił uwagę biskup Jerzy w swoim wykladzie mówiąc że Jezus z krzyża obiecał Łotowi raj a nie Królestwo Boże. Magdalena.

Droga Magdaleno, Serdecznie Ci współczuję i nade wszystko życzę powrotu do zdrowia. Z tego co napisałaś wnioskuję, że jesteś w trakcie leczenia, więc zanim przejdę do kwestii związanych z umieraniem i śmiercią, chciałbym zachęcić Cię do usilnej wiary i działania w dążeniu do wyzdrowienia. Warto próbować, działać z głęboką wiarą, że dla Boga i z Bogiem wszystko jest możliwe… W związku z Twoimi obawami, że „staniesz przed Bogiem z ‘pustymi rękami’” i pytaniem jak rozumieć liturgiczną prośbę o „dobrą odpowiedź na budzącym bojaźń sądzie” polecam lekturę rozważań metropolity Antoniego Blooma „O sądzie ostatecznym”, które znajdziesz w książce „Rozważania o Bogu i bliźnim”, dostępnej w http://sklep.cerkiew.pl/product_info.php?products_id=4815. Znajdziesz tam wiele innych pomocnych rozważań – również o Bożej sprawiedliwości i Bożym miłosierdziu. Polecam też wykład bp Kallistosa Ware, „Ziarno Kościoła: powszechne powołanie do męczeństwa” w pierwszym tomie Jego dzieł zebranych pt. „Królestwo wnętrza”. Ten tekst podpowiada, jak realizować inne, bardzo często powtarzane liturgiczne wezwanie do oddawania siebie i całego swego życia Bogu – słyszymy to wezwanie w zakończeniu większości ektenii: „Najświętszą, przeczystą, błogosławioną, pełną chwały Władczynię naszą Bogurodzicę i zawsze Dziewicę Maryję ze wszystkimi świętymi wspomniawszy, siebie i innych ludzi, i całe życie nasze Chrystusowi Bogu oddajmy.” Co do pytania o różnicę pomiędzy rajem a królestwem Bożym – myślę, że chodzi tu o rozróżnienie pomiędzy „błogosławionym stanem oczekiwania na zmartwychwstanie”, który w Chrystusowej przypowieści o bogaczu i Łazarzu (Łk 16.19-31) określany jest jako „spoczywanie na łonie Abrahama”, a królestwem Bożym, które nastąpi po powtórnym przyjściu Chrystusa w chwale i po zmartwychwstaniu wszystkich. „Łono Abrahama” bywa utożsamiane z niebem i z rajem – nieco więcej na ten temat https://www.gotquestions.org/Polski/Szeol-Hades-Pieklo.html Co zaś do perspektywy umierania i śmierci polecam następujące, moim zdaniem bardzo wiele wyjaśniające i na swój sposób „uspokajające” teksty: – „Zakończenie życia w pokoju: cielesna śmierć jako doświadczenie uzdrowienia” – to ostatni rozdział książki: bp Kallistos Ware, Misteria uzdrowienia, Lublin 2004. Tego nie na w intrenecie, ale książka jest jeszcze dostępna w sklep.cerkiew.pl – Pójdź radośnie: Misterium śmierci i zmartwychwstania – dostępny na cerkiew.pl i w książce bp Kallistos Ware, Królestwo wnętrza, Lublin 2003. Przydatny może okazać się rozdział „Zgony wielkie i małe”. – metr. Antoni (Bloom), Śmierć i rozłąka, dostępny w archiwum cerkiew.pl i jako broszurka wydana przez parafię św. Jerzego w Białymstoku. Do tego dodałbym jeszcze tekst ‚Prawosławne zaduszki’ ks. Mariusza Synaka, też na cerkiew.pl Zdrowia życzę i owocnej lektury.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



W młodym wieku tj. 11 lat grzeszylem wielokrotnie nienaturalnymi kontaktami płciowymi tj. bliskość chłopaka z chłopakiem. Wg mnie byłem nieświadomy jaki ciężki grzech popełniam. Zdarzyło to się wiele razy, często i myślę że wynikało to z oglądania przez nas jako dzieci różnych filmów. Przez parę lat grzeszylem rukobłudijem. Pokajałem się na spowiedzi i otrzymałem rozgrzeszenie. Dzisiaj mam już prawie 18 lat i żałuję za te grzechy i pamiętam o nich. Żyje bardzo blisko cerkwi i biorę aktywny udział w jej życiu. Bardzo bym chciał zostać batiuszką, czy jest to możliwe? Wstydzę się tego co uczynilem wg mnie nieświadomie. Powiedziałem o tym dla mojego batiuszki i więcej nie chciał bym z nikim o tym rozmawiać. Proszę o odpowiedź na to pytanie i jednocześnie czy mam szanse na zbawienie? Anonim

W cerkiewnych i osobistych modlitwach prosimy Boga o przebaczenie grzechów popełnionych świadomie i nieświadomie. Te ‚nieświadome’ grzechy mają mniejszy ‚ciężar gatunkowy’ od tych popełnionych z premedytacją, ale też przeszkadzają w naszych dążeniach ku Bogu i ku zbawieniu. Skoro teraz już wiesz jak poważny to grzech, dbaj o to, aby już nigdy się nie powtórzył. Pamiętaj też o tym, jak ‚wpływowe’ okazały się filmy, o których wspomniałeś. Niech ta pamięć przestrzega Cię przed wszelkiego rodzaju pornografią, która jest teraz tak łatwo dostępna nawet dla małych dzieci…
To bardzo ważne, że wyspowiadałeś się z tego grzechu i ciągle żałujesz – to znak że dostąpiłeś pokajania – głębokiego zrozumienia tego, jakim się stałeś przeze to, że zgrzeszyłeś i tego, jakim powinieneś się stawać przez całe swoje życie przez to, że zostałeś stworzony na obraz i podobieństwo Boga (polecam wykład bp Kallistosa Ware, Prawosławne rozumienie pokajania – http://www.typo3.cerkiew.pl/index.php?id=prawoslawie&typ=4&typ2=3&typ3=4)
Wierzę, że masz szanse na zbawienie jak duchowny.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



Jeśli chodzi o dopuszczalność „niewinnego” obchodzenie Halloween, jak to stwierdził o. Włodzimierz, to czy nie jest to igranie z ogniem? Demony nie znają się na „żartach” i nawet z pozoru błahe i niewinne zabawy mogą dać im władzę nad duszą człowieka. Poza tym Apostoł przestrzega aby „Unikać wszystkiego co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5). Czy lepiej nie powinniśmy uczyć dzieci, aby szczególnie w tym czasie pomodlić się o to, aby Bóg powstrzymał to zło, które się wydarza owej Halloweenowej nocy, a „niewinne zabawy” są tylko swoistą „zasłoną dymną”? Krzysztof

W drugiej części swojej wypowiedzi na temat Halloween pisałem też o ewentualnych zagrożeniach. Zgadzam się z twierdzeniem, że trzeba uważać i przestrzegać dzieci, ale trzeba też dać dzieciom szansę samodzielnie podejmować decyzje, wyciągać wnioski, a nawet uczyć się na własnych błędach. To chyba nieuniknione. Czy nie pamiętacie z dzieciństwa – mama przykazywała: ‚nie pchaj palca między drzwi’ (nie dotykaj tego gorącego garnka na piecu), ale o co właściwie jej chodziło? Sprawdzę… Ostrzeżenia i zakazy ‚niechcący’ pobudzają do ‚sprawdzania’. ‚Zakazany owoc’ kusie bardziej od tego dostępnego. Gdyby te zabawy zdarzały się częściej, byłyby bardziej niepokojące. Raz w roku ‚uspokaja’ nieco, ale czujność na pewno nie zaszkodzi.
Co ważne w tym kontekście – wspomniany Apostoł Paweł w tym samym liście radzi: „Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie” (1
Tes 5,21)…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



Strona 1 z 1712345...10...Ostatnia »