Czy nasi bliscy zmarli „wiedzą” o nas i czy nas „słyszą” w sensie duchowym? Czy możemy „rozmawiać” z nimi w sensie duchowym, np prosić o wstawiennictwo za nas/ czy jest to zarezerwowane wyłącznie dla Świętych kanonizowanych? Czy – jeśli dla Boga nie ma umarłych – są oni blisko nas? Czy okres 40 dni po śmierci (kiedy dusza człowieka poddawana jest mytarstwom) jest czasem w którym możemy jeszcze próbować „polepszyć” los naszych bliskich, a po sądzie indywidualnym jest to już niemożliwe? Czy ten czas jest tylko swego rodzaju symbolem dla żyjących, a dzięki modlitwom żywych taka „zmiana położenia zmarłych” jest możliwa w dowolnym momencie wybranym przez Boga? Iwona

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że życie „po tamtej stronie” pozostaje dla nas tajemnicą, w tym się chyba również wyraża mądrość Boża. Naturalnie, że prosić o wstawiennictwo przed majestatem Bożym możemy osoby, które są (były) nam bliskie i które odeszły. Święci, których Cerkiew kanonizowała są dla nas orędownikami przed Bogiem, ale osoby nam bliskie również mogą być takimi orędownikami. Okres 40 dniowy po odejściu osoby jest szczególnie ważnym, abyśmy wznosili nasze modlitwy za tę osobę. Cerkiew ustanowiła szereg dni w roku, kiedy modlimy się z zmarłych. Są to zmarli, którzy niejednokrotnie bardzo dawno temu odeszli z tego świata. Wierzymy, że nasze modlitwy przyczyniają się do ich zbawienia przez cały czas oczekiwania na Sąd ostateczny. Prośba, którą wznosimy śpiewając „wiecznaja pamiat”, odnosi się przede wszystkim do pamięci modlitewnej, która nie ma czasu ograniczonego jakimiś ramami.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe