W ostatnio zaktualizowanym dokumencie Kościoła Katolickiego dot. zawierania małżeństw, w tym mieszanych, zawarto informację, że przy małżeństwie z osobą wyznania prawosławnego może ona przystąpić podczas ślubu do Komunii. Czy jest to uznawane i godne wg Cerkwi? Alicja

Według teologii prawosławnej przystępowanie do Eucharystii jest znakiem i świadectwem przynależności do Cerkwi. Więź człowieka z Cerkwią wyraża się właśnie przez Eucharystię. Jeśli osoba jest wyznania prawosławnego, to nie może przystępować do Eucharystii w innym Kościele. Kościół rzymskokatolicki chociaż wyznaje podobną zasadę, to niejednokrotnie odstępuje od niej. Uważam, że takie postępowanie jest błędne i niekonsekwentne, przy tym wprowadza wiele zamieszania. Oparte jest ono raczej na emocjonalnym niż na teologicznym uzasadnieniu. Osoba prawosławna, która zawiera związek małżeński w Kościele rzymskokatolickim nie powinna przystępować do Komunii.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina



Czy imiona w zapiskach mogą być podawane w języku polskim? Maria

Tak.

Kategorie: Redakcja



Czy moja matka chrzestna może ochrzcić moje dziecko? Monika

Myślę, że taka okoliczność nie stanowi przeszkody przy chrzcie dziecka.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



Dziękuję za odpowiedź, jednak moje pytanie chyba zostało źle zrozumiane. Często czytam ten dział i znam poprzednie odpowiedzi dotyczące imion. Interesuje mnie raczej to dlaczego niektórzy święci z pierwszych wieków niepodzielonego chrześcijaństwa nie są wspólnymi i dlaczego nie można nadać ich imion. Co sprawiło, że nie są wpisani w prawosławny spis imion? Ewentualnie proszę o jakieś lektury w języku polskim na ten temat. Anna

Tak, widocznie źle zrozumiałem pytanie odnośnie imion. Ale, aby się nie powtarzać, myślę że odpowiedź w sprawie św. Kajusza (zamieszczona obok) jest w pewien sposób również odpowiedzią na Pani pytanie.

Kategorie: imiona, ks. Andrzej Kuźma



Jestem rzymskim katolikiem. Noszę imię, które nie posiada patrona w zachodnim chrześcijaństwie, natomiast w Cerkwi prawosławnej czczonych jest kilku świętych o tym imieniu. Chciałbym zapytać, jak Ksiądz odpowiadający i w ogóle społeczność cerkiewna zapatruje się na możliwość prywatnej modlitwy katolików do świętych prawosławnych. Mam na myśli oczywiście tych żyjących po schizmie, choć np. Święty Jarosław Mądry zmarł kilka miesięcy przed schizmą w 1054 roku, a mimo jest czczony jedynie na Wschodzie, Zachód nie uznaje go za świętego. Jarosław

W pytaniu wyraźnie są dwie kwestie: pierwsza jeśli dobrze rozumiem dotyczy słowiańskiego imienia Jarosław. Druga ogólnie modlitwy do świętych prawosławnych. Jeśli chodzi o pierwszą sprawę, to trzeba powiedzieć, że Jarosław Mądry w chrzcie otrzymał imię Konstanty i pod tym imieniem jest czczony jako święty. Jest jeszcze św. Jarosław (Sawicki), który pochodził z Polski, ale poniósł śmierć męczeńską z rąk bolszewików w ZSRR i został kanonizowany. Popularne słowiańskie imiona Jarosław, Mirosław, Sławomir i Radosław przez Cerkiew w Polsce zostały umieszczone w kalendarzu pod datą 26 lutego (nowy styl 11 marca). Jest to dzień imienin osób noszących te imiona. Odnosząc się do drugiej sprawy; uważam, że jeśli osoba należąca do Kościoła rzymskokatolickiego czuje bliskość świętego prawosławnego, to nie widziałbym przeszkód aby do niego wznosić swoje modlitwy.

Kategorie: historia, imiona, ks. Andrzej Kuźma



Czy papież św. Kajus (III w.) należy do świętych prawosławnych – jeśli nie, to dlaczego nie? Dlaczego nie wszyscy „starożytni” święci są uznani przez obydwa (katolicki i prawosławny) kościoły? Kaja

Biskup rzymski Kajus (częściej stosowna forma Kajusz) nie jest wpisany do kalendarza świętych w Cerkwi prawosławnej. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest chyba to, że jego kult w starożytności nie był rozpropagowany we wschodniej części cesarstwa. Po zaistnieniu rozłamu w XI w. jeszcze mniej interesowano się na wschodzie kultem świętych, którzy żyli w starożytności w zachodniej części. Taki stan rzeczy pozostał do dzisiaj. Wielu jest zresztą zachodnich świętych z okresu przed rozłamem, którzy formalnie powinni istnieć w dyptychach prawosławnych. Być może właściwym byłoby pewne uzupełnienie dyptychów, ale kto to mógłby zrobić? Potrzebna byłaby może jakaś komisja ogólnoprawosławna?

Kategorie: historia, ks. Andrzej Kuźma



Kiedy odbywa się poświęcenie krzyżyka kupionego w sklepie? Kiedy mogę poprosić o to duchownego? Justyna

Zwykle takie sprawy załatwia się w cerkwi w miejscu gdzie sprzedawane są świeczki. Należy dać krzyżyk panom, którzy sprzedają świeczki i przyjmują zapiski i poprosić aby duchowny poświęcił krzyżyk. Panowie resztę załatwią. Można też poprosić bezpośrednio duchownego, aby to uczynił. Najlepiej zrobić to w niedzielę, kiedy jest nabożeństwo.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



W spisie imion prawosławnych jest imię Moiko i Manija i mam pytanie czy któreś z nich odpowiada imieniu Maja. Wiem, że nie ma świętej o tym imieniu, ale znalazlam informację, że Maja było uzywane jako skrót od Maria – czy ma to potwierdzenie w prawosławiu? Marta

To prawda, imię Maja jest jedną z form zdrobnienia imienia Maria.

Kategorie: imiona, ks. Andrzej Kuźma



Jak cerkiew odnosi się do wybaczenia zdrady w szerokim tego słowa znaczeniu w związku dwojga ludzi, który nie został jeszcze zwieńczony sakramentem małżeństwa? Daniel

Narzeczeństwo i planowane małżeństwo oraz „szerokie znaczenie słowa zdrada w związku dwojga ludzi” w kontekście pytania o wybaczenie budzą pytanie o rodzaj czy „kaliber” tej zdrady. Zakochana „po uszy” osoba za zdradę może uznać nawet przelotne spojrzenie ukochanej osoby, skierowane na kogoś innego. Jeśli to tylko spojrzenie i rzeczywiście tylko przelotne, raczej trudno mówić o zdradzie i potrzebie czy konieczności wybaczania.

Przychodzą tu jednak na myśl słowa Chrystusa o cudzołóstwie – w Ewangelii czytamy, że cudzołożne może być nawet lubieżne spojrzenie mężczyzny na inna kobietę (i kobiety na mężczyznę zapewne też…). Tu z kolei pojawia się pytanie, czy o cudzołożnym spojrzeniu można mówić w przypadku gdy dochodzi do niego przed sakramentem małżeństwa. Twierdząca odpowiedź pojawia się w przypadku, gdy tym spojrzeniem „obdarzona” została kobieta zamężna. Gdy dochodzi do tego pomiędzy osobami, które nie weszły jeszcze w związki małżeńskie, wypadałoby mówić o nierządzie. Stwierdzić tu jednak trzeba, że „i tak źle, i tak niedobrze”…

Na pytanie, jak Cerkiew odnosi się do wybaczenia zdrady odpowiadam słowami Modlitwy Pańskiej: „odpuść nam nasze winny, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”, Dodałbym też słowa apostoła Pawła z jego z hymnu o miłości (1 List do Koryntian 13,1-13). Czytamy tam między innymi: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. […] nie unosi się gniewem, nie pamięta złego […]Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje”

Polecam lekturę całości hymnu i serdecznie życzę prawdziwej miłości, która pomaga przebaczać…

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara



Mam 17 lat i staram się poprawić jakość mojej relacji z Bogiem. Nie jestem pewna w kwestii postów w środy i piątki. Mianowicie – miałam operację kolana i by procesy gojenia dobrze działały powinnam dobrze się odżywiać i boję się na te dni rezygnować z produktów mięsnych i mlecznych. Staram się natomiast rezygnować wtedy z wszystkiego co słodkie i zabaw. I czy w środy i piątki można spożywać tylko jeden posiłek o 15 czy można mieć kilka mniejszych posiłków? Aleksandra

Przepraszam za opóźnioną odpowiedź. Mądrości ludowe mawiają: „Im prędzej, tym lepiej”, ale pocieszam się twierdzeniem, że „lepiej później, niż wcale”.

W złożonej na swój sposób kwestii postów w prawosławnym chrześcijaństwie trzeba wskazać na pewne reguły, którymi można się kierować. Jedna z nich mówi, że w okresie choroby, ciąży, karmienia piersią, podczas podróży czy w podeszłym wieku post nie obowiązuje albo reguły postu można nieco albo znacznie zredukować.

Gwoli ścisłości trzeba stwierdzić, że posty jednodniowe, czyli środy i piątki oraz niektóre dni kalendarza cerkiewnego (np. wigilia Narodzenia Chrystusa. wigilia Chrztu Pańskiego, dzień Ścięcia Głowy św, Jana Chrzciciela) to dni całkowitego powstrzymywania się od jedzenia. Różnie bywa z ustaleniami długości tego jednodniowego postu. W cerkiewnej rachubie czasu „dzień zaczyna się z wieczora”, więc post wypadałoby rozpocząć od czasu sprawowania wieczerni, czyli ok. 17-18. To samo dotyczy końca dnia liturgicznego. We współczesnej praktyce wielu (większość?) prawosławnych (i nie tylko prawosławnych) za początek kolejnego dnia uważa jednak zegarową północ. Jeśli zatem rozpoczynamy post o północy, wypadałoby kończyć go również o północy dnia następnego, nieprawdaż?. Jeśli zdecydowaliśmy, że rozpoczynamy „z wieczora”, niech trwa do wieczora. Jeśli natomiast kończymy ok 15:00, czy nie wypadałoby rozpoczynać o tej samej porze? Nie chodzi tu jednak o rygorystyczną dokładność w przestrzeganiu długości postu, ale o jego „prawdziwego ducha”. Post jest dla nas, a nie my dla postu.

Posty wielodniowe polegają na powstrzymywaniu się głównie od mięsa i nabiału, ale też od rozrywek i przyjemności. W jadłospisie pojawiają się wówczas owoce i warzywa. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że można też (a nawet wypadałoby) powstrzymywać się wówczas nawet od czegoś, co jest „postne”, ale jest to nasza ulubiona potrawa. Przykład z moich studenckich czasów: gdy rozpoczynał się okres postu, na stołach jadalni seminarium teologicznego pojawiały się duże pojemniki z masłem orzechowym, wszyscy zaczynali się nim postnie „delektować”, ale pewien student pościł, powstrzymując się od niego, bo to była jego ulubiona codzienna potrawa…

Trzeba nam wiedzieć i pamiętać, że w poście powstrzymujemy się od tego co dobre, po to, aby podtrzymywać w sobie zdolność powstrzymywania się od grzechu. W poście najważniejszy jest zatem człowiek, nasz bliźni. Post to narzędzie, które pomaga nam podtrzymywać i doskonalić relacje z innymi ludźmi. Jeśli nie mogę powstrzymać się od zjedzenia odrobiny jakiegoś smakołyka, czy będę w stanie powstrzymać się od jakiejś perfidnej demonicznej pokusy?

We współczesnej praktyce wielu (większość?) prawosławnych (i nie tylko prawosławnych) zapomniała o podstawowej zasadzie postów jednodniowych (nie jemy nic) i do śród i piątków stosuje reguły postów wielodniowych (to jemy, a tego nie). Myślę, że warto wracać do tej zapomnianej praktyki, ale nie koniecznie od razu, z dnia na dzień. Można rozłożyć to na raty i stopniowo redukować środowy i piątkowy jadłospis aż do zera.

Słuszność praktykowania tego rodzaju postu zdaje się potwierdzać współczesna medycyna. Okazuje się że tzw. małe komórki macierzyste obecne w organizmie dorosłego człowieka, „budzą się” i rozglądają się za „dziurami do załatania” pod wpływem poczucia głodu (czytaj „rzetelnego postu”).

W odpowiedzi na Twoje pytanie powtarzam raz jeszcze: „post jest dla nas, a nie my dla postu” – post jest swego rodzaju narzędziem, którym powinniśmy się sprawnie posługiwać, ale to każdy z nas indywidualnie decyduje, jak i w jakim stopniu go stosuje. Zróżnicowane praktykowanie postu można porównać do teleskopowo składanej wędki albo do żaluzji w oknie. Wędka w swym potencjale ma 5 m długości, ale gdy jest złożona, mieści się w bagażniku samochodu, albo nawet większej torbie. Mogę złapać rybę gdy jest maksymalnie długa, ale mogę też łowić ryby gdy jest rozłożona tylko częściowo i ma tylko 2 czy 3 metry długości. Żaluzje przesłaniają całą powierzchnię okna – mogę je zwinąć i cieszyć się całym świat(ł)em, który przez nie wpada, ale też mogę rozświetlić pokój tylko częściowo. Wszystko w zależności od okoliczności. Twoje reguły postnego postępowania są tymczasem „na miejscu”. Sama zdecyduj(esz) kiedy i jak je zmodyfikować.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe