W Wikipedii jest napisane pod hasłem „grzechy cudze”: „w katolicyzmie ściśle określona jest także odpowiedzialność moralna za współudział w grzechu cudzym. Katechizm wyróżnia dziewięć sposobów współuczestniczenia w cudzych grzechach”. No właśnie, w katolicyzmie. A jak to wygląda w prawosławiu? Czy według cerkwi grzechem tak, jak w katolicyzmie jest np. niereagowanie na cudzy grzech czy usprawiedliwianie go? Nie należę do cerkwi, od niedawna zacząłem się interesować Kościołem Prawosławnym i przyznam, że nie znalazłem nigdzie informacji, czy jakiś odpowiednik „grzechów cudzych” istnieje. Bartłomiej

Wydaje mi się, że w teologii prawosławnej pojęcie „grzechów cudzych” nie istnieje. W podejściu do grzechu wskazuje się na „mój osobisty” grzech. Przytoczę kilka tekstów zaczerpniętych z tradycji liturgicznej Wielkiego postu, które wyrażają podejście do grzechu. Tropariony z Kanou św. Andrzeja z Krety: „Zgrzeszyłem bardziej niż wszyscy ludzie, ja jeden zgrzeszyłem przed Tobą, ale jako Bóg zmiłuj się, Zbawco, nad Twoim stworzeniem” lub inny troparion: „Ja jeden zgrzeszyłem przed Tobą, zgrzeszyłem bardziej niż wszyscy, Chryste Zbawco, nie odrzucaj mnie”. Takich przykładów można znaleźć bardzo wiele, kiedy podkreśla się „mój grzech”. Tak więc trudno mówić o „grzechach cudzych” w tradycji duchowej prawosławia.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe