Proszę o wytłumaczenie w jakim sensie prawosławie jest katolickie? Czy oznacza to, że prawosławni również są katolikami? Piotr

Greckie słowo katholikos jest tłumaczone jako „powszechny”, „katolicki” lub „soborowy”. Kiedy mówimy o Kościele (Cerkwi) prawosławnym to możemy używać sformułowań mówiących, że Kościół prawosławny jest powszechny, soborowy lub też katolicki. To ostatnie wyrażenie jest może mniej stosowane, ze względu na bardzo łatwą możliwość pewnego pomieszania i niezrozumienia. W naszym Kredo Niceo-Konstantynopolitańskim (Wieruju) w brzmieniu cerkiewnosłowiańskm mówimy: „Wieruju (…) wo jedinu, swiatuju, sobornuju i apostolskuju Cerkow”.  Tłumaczenie polskie tego samego fragmentu brzmi: „Wierzę (…) w jeden święty, powszechny i apostolski Kościół”. W ten sposób rozumiemy, że Kościół prawosławny jest powszechny, soborowy lub katolicki, nie chodzi jednak tutaj o to, że Kościół prawosławny jest rzymskokatolicki.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia, wiara



Zwracam się do Was Batuszkowie, Duchowni, Ojcowie, Jehomosti… itd. dla czego kustosz cerkwi? A może lepiej storoz, bratczyce, popieczytiel, diak? itd. można wiele wymieniać jak starsi ludzie z szacunkiem odnoszą się po stopniu do osoby wykonującej swoje zadanie przy cerkwi. Dla czego duchowni o tym zapomnieli i nie uczą młodych parafian? Młodzi w Cerkwi się gubią, nawet nie wiedzą gdzie szukać starosty, co to swiecznoj jaszczyk… Hmmm czyżby było lepiej po polskiemu, to ja takiej Cerkwi nie chcę. Wierna

Zgadzam się z „Wierną” co do potrzeby zachowania tradycyjnego nazewnictwa występującego w cerkiewnym użytku. Powiem więcej, są wyrażenia, których nie da się przetłumaczyć na j. polski. Np. taki cytowany „Swiecznoj jaszczyk”- jak go przetłumaczyć? Filolodzy i teolodzy łamią sobie głowię i chyba nic nie wychodzi. No bo jak miałoby brzmieć tłumaczenie- „Skrzynka na świeczki”? A przecież w „Swiecznom jaszczyku” toczy się połowa życia parafialnego.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe, tłumaczenia



Czy ma znaczenie w jakim języku czytamy „Psałterz”, dla nas prawosławnych? Czy powinien to być zapis po starocerkiewnemu? Jan

Nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Pismo Święte (w tym Psałterz) należy czytać w takim języku i przekładzie jaki najlepiej rozumiemy.

Kategorie: ks. Igor Habura, pozostałe, tłumaczenia



Od pewnego czasu coraz częściej i na coraz większą skalę w Polskim Autokefalicznym Kościele Prawosławnym stosowany jest język polski. Ciekawi mnie pewna różnica pomiędzy katolickim wezwaniem zaczynającym modlitwę, a prawosławnym. U nas brzmi ono: „W imię Ojca, i Syna, i Świętego Ducha. Amen” U sióstr i braci katolików: „W imię Ojca, i Syna, i Ducha Święta. Amen” Czy jest różnica pomiędzy Świętym Duchem w Prawosławiu, a Duchem Świętym w Katolicyzmie? Czy określenie Święty Duch jest po prostu kalką z cerkiewnosłowiańskiego, rosyjskiego, nie do końca przecież zgodną z zasadami polskiej gramatyki? Przecież najpierw w języku polskim powinien być rzeczownik, a następnie przymiotnik. Piotr

Rzeczywiście, w naszych publikacjach zarówno tłumaczeniach liturgicznych jak też zamieszczanych np. w formie artykułów w prasie kościelnej najczęściej używaną formą gramatyczną jest „Świętego Ducha” a nie „Ducha Świętego”. Z jednej strony jest to kalka z j. cerkiewnosłowiańskiego i greckiego z drugiej zaś taka forma jest dopuszczalna w j. polskim i stosowana (np. „wielki las” a nie „las wielki”). Różnic dogmatycznych w tym kontekście nie ma jednak nasze wydawnictwa starają się zachowywać tę tradycyjna pisownię.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia



Z czego wynika mała ilość publikacji zawierających modlitwy prawosławne w językach cerkiewno-słowiańskim i polskim. Proszę sobie wyobrazić: pół miliona wiernych, a nie ma ani jednego polsko-CS modlitewnika zawierającego pełne kanony podstawowych modlitw: porannych, wieczornych, przed Świętym Priczastiem, itp. Jest książeczka zawierająca „Posljedowanie ko Swiatomu Priczaszczeniju”, ale bez modlitw początkowych, psalmów, i bez pełnych kanonów. Jest modlitewnik (niebieska książeczka) – ale również skrócona. Batjuszkowie odsyłają do wydawnictw rosyjskich i ukraińskich – tam teksty modlitw są kompletne, za to niezrozumiałe (lub nie do końca zrozumiałe) dla części wiernych. Wiele osób korzysta z tłumaczeń na język polski, publikowanych w pdf przez jedną z warszawskich Cerkwii, lecz te pozostawiają troszkę do życzenia. Dochodzi do tego, że jeśli ktoś chce pomodlić się przed Eucharystią, to musi korzystać z kilku książeczek i wydruków z Internetu: „Kanony przed Świętym Priczastijem” w pdf, „Posljedowanije ko Swiatomu Priczaszczeniju” w książeczce pol-CS, psalmy z Internetu, modlitwy początkowe z małego modlitewnika, kanon pokajanny w pdf, z Internetu :) Reszta po rosyjsku, jak się ma szczęście coś dostać :D Zastanawiam się, czy nie powinniśmy jakoś dbać o język cerkiewno-słowiański, promować i ułatwiać jego naukę. Tymczasem – w tym względzie, też nic. Zaledwie jedna „Gramatyka”… Taka książka może zainteresować filologa, ale nie koniecznie będzie pomocą dla wiernego, których chce jedynie zrozumieć treść modlitw. Wydaje mi się, że w dobie powszechnego zeświecczenia, zainteresowanie prawosławiem w Polsce jest ogromne, co zauważyły niektóre katolickie wydawnictwa – publikując przekłady Ojców Kościoła i rozpowszechniając je wśród rzymskich katolików. Z oczywistych względów, takie wydawnictwa nie będą drukować prawosławnych modlitewników. Wiele osób pragnących przyjąć prawosławie nigdy nie zrobi tego kroku – właśnie przez barierę językową, która jest dla nich przeszkodą nie do pokonania. Jeśli weźmiemy pod uwagę coraz mniejszą znajomość języka cerkiewno-słowiańskiego wśród młodszych pokoleń wiernych, stosunkowo małą znajomość języka rosyjskiego wśród młodych ludzi i to, że dzieci imigrantów ze Wschodu też częściej posługują się językiem polskim – może warto dostrzec problem i opracować wartościowe przekłady, umożliwiające wiernym modlitwę? Bogdan

Pytanie traktuję jako wypowiedź w dyskusji i uważam, że z wyrażonym poglądem należy się zgodzić. Rzeczywiście potrzebujemy wydań dwujęzycznych takich jak np. modlitewnik z przygotowaniem do św. Eucharystii. Myślę, że z biegiem czasu takie publikacje będą powstawać. Proces upowszechniania się j. polskiego w Liturii jest dość nowym do którego przywykamy.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia



Proszę o radę. Patrząc na topografię powinienem uczęszczać do cerkwi dosłownie obok mojego domu, kocham tę cerkiew, bywam tam ilekroć mam czas w tygodniu jednakże tam Boska Liturgia jest tylko w języku staro-cerkiewno słowiańskim (którego nie znam). Cerkiew do której mam znacznie dalej (w innej dzielnicy) oferuje nabożeństwa w języku polskim. Jak to pogodzić? Co wybrać? Co Ksiądz radzi? Andrzej

Nie tylko o „topografię” tu chodzi. W naszej Cerkwi o „administracyjnej” przynależności do danej parafii decyduje adres zamieszkania i to dlatego cerkiew „topograficznie” niedaleka staje się naszą cerkwią parafialną. O wiele ważniejsza jest duchowa przynależność do wspólnoty, którą powinni tworzyć członkowie danej parafii, a to już nie działa „z automatu” czy „administracyjnie”. Pomaga w tym wspólna modlitwa i aktywne zaangażowanie w życie wspólnoty. W Europie i w Ameryce (w USA w szczególności) często się zdarza, że prawosławni po drodze do swojej cerkwi mijają nawet kilka innych, bo o parafialnej przynależności nie decyduje bliskość świątyni, a jurysdykcja czy narodowość parafianina. Np. prawosławni Grecy po drodze do swojej cerkwi, gdzie nabożeństwa sprawowane są po grecku, mogą przechodzić czy przejeżdżać obok cerkwi rosyjskiej, arabskiej, rumuńskiej, koptyjskiej czy jeszcze kilku innych, gdzie nabożeństwa sprawowane są w innych językach liturgicznych. W ostatnich dekadach dużo się zmieniło, bo coraz więcej parafii przechodzi na angielski – różnice językowe zanikają, ale ciągle pozostają kwestie kulturowe. Znam też parafie, które, choć należą do określonej jurysdykcji, jednoczą (i przyciągają) wiernych z bardzo wielu i bardzo różnych kultur, narodowości czy grup etnicznych – łączy ich wspólne prawosławne wyznawanie wiary. Uważam, że możesz (i powinieneś) zdecydować gdzie będziesz się modlił. W Białymstoku jest obecnie dziesięć parafii. Powstały przeważnie poprzez wydzielenie części wcześniej istniejącej parafii. Znam ludzi, którzy od dziecka chodzili do jednej cerkwi, a gdy została utworzona nowa parafia i w pobliżu pojawiła się nowa cerkiew, oni dalej jeżdżą do ‘swojej starej cerkwi’. Bywa, że formalności (chrzest dziecka, ślub…) dopełniają w nowej parafii, ale „na co dzień” bywają w innej cerkwi. Znam też ludzi, którzy poprosili o formalną zmianę przynależności parafialnej i choć mieszkają na terytorium jednej z nich, należą do innej. Tak więc możliwości są różne, ale trzeba przy tym pamiętać o potrzebie zaangażowania w budowanie, tworzenie i podtrzymywanie wspólnoty parafialnej, do której się należy. Wierzę, że z czasem dojdzie do tego, że w wielu cerkwiach nabożeństwa będą częściowo albo w całości sprawowane w języku polskim (albo innym, bardziej zrozumiałym). Ale to zależy od nas samych, od członków każdej parafialnej rodziny. Czy w Twojej cerkwi ktokolwiek zgłaszał potrzebę/chęć sprawowanie nabożeństw/a po polsku?

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, tłumaczenia, wiara, życie duchowe



Spotkałem się z twierdzeniem jednego duchownego, że ten fragment „… Нас ради человек и нашего ради спасения сшедшаго с Небес и воплотившагося от Духа Свята и Марии Девы‚ и вочеловечшася”, został nieprawidłowo przetłumaczony i że katolicka wersja jest prawidłowa, tj. powinno być tak: „I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy”, czyli nie powinno być od Ducha Świętego, „ale za sprawą”, czy też „przez działanie Ducha Świętego”. W związku z tym mam dwa pytania. Jak jest w oryginale starogreckim? Czy nasze słowiańskie tłumaczenie modlitwy jest rzeczywiście złe? Paweł

Uważam, że tłumaczenie na język cerkiewnosłowiański jest właściwe i prawidłowe. W j. greckim ten fragment brzmi: „ke sarkofenta ek pnewmatos agiu ke Maias” (i wcielonego od Ducha Świętego i Maryii). Polskie tłumaczenie zawiera pewną interpretację dodając wyrażenie „za sprawą”. W tekście greckim jest po prostu „ek”, co można przetłumaczyć jako „z”, „od”. Odsyłam do „Dokumenty Soborów Powszechnych. Tekst grecki, łaciński, polski”, opracowanie A. Baron, H. Pietras, Kraków 2001, s.68-69.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, literatura, tłumaczenia, wiara



Jestem katoliczką, ale kocham i czczę naszych wspólnych wielkich świętych jak św. Spirydona z Korfu, św. Mikołaja z Mirry, czy św. Sergiusza z Radoneza. Chciałabym odmawiać do tych świętych akatysty ale wszystkie są w języku staro cerkiewnosłowiańskim. Czy istnieje gdzieś strona/ strony z modlitwami prawosławny mi po polsku? Kamila

W poszukiwaniu modlitw odsyłam do strony http://www.liturgia.cerkiew.pl/page.php?id=14 a info o przetłumaczonych i dostępnych już akatystach można znaleźć na stronie wydawnictwa Bratczyk – http://www.bratczyk.pl/akafisty,41.html Owocnych modlitewnych poszukiwań życzę.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, tłumaczenia



Tytuł Błażeniszyj może mieć jedynie zwierzchnik cerkwi autokefalicznej? Zwierzchnika cerkwi autonomicznej nazywamy wtedy wysokopreoswiaszczeniszym czy też błażeniszym? Jakub

Zwykle tytuł błażeniszyj używany jest wobec zwierzchników Cerkwi autokefalicznych. Wobec niektórych Patriarchów używany jest tytuł swiatiejszyj. Zwierzchnicy Cerkwi autonomicznych zwykle używają tytułu wysokopreoswiaszczeniszyj. Wyjątek chyba stanowi zwierzchnik autonomicznej Cerkwi Synaju, wobec którego używany jest tytuł błażeniszyj.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, tłumaczenia



Co to jest typikarion (typik)? Kacper

W j. polskim nie jest ustalona jednoznaczna pisownia słowiańskiego określenia Typikon. Dlatego też przy zapisie używa się różnych form. Typikarion i Typik są to synonimy, do których można dołączyć też Typikon. Z jednej strony jest to ustaw cerkiewny, z drugiej księga regulująca zasady i porządek nabożeństw.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, tłumaczenia



Strona 1 z 41234