14 lutego tego roku urodziła nam się córka. Zastanawiamy się z mężem czy możemy ją ochrzcić w czasie Wielkiego Postu? Gdzieś kiedyś słyszeliśmy, że nie można, ale nie wiemy dlaczego. Jaka jest prawda?

Dziecko można ochrzcić w każdym okresie. Duchowni często sugerują jeśli nie ma jakiejś pilnej potrzeby aby chrzest odbył się poza okresem postu. Chodzi tutaj oczywiście o zdarzenia i uroczystości rodzinne, które następują po sakramencie chrztu, czyli o huczne przyjęcia. Natomiast jeśli waszą wolą będzie by chrzest odbył się w bieżącym okresie, jest to zupełnie możliwe.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika



Jestem 3,5 roku po ślubie, ślub odbył się w cerkwi prawosławnej, z katolikiem była wydana dyspensa. Podpisałam w kościele dokumenty o nierozerwalności i mąż też, dziecko synek 1,5 roku chrzest był w kościele mąż mnie prawie przymusił, chociaż w kościele i w cerkwi była przysięga, że chrzest odbędzie się w cerkwi, rozwodzę się z mężem wyzywamy się, bijemy on najprawdopodobniej ma kogoś, jest pracoholikiem, chciałabym uzyskać unieważnienie cerkiewne i przechrzcić dziecko z tym że zostawić chrzestnych brata i szwagierkę – jest wyznania katolickiego. Czy uzyskanie w kościele nieważności również jest mi potrzebne by być czystą duchowo i moc nie żyć w grzechu? Dodam, że od dnia ślubu pojawiły się kłótnie i nie było zrozumienia ani szacunku. Karolina

Nie ma takiego obrzędu jak „przechrzczenie” dziecka. Natomiast nie widziałbym problemu z przejściem (przeprowadzeniem) dziecka do prawosławia jeśli matka tak zdecyduje. Chodziłoby o dokonanie sakramentu bierzmowania (miropomazanija), którego dziecko nie otrzymało w Kościele rzymskokatolickim. Sugerowałbym porozmawiać z proboszczem z Pani parafii na ten temat jak też na temat rodziców chrzestnych. Jeśli małżeństwo zostało zawarte w Cerkwi, to nie widziałbym powodu uzyskiwania jakichkolwiek dokumentów od strony rzymskokatolickiej.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina



Jestem prawosławna, zaś mój narzeczony jest katolikiem. Planujemy kameralny ślub za granicą. Chcieliśmy wziąć go w Cerkwi, jednak nie jest to możliwe. W grę wchodzi tylko zawarcie sakramentu małżeństwa w Kościele rzymskokatolickim. Moje pytanie brzmi: czy nie zmieniając wiary, a biorąc ślub w Kościele mogłabym później ochrzcić dziecko w Cerkwi? Czy da się złożyć taką deklarację przed ślubem? Edyta

Pierwsza sprawa na którą zwrócę uwagę dotyczy tego, że w przypadku zawarcia ślubu w Kościele rzymskokatolickim nie ma żadnego problemu z ochrzczeniem dziecka w Kościele prawosławnym jeśli jedno z rodziców jest wyznania prawosławnego. Druga rzecz dotyczy deklaracji przed ślubem. Jeśli będziecie zawierać związek małżeński w Kościele rzymskokatolickim to może zaistnieć taka sytuacja, że będzie wymagane od was (od strony prawosławnej) deklaracja o chrzcie dziecka w Kościele rzymskokatolickim jako warunek udzielenia ślubu. Kościół prawosławny w takiej sytuacji nie dysponuje żadnym środkiem sugestii. Jedynie w swoim sumieniu może Pani złożyć taką deklarację o chrzcie dziecka w Cerkwi. Kolejna sprawa dotyczy miejsca zawarcia sakramentu małżeństwa. Oczywiście to wy zdecydujecie gdzie będzie miał on miejsce, natomiast zastanawia mnie to dlaczego jest niemożliwym zawarcie małżeństwa w Cerkwi?

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina



Kiedy w roku kalendarzowym wspomina się św. Sławomira? Sławomir

W kalendarzu wydawanym przez Metropolię Warszawską w spisie imion (Kalendarz na 2014 r. zawiera taki spis) wskazuje się, że Sławomira obchodzone jest 28 lutego, w nowym stylu to 13 luty. Pod tą datą nie jest jednak wpisany Sławomir, dlatego, że nie znamy świętego o tym imieniu. Pomimo tej zawiłości możemy powiedzieć, że imieniny Sławomira należałoby obchodzić 13 lutego (28 luty stary styl).

Kategorie: imiona, ks. Andrzej Kuźma



Czy przyjmując wiarę grecką i odchodząc tym od rzymskiej będę musiał do swojego imienia, którego nie ma w Cerkwi wschodniej dobrać imię pochodzące z obrządku, gdyż mam imię czysto łacińskie. W prawdzie istnieje wersja białoruska, która powinna brzmieć rzekomo Gracyjan. Ale czy tak się da? Za to imię przyjęte na bierzmowaniu jest jak najbardziej w księgach bo jest to Hieronim. Gracjan

Podejrzewam, że duchowni będą wskazywali na potrzebę używania imienia tego z Bierzmowania. Znam jednak wiele osób z Cerkwi serbskiej czy rumuńskiej, którzy otrzymali na chrzcie imiona, których nie ma w naszych spisach. Nikt im nie nakazywał zmiany imienia i przystępują do Eucharystii z tym, które zostało im nadane. Swoją drogą św. Gracjan to biskup Tour (Galia) i męczennik z III w. Formalnie więc powinien być zaliczony do świętych również w Kościele prawosławnym. Ten argument można używać jeśli zdecydujesz się na używanie imienia Gracjan.

Kategorie: imiona, konwersja, ks. Andrzej Kuźma



Jestem 19 latkiem z Łodzi. Oficjalnie zostałem ochrzczony i należę do Kościoła Katolickiego. Nie praktykuje i jestem ateistą obecnie. Nie zrobiłem apostazji, a byłem blisko. Pogubiłem się w życiu; złe towarzystwo, odrzucenie, dyskryminacja, zainteresowanie satanizmem i magią… Jednak, od ostatniego miesiąca czuje, chęć nawrócenia oraz zmiany stylu i filozofii swojego życia. Dłużej nie chcę tak żyć, to jest męczarnia. Dziwnie to zabrzmi, ale momentami mam wrażenie, że Bóg daje mi znaki. Poczytałem i obejrzałem nieco o prawosławiu, zdecydowanie chciałbym zostać prawosławny, ponieważ najbardziej mi odpowiada i czuje to. Niestety, nikt w rodzinie nie jest prawosławny i nikogo nie znam, kto jest wyznawcą tej religii. Katolicyzm nie przemawia już do mnie. Chcę zostać prawosławny, ale nie wiem, od czego zacząć i dlatego proszę o pomoc. Szymon

Myślę, że warto poczytać nieco więcej (np. Bp Kallistos Ware, „Kościół prawosławny”, „Człowiek jako ikona Trójcy Świętej”, „Królestwo wnętrza”, „Misteria uzdrowienia”; Hilarion Ałfiejew, „Misterium wiary”). Mógłbyś też pójść w Łodzi do cerkwi. „Przyjdź i zobacz”. W prawosławiu bardzo ważne jest nabożeństwo (prawe, właściwe oddawanie chwały Bogu). Aby lepiej (w pełni?) to zrozumieć, przeczytaj pierwszy rozdział „Królestwa wnętrza”. W cerkwi będziesz mógł zagadnąć wiernych lub duchownych, którzy pomogą znaleźć odpowiedzi na pojawiające się pytania. Myślę, że warto również dokładniej zapoznać się z tutejszym „archiwum” pytań i odpowiedzi.
Owocnej lektury i skutecznych poszukiwań

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Dzień dobry, od urodzenia jestem prawosławny, ale moi rodzice nie są, więc nigdy wcześniej nie chodziłem do cerkwi aż moja Żona (wcześniej katoliczka, teraz już jest prawosławna) nie zabrała mnie z sobą do kościoła. Tuż po tym poszliśmy razem do cerkwi, Ona poczuła tam, że w cerkwi się czuje znacząco lepiej, niż w kościele, więc od tamtych czasów przeważnie staramy się chodzić do cerkwi. Czy to jest grzech, że nie zawsze idziemy akurat do cerkwi, ponieważ czasami z rodzicami idziemy razem do kościoła? Sytuacja jest taka, że rodzice Żony są katolikami, z tego powodu zapraszają nas do kościoła i my się zgadzamy, bo jest to dla naszej rodziny tradycja iść do kościoła gdy się widzimy. Na pewno kiedyś wszyscy razem pójdziemy do cerkwi, ale póki co nie mieliśmy takiej okazji. Moje drugie pytanie to czy to jest grzech, że nie chodzimy co niedzielę do cerkwi? Staramy się, ale nie zawsze nam się to udaje. Ogólnie chodzimy do cerkwi całkiem regularnie, stawimy świeczki, jesteśmy na liturgii (w tym na świątecznych liturgiach), ale nie zawsze jesteśmy w niedzielę. Jesteśmy studentami i mamy dużo pracy, naprawdę mamy potrzebę iść do cerkwi, postawić świeczkę, pomodlić się, udać się na liturgię, uczestniczyć w komunii itd. Anton

Żadnego z tych pytań nie rozpatrywałbym w kategoriach grzechu. W opisanym kontekście to nawet chwalebne, że idziecie na nabożeństwo wszyscy razem. Warto jednak spróbować czym prędzej zaprosić Rodziców do cerkwi. W Białymstoku, Warszawie czy Wrocławiu mogłaby to być również Liturgia po polsku…
Spowodowana ważną przyczyną nieobecność na niedzielnej Liturgii nie jest grzechem, ale pojawia się tu niepokojące pytanie – co uznaję za ważniejsze od niedzielnej Liturgii? Czy może być coś ważniejszego? Bywają ‚nieplanowane’ okoliczności – choroba, służbowa podróż, praca (np. w szpitalu), które nie pozwalają uczestniczyć, bo to nie od nas zależne. Nieobecność na niedzielnej Liturgii, choć może nie być grzechem, może osłabiać naszą zdolność do powstrzymywania się od grzechu. Można by tu posłużyć się porównaniem do ładowania akumulatora – na rozładowanej baterii nie dojadę do celu, nie dokończę rozmowy albo nie wystarczy mi sil, aby dokończyć to, co uznałem za ważniejsze od pójścia do cerkwi…Aby uświadomić potrzebę i wagę regularnego i pełnego (połączonego z przystępowaniem do spowiedzi i komunii) uczestnictwa w Liturgii przypomnę, że w pierwszych  wiekach chrześcijaństwa obowiązywały konony, wedle których chrześcijanin nie przystępujący do komunii dwie (do IV w.) albo trzy (od IV w.) niedziele z rzędu, wykluczał się z cerkiewnej wspólnoty, bo nie uczestniczył w misterium Eucharystii, które jednoczy nas z Chrystusem i z całą Cerkwią, Jego Ciałem, które tworzą wszyscy wierni. Kilka wieków później został ponownie zmodyfikowany i stwierdza: „kto przynajmniej raz w roku…”. Dla uczęszczających w Liturgii rzadko i nieregularnie może to brzmieć „pocieszająco/usprawiedliwiająco” (?), ale gdy  pragniemy dowiedzieć się, jakie jest właściwe czy poprawne postępowanie, powinniśmy sprawdzać jak to było na początku, „u źródeł naszej wiary”…
Polecam lekturę najnowszej publikacji KTP UwB – „Przeżywanie Liturgii. Przewodnik po Boskiej Liturgii” – jest w stanie pomóc zrozumieć Liturgię i przekonać do regularnego (częstszego?) i pełnego uczestnictwa. Jest jeszcze dostępna za pośrednictwem:
https://wydawnictwo.uwb.edu.pl/ksiazka/505-przezywanie-liturgii-przewodnik-po-boskiej-liturgii
albo http://sklep.cerkiew.pl/product_info.php?products_id=5490&osCsid=1b871d3fd0fecc15688b9e37b390b2b5

Kategorie: konwersja, Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara



Fragment Ewangelii opisujący przypowieść o Bogaczu i Łazarzu mówi o Hadesie i Łonie Abrahama. Czym jest to łono Abrahama? Czym się różni od miejsca, do którego trafiają sprawiedliwi po śmierci od czasu Zmartwychwstania Chrystusa? Dlaczego w Księdze Hioba jest mowa tylko o Hadesie, a nie ma słowa o Łonie Abrahama? Marian

Łono Abrahama to biblijne określenie błogosławionego stanu oczekiwania dusz na zmartwychwstanie ciał. Dostępują go dusze sprawiedliwych. We wcześniejszych starotestamentowych księgach nie widać rozróżnienia w stanie oczekiwania dusz na zmartwychwstanie – wszystkie trafiały do tego samego „miejsca” – hadesu, szeolu lub otchłani. Dopiero w późniejszych tekstach pojawiają się wskazania na różne stany. W apokryficznej księdze Henocha „szeol jest podzielony na cztery obszary: dla prawych, którzy będą wskrzeszeni, ale nie wymagają sądu; dla prawych, którzy będą wskrzeszeni, a potem sądzeni i zaakceptowani; dla niegodziwych, którzy będą wskrzeszeni i dla niegodziwych, którzy nie będą wskrzeszeni”.
O stanie oczekiwania dusz na zmartwychwstanie wymownie opowiada jedna z sentencji ojców pustyni:

Opowiadał Abba Makary: „Kiedyś, idąc przez pustynię, znalazłem czaszkę ludzką wyrzuconą na powierzchnię ziemi; i kiedy poruszyłem ją laską, czaszka do mnie przemówiła. Zapytałem: „Kto ty jesteś?”. Odpowiedziała mi czaszka: „Byłem kapłanem bałwanów, które tu kiedyś czcili poganie; ale ty jesteś Makary, który ma Ducha Świętego: ilekroć się litujesz nad tymi, którzy są w męce piekielnej, i modlisz się za nich, odczuwają trochę ulgi”. Starzec zapytał: „Na czym polega ta ulga i jaka jest ta męka?”. Odpowiedziała czaszka: „Jak wysoko jest niebo nad ziemią, tak głęboka jest otchłań ognia pod nami, a my od stóp do głów zanurzeni jesteśmy w ogniu. I nie możemy sobie wzajemnie spojrzeć w twarz, bo grzbietami przylegamy jeden do drugiego. Otóż kiedy ty modlisz się za nas, częściowo widzimy swoje twarze, i na tym polega nasza ulga”. Starzec zapłakał i rzekł: „O nieszczęśliwy to dzień, w którym narodził się człowiek!”. I pytał dalej: „Czy istnieje jeszcze większa męka?”. Czaszka odpowiedziała: „Cięższe jeszcze męki znajdują się pod nami”. Starzec zapytał: „A kto je cierpi?”. Czaszka odrzekła: „Myśmy nie znali Boga, więc doznajemy trochę litości; ale ci, którzy Go znali, a zaparli się Go albo nie wypełnili Jego woli, są tam poniżej nas”. Wtedy starzec wziął czaszkę i pogrzebał ją.

Abba Makary Egipcjanin, Apoftegmat 38

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, Pismo Święte (egzegeza)



Czy ślub cywilny z muzułmaninem jest grzechem? Podobno w takich mieszanych małżeństwach dziecko muzułmanina jest automatycznie muzułmaninem. Czy wychowywanie dziecka w tej wierze jest grzechem gdy matka jest prawosławna? Czy na niej ciąży grzech? Justyna

Decydując się na małżeństwo z muzułmaninem pozbawiasz się możliwości sprawowania cerkiewnego misterium małżeństwa. Choć małżeństwa mieszane wyznaniowo (pomiędzy chrześcijanami różnych wyznań chrześcijańskich) są możliwe i tutaj, na Podlasiu zdarzają się dość często, to zawarcie cerkiewnego sakramentu małżeństwa „mieszanego religijnie” (tj, ślub z przedstawicielem religii innej niż chrześcijańska) nie jest możliwe. Muzułmanie oczekują/wymagają by ich dzieci zostały muzułmanami, ale do tego samego, tj. do wychowywania dzieci w swojej wierze/religii zobowiązani są również chrześcijanie. Skoro wychowywaniem dzieci zajmuje się przede wszystkim matka, czy jako chrześcijanka, podejmiesz się wychowywania swojego dziecka zgodnie z zasadami islamu? Spróbuj ‚negocjować’… Jeżeli pozostajesz chrześcijanką, niech ci będzie wolno wychowywać dziecko po chrześcijańsku. Dużo jednak (jeśli nie wszystko) może zależeć od tego, gdzie będziecie mieszkać…Cerkiewne kanony zobowiązują rodziców do niezwłocznego chrztu dziecka i wychowywania go w  chrześcijańskiej wierze rodziców. Jeśli to niemożliwe (tak może być w Twoim przypadku), próbuj (na tyle, na ile to możliwe) pielęgnować swoją wiarę i zapoznać z nią swe dziecko.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, liturgika, rodzina



Uczestniczyłam w zajęciach yogi, zajęcia same w sobie – ćwiczenia świetna sprawa, ale w ich trakcie zorientowałam się, że w końcu sali jest jakiś ołtarzyk z jakoby figurami, zapalone świece, jakieś makatki na ścianach z malunkami hinduskich bożków.. zapaliła mi się pomarańczowa lampka. Na koniec zajęć prowadząca wyskoczyła z mantrą.. niejako modlitwą o dobro i szczęście dla wszelakiego stworzenia, zaczęła coś śpiewać w innym języku, i tu w głowie miałam czerwoną lampkę, jakbym czuła, że uczestniczę w czymś niewłaściwym. Przyznam szczerze, czas tej ich mantry upłynął mi na naszej modlitwie Otcze Nasz. Pytanie. Czy jako osoba prawosławna powinnam uczestniczyć zajęciach yogi w takim kształcie? Yoga jako ćwiczenia jest fajna, ale cała oprawa poza, budzi wątpliwości, czy nie jest sprzeczna z nauką cerkwi, etyką chrześcijańską itd. Lilia

Warto zwracać uwagę na pomarańczowe czy żółte ‚lampki ostrzegawcze’. Dla większości to sygnał, żeby zwolnić i zatrzymać się, ale niektórzy wtedy właśnie przyśpieszają… To zdecydowanie niebezpieczne nie tylko w ruchu drogowym…
Natknąłem się na różne opinie chrześcijan na temat jogi. Jedni zdają się akceptować ją i dopuszczają jedną z jej form (hatha joga), która we współczesnym świecie zachodnim została utożsamiana z zestawem ćwiczeń fizycznych i umysłowych, uprawianych głównie dla zdrowia”. Drudzy nie zgadzają się z możliwością uprawiania jej nawet jako ‚neutralnych’ ćwiczeń. Opisane w pytaniu okoliczności wskazują wyraźnie na połączenie ‚ćwiczeń fizycznych’ z ich religijnym podłożem. Ostrzegają, że nawet bez tych wspomnianych religijnych elementów (ołtarzyk z figurami, zapalone świece, makatki z malunkami hinduskich bożków, mantra), ‚zredukowana’ do ‚zestawu ćwiczeń fizycznych’ joga pozostaje „jednym z sześciu wedyjskich (religijnych) systemów filozofii indyjskiej”. Są też autorytatywne głosy zdecydowanego sprzeciwu wobec zajmowania się jogą. Zainteresowanych odsyłam do tekstu:
Hidden Fire: Orthodox Perspectives on Yoga, https://orthochristian.com/80417.html

Niektórzy zauważają, że mnisi hezychaści w osiągnięciu i podtrzymaniu swego modlitewnego skupienia również pomagają sobie ściśle określoną pozycją ciała, regulacją oddechu i rytmu bicia serca, widzą w tym podobieństwo do ćwiczeń jogi i tym próbują usprawiedliwiać używanie jej przez chrześcijan, ale to niewłaściwe skojarzenia…

Skoro mowa o chrześcijańskim prawosławnym angażowaniu ciała w modlitwę i właśnie rozpoczął się Wielki Post, to trzeba tu wspomnieć o sposobie praktykowanym nie tylko przez mnichów czy mniszki, ale dostępnym dla wszystkich wiernych. To tzw. wielkie pokłony albo pokłony do ziemi. Mają one głębokie teologiczne znaczenie. Pochylając się i kolanami, dłońmi i czołem dotykając podłogi, uznajemy/wskazujemy na stan swego grzesznego upadku; podnosząc się niezwłocznie do postawy wyprostowanej, uznajemy/wskazujemy na zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który zstąpił z nieba na ziemię i do otchłani, aby wyzwolić nas z niewoli grzechu i podnieść z tego stanu upadku. Wielokrotne pokłony są wielce pomocne.

Błogosławionego czasu Wielkiego Postu i owocnego modlitewnego współdziałania ciała i duszy życzę…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara



Strona 2 z 15112345...102030...Ostatnia »