Nabożeństwa cyklu dobowego w tradycji wschodniej, jak wiadomo są przeznaczone do służenia w cerkwi. Ale co wtedy, gdy nie możemy być na całonocnym czuwaniu w świątyni, ale mamy pragnienie „odsłużenia” całonocnego czuwania w domu? Jak jako osoba świecka powinniśmy zastąpić np. Wielką Ektenię, czy Litiję czytane przez kapłana? Paweł

Stałe części nabożeństw cyklu dobowego – psalmy, modlitwy i pieśni – w ich ustalonym dostępne są w księdze liturgicznej zwanej czasosłow (od gr. orologion). Może on zawierać również modlitwy poranne i wieczorne, ważniejsze pieśni Wielkiego Tygodnia, święta Zmartwychwstania Pańskiego i tygodnia paschalnego, ponadto tropariony ośmiu tonów, dwunastu wielkich świąt, a także ku czci wielkich świętych. Tej księgi wierni mogą używać do modlitwy w domu. Przedmowa do czasosłowu wyraźnie wskazuje, że powinna być w powszechnym codziennym użyciu. Pojawia się tam m.in. zalecenie aby „dzieci uczące się czytać (z czasosłowu właśnie!), nawykały przy tym do modlitwy kierowanej do Boga w różnych potrzebach i do oddawania Bogu chwały…” Pozwolę sobie przy tej okazji zauważyć, że np. wielka ektenia nie jest zestawem krótkich modlitw kierowanych do Boga lecz ‚listą’ konkretnych wezwań do modlitwy kierowanych do wiernych zebranych w cerkwi i w każdym innym miejscu sprawowania modlitwy. Duchowny czy diakon zaprasza wszystkich obecnych aby każdy z nich osobiście modlił sie swymi słowami (albo przynajmniej myślami?) o pokój na całym świecie, o pokój z wysokości, o zbawienie duszy, o zjednoczenie wszystkich itp. itd. Wyraźnie wskazuje na to zakończenie poszczególnych wezwań ektenii – [..], Do Pana módlmy się! albo […], Pana prośmy! W domu można to praktykować rodzinnie albo indywidualnie…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, liturgika, życie duchowe



Czy to normalne, że poszcząc człowiek odczuwa niepokój, zawirowania wewnętrzne, walkę, wychodzi na wewnętrzną pustynię. Maria

To raczej niepokojące… Zapytałbym jednak o jakim poście mowa. Jeżeli jest zbyt ‚ścisły’ czy ‚srogi’ albo nadto wydłużony, może warto spróbować nieco go złagodzić. Być może organizm reaguje tak drastycznie na brak jakiegoś ważnego czy niezbędnego akurat składnika diety. Z drugiej strony post to jednak sposób naszych zmagań z demonicznymi pokusami. „W poście powstrzymujemy się od tego, co dobre (mięso, nabiał, rozrywki czy przyjemności), aby podtrzymywać w sobie zdolność do powstrzymywania się od tego, co złe – od grzechu i pokus”. Poważnie traktowany, rzetelny i ‚wielowarstwowy’ post na pewno nie podoba się naszemu wrogowi, ‚władcy tego świata’, temu „lichu co nie śpi” i może różnymi sposobami próbować nas do postu zniechęcić. Post to również część naszych ascetycznych zmagań. Asceza to ćwiczenia, to walka. Mnisi odchodzili na pustynie żeby zmagać się ze swymi słabościami i skutecznie odpierać ataki wroga. „Niepokój, zawirowania wewnętrzne, walka, wychodzenie na wewnętrzną pustynię”, o których piszesz, mogą zatem być również przejawami naszych wewnętrznych zmagań. Warto sprawdzić o co tu chodzi i podjąć stosowne działania. Życzę fizycznej i duchowej siły i wytrwałości, bo jak pisze św. Marek: „kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mk 13,13).

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



W młodym wieku tj. 11 lat grzeszylem wielokrotnie nienaturalnymi kontaktami płciowymi tj. bliskość chłopaka z chłopakiem. Wg mnie byłem nieświadomy jaki ciężki grzech popełniam. Zdarzyło to się wiele razy, często i myślę że wynikało to z oglądania przez nas jako dzieci różnych filmów. Przez parę lat grzeszylem rukobłudijem. Pokajałem się na spowiedzi i otrzymałem rozgrzeszenie. Dzisiaj mam już prawie 18 lat i żałuję za te grzechy i pamiętam o nich. Żyje bardzo blisko cerkwi i biorę aktywny udział w jej życiu. Bardzo bym chciał zostać batiuszką, czy jest to możliwe? Wstydzę się tego co uczynilem wg mnie nieświadomie. Powiedziałem o tym dla mojego batiuszki i więcej nie chciał bym z nikim o tym rozmawiać. Proszę o odpowiedź na to pytanie i jednocześnie czy mam szanse na zbawienie? Anonim

W cerkiewnych i osobistych modlitwach prosimy Boga o przebaczenie grzechów popełnionych świadomie i nieświadomie. Te ‚nieświadome’ grzechy mają mniejszy ‚ciężar gatunkowy’ od tych popełnionych z premedytacją, ale też przeszkadzają w naszych dążeniach ku Bogu i ku zbawieniu. Skoro teraz już wiesz jak poważny to grzech, dbaj o to, aby już nigdy się nie powtórzył. Pamiętaj też o tym, jak ‚wpływowe’ okazały się filmy, o których wspomniałeś. Niech ta pamięć przestrzega Cię przed wszelkiego rodzaju pornografią, która jest teraz tak łatwo dostępna nawet dla małych dzieci…
To bardzo ważne, że wyspowiadałeś się z tego grzechu i ciągle żałujesz – to znak że dostąpiłeś pokajania – głębokiego zrozumienia tego, jakim się stałeś przeze to, że zgrzeszyłeś i tego, jakim powinieneś się stawać przez całe swoje życie przez to, że zostałeś stworzony na obraz i podobieństwo Boga (polecam wykład bp Kallistosa Ware, Prawosławne rozumienie pokajania – http://www.typo3.cerkiew.pl/index.php?id=prawoslawie&typ=4&typ2=3&typ3=4)
Wierzę, że masz szanse na zbawienie jak duchowny.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



Gdzie można w Polsce oddać cześć cudotwórczym Ikonom Matki Bożej poza Monasterem w Turkowicach? Joanna

Takich ikon i miejsc jest sporo. Podam, te które nasuwają mi się na myśl: Supraska ikona Matki Bożej, Jabłeczyńska ikona MB (Monaster w Jabłecznej), Chełmska ikona MB, Białostocka ikona MB, Wasilkowska ikona MB, Iwierska ikona MB na św. Górze Grabarce. Są penie jeszcze inne ikony czczone w sposób lokalny. Należałoby sprawdzić to w naszym cerkiewnym kalendarzu.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe, życie duchowe



Jeśli chodzi o dopuszczalność „niewinnego” obchodzenie Halloween, jak to stwierdził o. Włodzimierz, to czy nie jest to igranie z ogniem? Demony nie znają się na „żartach” i nawet z pozoru błahe i niewinne zabawy mogą dać im władzę nad duszą człowieka. Poza tym Apostoł przestrzega aby „Unikać wszystkiego co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5). Czy lepiej nie powinniśmy uczyć dzieci, aby szczególnie w tym czasie pomodlić się o to, aby Bóg powstrzymał to zło, które się wydarza owej Halloweenowej nocy, a „niewinne zabawy” są tylko swoistą „zasłoną dymną”? Krzysztof

W drugiej części swojej wypowiedzi na temat Halloween pisałem też o ewentualnych zagrożeniach. Zgadzam się z twierdzeniem, że trzeba uważać i przestrzegać dzieci, ale trzeba też dać dzieciom szansę samodzielnie podejmować decyzje, wyciągać wnioski, a nawet uczyć się na własnych błędach. To chyba nieuniknione. Czy nie pamiętacie z dzieciństwa – mama przykazywała: ‚nie pchaj palca między drzwi’ (nie dotykaj tego gorącego garnka na piecu), ale o co właściwie jej chodziło? Sprawdzę… Ostrzeżenia i zakazy ‚niechcący’ pobudzają do ‚sprawdzania’. ‚Zakazany owoc’ kusie bardziej od tego dostępnego. Gdyby te zabawy zdarzały się częściej, byłyby bardziej niepokojące. Raz w roku ‚uspokaja’ nieco, ale czujność na pewno nie zaszkodzi.
Co ważne w tym kontekście – wspomniany Apostoł Paweł w tym samym liście radzi: „Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie” (1
Tes 5,21)…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



1. Jak wytłumaczyć dziecku w wieku przedszkolnym i trochę starszym że nie powinno się brać udziału w święcie halloween, które to ostatnio jest bardzo u nas popularne. 2. Jak wytłumaczyć dziecku też w wieku przedszkolnym że ktoś zmarł. Być może jest jakaś lektura napisana dostępnym prostym językiem zrozumiałym dla dziecka. Agnieszka

Serdecznie polecam lekturę bardzo pomocnych tekstów. Nie są wprawdzie adresowane do dzieci, ale z pewnością napisane są „dostępnym prostym językiem” zrozumiałym dla dorosłych i umożliwiającym prze/wytłumaczenie dziecku… – „Zakończenie życia w pokoju: cielesna śmierć jako doświadczenie uzdrowienia” – to ostatni rozdział książki: bp Kallistos Ware, Misteria uzdrowienia, Lublin 2004. Tego nie na w intrenecie, ale książka jest jeszcze dostępna w sklep.cerkiew.pl – Pójdź radośnie: Misterium śmierci i zmartwychwstania – dostępny na cerkiew.pl i w książce bp Kallistos Ware, Królestwo wnętrza, Lublin 2003. Przydatny może okazać się rozdział „Zgony wielkie i małe”. – metr. Antoni (Bloom), Śmierć i rozłąka, dostępny w archiwum cerkiew.pl i jako broszurka wydana przez parafię św. Jerzego w Białymstoku. Do tego dodałbym jeszcze tekst Prawosławne zaduszki ks. Mariusza Synaka, też na cerkiew.pl

Co do udziału dzieci w Halloween – opinie i podejścia są różne – wiele (jeśli nie wszystko) zależy od kontekstu. Jedni zabraniają, drudzy zezwalają. Dzieci raczej nie mają pojęcia skąd pochodzi to ‘świętowanie’, polegające głównie na odwiedzaniu bliższych i dalszych sąsiadów i ‘kolekcjonowaniu’ słodyczy. Jeśli ma to być tylko wspólna zabawa, dodatkowa okazja do spotkania z zaprzyjaźnionymi dziećmi i nadrabianie zaległości z braku spotkań i kontaktów z rówieśnikami przez cały ubiegły ‘pandemiczny rok’, wielu pozwoliłoby (ja też) na taką ‘niewinną rozrywką’. Jednak „prehistoria” Halloween jest dla wielu co najmniej niepokojąca i z tego powodu we współczesnych ‘obchodach’ dostrzegają możliwość czy nawet próby mniej czy bardziej nie/świadomego powrotu do ‘pogańskich’ praktyk. W związku z tym warto uważać żeby nie dochodziło do jakiegoś ‘przesadnego świętowania’ – nadawania ‘polowaniu na słodycze’ jakiegoś innego, ‘głębszego’ czy ‘podwójnego’ znaczenia… Ale czy dzieci rzeczywiście w jakikolwiek sposób kojarzą upominanie się o cukierki czy słodycze z duchami czy duszami zmarłych? Jeśli mielibyśmy całkowicie potępiać i zabraniać ‘obchodów’ Halloween, bo to przecież niebezpieczne zapożyczenie ze ‘zgniłego Zachodu’, to bądźmy konsekwentni i walczmy również z ‘Walentynkami’, nadmiernym konsumpcjonizmem, sekularyzacją, indyferentyzmem, dehumanizacją i wielu podobnymi zjawiskami. W kontekście Halloweenowego upominania się o słodycze warto chyba zapytać dzieci co zrobią z dużymi ich zapasami, czy rzeczywiście aż tak dużo ich trzeba, czy da się je zjeść, czy brzuszek nie będzie bolał, a co z zębami i próchnicą…?

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



Lubiłam uczęszczać na lekcje religii dopóki nie pojawiły się tematy związane z końcem świata. Chodzę teraz na terapię bo mam zniszczone zdrowie psychiczne. Boję się Boga i analizuje każdą myśl, gdyż obawiam się że on będzie się mścił. Nie umiem zaakceptować również niesprawiedliwości związanych z traktowaniem kobiet w religii. Na lekcjach religii nie raz duchowny mówił, że trzeba się wstydzić kobiecości i samej świadomości z bycia kobietą. Proszę o odpowiedź i rady. Jestem wierząca, lecz czy jeśli będą miala nieco inny wzgląd na wiarę i duchowość to czy to będzie grzech? Aleksandra

Sugerowałbym, abyś spróbowała spojrzeć na to wszystko z innej, najlepiej z „odwróconej perspektywy”. Koniec świata i jego zapowiedzi w Piśmie Świętym rzeczywiście są niepokojące, ale trzeba też wspomnieć (i pamiętać) o przyczynach końca świata. Chrystus przyjdzie powtórnie w chwale, aby zatriumfowała prawda i Boża miłość, aby świat i ludzie zostali ostatecznie wyzwoleni z niewoli złych mocy i grzechu, w których są pogrążeni. Chrześcijanie pierwszych wieków żyli w nieustannym napiętym oczekiwaniu powtórnego przyjścia Pana, nie mogli się go doczekać, bo oznaczało początek królestwa Bożego, do którego wszyscy jesteśmy powołani, do którego przez całe życie powinniśmy dążyć. Zapewniam Cię, że Bóg na nikim się nie mści – Bóg jest miłością, miłuje nas nawet gdy popełnimy błędy i grzeszymy (jeszcze bardziej niż mama kocha swoje dzieci, mimo że rozrabiają). To z miłości do nas, dla naszego zbawienia, wyzwolenia z niewoli grzech dał się ukrzyżować, umarł na krzyżu, zstąpił do otchłani ciemności i rozświetlił ją blaskiem swej bezgrzeszności, zmartwychwstał i wraz z naszym przemienionym ludzkim ciałem wstąpił na niebiosa i zasiadł na tronie po prawicy Ojca. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że „kobiecości i samej świadomości bycia kobietą” trzeba się wstydzić. Jeżeli jakiś duchowny rzeczywiści tak mówił, to potraktuj to, jako jego prywatną opinię (do której ma prawo, ale nie powinien jej nikomu narzucać!) i do tego błędną. Przyglądam się prawosławiu od dłuższego już czasu i nie zauważyłem „niesprawiedliwości związanych z traktowaniem kobiet w religii”. Nie wiem, jaką religię albo co masz na myśli oprócz opinii katechety, ale przy głębszym zapoznaniu się z nauczaniem Cerkwi to, co niektórym może wydawać się niesprawiedliwością, wygląda zupełnie inaczej (tu też warto stosować „odwróconą perspektywę, o której już wcześniej tutaj pisałem). Ludzie mają bardzo różne „względy na wiarę i duchowość”, nie wszyscy wiedzą to samo i tak samo postępują. Nasza wiara i życie duchowe to procesy – uczymy się przez całe życie, po drodze dowiadujemy się coraz więcej i korygujemy, pogłębiamy swoją wiedzę i wiarę, polepszamy nasze postępowanie, doskonalimy się. Gdy popełniamy błędy (to bolesne
doświadczenie…), też się uczymy. Ale nie tkwijmy w błędach – rosyjska mądrość ludowa zaleca – „Upał, tak wstawaj” („Skoro upadłeś, to wstawaj czym prędzej. Idźmy dalej…” Możesz mieć inne zdanie czy poglądy, ale próbuj sprawdzać, czy na pewno są poprawne…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Dwa lata temu wzięłam ślub w cerkwi – mąż wierzący katolik. Obydwoje podpisaliśmy dokumenty o chrzcie dziecka w cerkwi. W sierpniu urodziłam dziecko, mąż che je ochrzcić w kościele i twierdzi, że moja zgoda nie jest na to wymagana, ksiądz nie wymaga zgody matki. Czy ma do tego prawo? Czy ja również bez jego zgody ( z podpisanymi przez niego deklaracjami przed ślubem Odnośnie chrztu) mogę ochrzcić dziecko w cerkwi? Ja nie zgadzam się na kościół a on na cerkiew. Karolina

Z pewnością jest to wasz wielki problem, który trzeba jakoś rozwiązać. Nie ma formalnego wymogu aby na chrzest dziecka w Cerkwi wyrażał zgodę rodzic, który nie jest prawosławnym. Jeśli jednak przed ślubem była deklaracja strony rzymskokatolickiej dotycząca zgody na chrzest dziecka lub dzieci, które pojawią się z tego związku w Kościele prawosławnym to właściwym byłoby wypełnienie tej deklaracji.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina, życie duchowe



W dniu 02.07.2020 ksiądz Włodzimierz Misijuk odpowiedział na moje pytanie odnośnie mojej sytuacji – pytałem wtedy czy powinienem się żenić z kobietą , która zaszła ze mna w ciążę.(myślałem wtedy o odmówieniu jej ślubu). Koniec końców sytuacja skończyła się tragicznie – w 21 tygodniu ciąży dziecko zmarło i nastąpiło urodzenie martwe. Ta sytuacja zupełnie mnie zmieniła – załamałem się nerwowo i postanowiłem , że jednak ożenię się z Matką mojego zmarłego Dziecka i spróbuje ja pokochać. Jednak mimo moich bardzo usilnych próśb małżeństwa otrzymałem od niej odmowę , a potem zerwała ze mna zupelnie kontakt (zmienila miejsce zamieszkania, telefon itd). Ksiądz napisał w tamtym poście , że nie jestem jej mężem „formalnie”. Czy to znaczy , że w oczach Boga (bo to mnie tylko interesuje) Matka mojego zmarłego Dziecka stała się moją żoną w momencie zapłodnienia i jest „nieformalną” żoną? Jaki jest mój „status” przed Bogiem? (kawaler, żonaty, inna opcja?) Wiem, ze brzmi to może głupio, ale w takim razie kiedy zaczyna się małżeństwo – w momencie sakramentu, ślubu cywilnego, aktu zapłodnienia, współżycia? Ze słów Księdza czuję się skonsternowany. Proszę o poważne potraktowanie sprawy i odpowiedź bo chcę być w porządku wobec Boga. Marek

Współczuję straty dziecka i partnerki. Spróbujmy ustalić fakty. Mężem i żona staje się mężczyzna i kobieta, którzy darzą siebie nawzajem miłością, oddają siebie sobie nawzajem, chcą spędzić ze sobą całe życie tutaj na ziemi aby iść i wejść wspólnie do wieczności, do królestwa Bożego oraz proszą w związku z tym o Boże błogosławieństwo, którego Bóg udziela w misterium małżeństwa. Trzeba tu też koniecznie dodać, że misterium małżeństwa rzeczywiście rozpoczyna się podczas uroczystej cerkiewnej ceremonii zaślubin, ale bynajmniej nie kończy się tuż po jej zakończeniu (po ok. 50 minutach). Misterium małżeństwa to całe małżeńskie życie męża i żony. Z Bożym błogosławieństwem trzeba żyć na co dzień… Opis danej sytuacji wskazuje na wiele ‚braków’, które wyraźnie sugerują, że małżeństwo jednak nie zaistniało. W odpowiedzi na pytanie: „Jaki jest mój ‚status’ przed Bogiem? (kawaler, żonaty, inna opcja?)”, wskazałbym na „inną opcję” tj. „status grzesznika”. Seks zarezerwowany jest dla łoza małżeńskiego i za każdym razem, gdy pojawia się poza tym małżeńskim ‚kontekstem’, postrzegany jest z cerkiewnego punktu widzenia jako grzech nierządu (albo cudzołóstwa). Grzechy z kolei to w naszym pojmowaniu „choroby duszy”, które również wymagają leczenia, ale jedynym lekarzem, który może je wy/leczyć i leczy jest Pan Bóg. Trzeba w związku z tym przystąpić do misterium spowiedzi, które w cerkiewnej terminologii nazywane jest również ‚lecznicą’ (cs. wraczebnica). Duchowny, który jest świadkiem naszej spowiedzi przed Bogiem, powinien podpowiedzieć co należałoby z/robić, żeby „zwalczy/ać” status grzesznika. To może/powinno trochę potrwać…. Życzę powodzenia i wytrwałości. Te bolesne doświadczenia niech się okażą pouczające („uczymy się na błędach”) i skutecznie pomocne (bo „nie ma tego złego, co by na dobre wyjść nie mogło, w razie jeszcze nie wyszło…”)

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara, życie duchowe



Kiedyś moje dziecko ładnie przyjmowało Pryczastie. Ale kiedy pojawił się covid i rzadziej chodziliśmy do cerkwi, później urodziłam dziecko i nie mogłam chodzić do cerkwi to od tego czasu córka nie chce przyjmować Pryczasti. Najpierw był płacz a teraz wtula się i odwraca głowę. A jak zobaczy stolik z prosforą i woda z sokiem to chce i chętnie zjada i wypija. Jak przekonać dziecko żeby przyjmowało Pryczastie z łyżeczki? Dziecko ma 2.5 latka Anna

Takie zachowanie nie jest czymś dziwnym. Na pewno izolacja spowodowała zmianę w nastawieniu dzieci do pewnych rzeczy. Myślę, że pojawienie się nowego członka rodziny również wpłynęło na opisane zachowanie. Czasem bywa tak, że taki stosunek u dziecka do Priczastia pojawia się nie wiadomo skąd? Cierpliwie zachęcać do podchodzenia do św. Darów, nie zmuszać, ani nie przyprowadzać na siłę. Jeśli jest zaprzyjaźnione dziecko w podobnym wieku i podchodzi do Priczastia, można zaproponować naszemu maluchowi i zachęcić aby poszedł tak jak kolega/koleżanka. Można też poprosić duchownego, aby z dzieckiem zamienił parę słów i zaprosił na następny raz.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, rodzina, życie duchowe



Strona 1 z 3212345...102030...Ostatnia »