Czy można odmówić zostania rodzicem chrzestnym? Zostałam poproszona przez daleką rodzinę, którą pierwszy raz spotkałam w swoim życiu (nigdy ich wcześniej nie znałam i nie wiedziałam o ich istnieniu tylko moja babcia ich zna) o zostanie matką chrzestną, jednak nie czuję żebym nadawała się do tej roli. Moja mama i babcia mówią, że w takich sprawach nie można odmawiać. Anonim

„Chrzcielne rodzicielstwo” to wielki honor, który wynika z wielkiej odpowiedzialności związanej z chrztem małego dziecka. Trzeba mieć świadomość, że rola rodzica chrzestnego nie ogranicza się do samej ceremonii chrztu – tzw. „trzymania do chrztu”. Chrzestny rodzic bierze na siebie odpowiedzialność za całe jego chrześcijańskie wychowanie ochrzczonego dziecka. To w jego imieniu najpierw wyrzeka się szatana, wszystkich jego mocy i jednoczy się z Chrystusem, a później, wypowiadając (w imieniu dziecka, które  nie jest jeszcze w stanie tego zrobić samodzielnie) słowa symbolu wiary (cs. Wieruju), zobowiązuje się dopilnować, aby dziecko we właściwym czasie poznało te słowa, ich treść i znaczenie, i żyło zgodnie z ich treścią – stało się prawdziwym chrześcijaninem czy chrześcijanką. (Tu trzeba też zauważyć, że rodzicem chrzestnym jest tylko osoba tej samej płci, co chrzczone dziecko.) Chrzestny rodzic powinien zatem odwiedzać swoje chrzestne dziecko nie tylko „od święta” czy z okazji urodzin/imienin, ale „na bieżąco” dbać o jego religijne, chrześcijańskie, prawosławne wychow(yw)anie. Bardzo ważna jest tu też modlitwa i żywy osobisty przykład chrześcijańskiego życia.

W ustaleniach niektórych lokalnych Cerkwi pojawiły się spisy warunków, które trzeba spełnić, aby mieć możliwość stać się kandydatem na rodzica chrzestnego – to np. regularne, w każdą niedzielę i święta, pełne uczestnictwo w nabożeństwach i przystępowanie do komunii; przykładne chrześcijańskie życie itp. Na to trzeba „zasłużyć”… Wynika strąd, że to nie tylko kwestia „czy w tych sprawach wypada czy nie wypada odmówić”, ale również „wypada czy nie wypada w ogóle o tym myśleć”…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, liturgika, rodzina, wiara, życie duchowe



Jak należy interpretować i rozumieć termin „czystość przedmałżeńska”? Jakie formy zachowań partnerów są dozwolone, a jakie kategorycznie zakazane? Filip

Miłość dwojga ludzi w naturalny sposób zbliża je do siebie fizycznie. Jest to rzecz właściwa i normalna. O taką bliskość należy dbać i jej nie unikać. Natomiast jest w tym wszystkim pewna granica i w kontekście czystości przedmałżeńskiej nie należy jej lekceważyć i przekraczać. Rozwaga duchowa jest tutaj bardzo potrzebna i znaczący sposób wpływa na późniejsze życie małżeńskie.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



Czy zachowanie dziewictwa do ślubu jest oznaką czystości przedmałżeńskiej? W jaki sposób można naruszyć ową czystość? Julia

Mówiąc o czystości przedmałżeńskiej rozumiemy brak relacji seksualnych pomiędzy nupturientami. Naruszyć taką czystość można w sposób, którego tu nie będę opisywał. Proszę również zajrzeć do odpowiedzi w pytaniu obok, które porusza podobne zagadnienie.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, rodzina, wiara, życie duchowe



Chodzę do cerkwi co tydzień, ale na liturgii nie czuję tak silnie więzi z Bogiem jak kiedyś. Modlę się codziennie rano i wieczorem, ale nie całym sercem, nie czuje modlitwy. Rano jestem rozespany a wieczorem zmęczony gdy się modlę. Jak to wszystko naprawić? Jak wrócić do odczuwania Boga w sobie i jak znowu zacząć modlić się całym sobą? Mariusz

Nad modlitwą, nad naszą więzią z Bogiem trzeba ciągle pracować. To w naszym życiu najważniejsze i trzeba „dokładać starań”. Nasuwają mi się tu trzy porównania.

Gdy na rzece płyniesz kajakiem „pod prąd”, to wiosłować musisz już nawet po to, aby utrzymać się w tym samym miejscu. Aby posuwać się do przodu, trzeba wiosłować więcej, mocniej…

Ktoś porównał modlitwę do kwiatów, które przynosimy Bogu z prośbą o coś lub w podziękowaniu za to, czym nas obdarował. Bywa, że modlitwa „nie wychodzi”, nie wygląda jak kwiat, nie ma „kolorów i pięknego zapachu”, a jednak chcę o coś prosić, albo za coś dziękować. Jeden ze sprawdzonych sposobów to wspólna modlitwa z rodziną czy w cerkwi. Jeśli moja modlitwa wygląda jak sucha gałązka, ale trafi pomiędzy kwitnące kwiaty modlitwy bliskich czy przyjaciół, w takim małym bukiecie trafi pod właściwy adres i będzie przyjęta (wysłuchana?). W cerkwi bukiet będzie dużo większy (i bardziej „przekonywujący”?).

Słyszałem też porównanie modlitwy do jedzenia. Trzeba jeść, aby żyć. Chciałoby się/powinno się jeść codziennie porządny, ciepły posiłek, ale gdy z jakiegoś powodu(ów) nie ma na stole zupy i drugiego dania, jem to, co mam. To może być suchy chleb albo jakieś resztki… Choć chciałoby się więcej i lepiej, jem to, co mam i wszystko co mam, z nadzieją, że jutro będzie lepiej, ale też ze świadomością, że trzeba nad tym popracować („zarobić na chleb i do chleba”?)

Rady praktyczne: na poranną ospałość – trzeba wcześniej zasypiać; na wieczorne zmęczenie – nie odkładaj modlitwy na sam koniec dnia/wieczora; można np. postanowić, że zostawiam pracę/odpoczynek/telewizję/komputer i o ustalonej, bezpiecznej porze zajmuję się modlitwą (najlepiej po odpowiednim przygotowaniu miejsca modlitwy i siebie samego).

Jak wrócić do odczuwania Boga w sobie i jak znowu zacząć modlić się całym sobą? Wspomnij/wspominaj jak modliłeś się wcześniej. Czy czegoś zabrakło? A może coś zaczęło przeszkadzać? Przyjrzyj się sobie i najbliższemu otoczeniu. Wejrzyj też w siebie w poszukiwaniu „głębokiego zrozumienia” jakim jest pokajanie.

Często powtarzam sobie: „na wszystko jest sposób”, ale trzeba go szukać, znaleźć, a później zastosować. Trudna bywa na tej drodze, ale koniecznie trzeba próbować. Chrystus podopowiada: „Szukajcie, a znajdziecie”.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Czy prosty człowiek moze czytać modlitwę w domu „Hospodi iże Preswiataho Twojeho Ducha w tretij czas…” oraz „Достойно и праведно Тебе пети, Тебе благословити..” – taką jak batiuszka podczas kanonu? Czy jest taka możliwość? Anonim

Modlitwa „Hospodi, iże Preswiataho Twojeho Ducha w tretij czas…” i towarzyszące jej wersety Ps 50[51] pochodzą z nabożeństwa trzeciej godziny (cs. Czas tretij) i bywają czytane w domowym zaciszu.

Modlitwa „Достойно и праведно Тебе пети, Тебе благословити..” to część liturgicznej anafory i jej słowa wypowiada jedynie prowadzący nabożeństwo duchowny – biskup lub prezbiter. Niegdyś cała anafora była czytana/wypowiadana głośno, wszyscy uczestniczący w Boskiej Liturgii słyszeli słowa poszczególnych jej części i wspólnie wypowiadali słowa, które teraz w imieniu wszystkich zebranych wyśpiewuje chór oraz kilkakrotnie potwierdzali swoje uczestnictwo w tej eucharystycznej modlitwie („podpisywali się” pod jej słowami) mówiąc: „Amen”. Tak więc tej modlitwy (i całej anafory) w domu nie czytamy. Widzę możliwość odczytywania jej („śledzenia jej wzrokiem”) podczas Liturgii – może okazać się pomocne w zrozumieniu Boskiej Liturgii i pełnym uczestnictwie w misterium Eucharystii. I tego Wam życzę…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, Pismo Święte (egzegeza), wiara, życie duchowe



Proszę o informację dotyczącą stosunku prawosławia do zwyczaju wiązania czerwonej kokardki, wstążki na wózku/ łóżeczku nowonarodzonego dziecka i jednoczesnego czczenia ikon i innych symboli prawosławia. W moim otoczeniu wśród osób wierzących obecne jest przekonanie, że do czasu ochrzczenia dziecka chroni dziecko przed urokami i demonami. Anna

Stosunek do tej praktyki jest taki sam jak do innych zabobonów i praktyk okultystycznych czyli zdecydowanie negatywny. Żadna wstążka, kokardka czy inny łańcuszek z bursztynu nie może „ochronić” kogokolwiek przed czymkolwiek. Dodatkowo jest to wręcz symptom braku wiary i jej rozumienia przez rodziców. Takie praktyki są sprzeczne z nauką Cerkwi i należy ich zaprzestać jednocześnie szczerze pokajać i przystąpić do spowiedzi. Dla rodziców martwiących się o duchowe bezpieczeństwo dziecka do czasu chrztu zalecam założenie dziecku krzyżyka, gdyż nic nie stoi na przeszkodzie aby nieochrzczone niemowlę nosiło, lub miało przy łóżeczku zawieszony Święty Krzyż (tylko nie na czerwonej wstążce bo to już zakrawałoby o groteskę).

Kategorie: ks. Igor Habura, wiara, życie duchowe



Do kogo modlić się o przebaczenie grzechów ? Do Boga Ojca ? I kto przyjdzie sądzić żywych i umarłych? Jezus czy Bóg Ojciec Hospod Sawaof? XYZ

Odpowiedzią na to pytanie jest Święta Trójca. Bóg Jeden w Trzech Osobach. Nie należy Boga rozdzielać na „właściwości”. Modląc się do jednej z Osób Trójcy modlimy się do całej Trójcy.  Co do pytania drugiego to zgodnie z Prawosławnym Wyznaniem Wiary sądzić żywych i umarłych podczas powtórnego przyjścia będzie Syn Boży Jezus Chrystus.

Kategorie: ks. Igor Habura, wiara, życie duchowe



Planuję małżeństwo z kobietą wyznania rzymskokatolickiego i interesuje mnie kilka kwestii: 1) Czy przebywanie na liturgii jest „równoważne” przebywaniu na mszy świętej i odwrotnie? Planujemy na zmianę chodzić do kościoła i cerkwi. 2) W kwestii życia intymnego, cerkiew jest bardziej liberalna niż kościół, czy istnieje jakaś „ugoda” na zasadzie ekonomii, pomiędzy naukami obu wyznań? Czy też, aby uszanować moją przyszłą żonę, powinienem dostosować się do bardziej rygorystycznego nauczania? Chodzi mi o antykoncepcję, czy też postrzeganie seksualności tylko w kontekście prokreacji. 3) Czy grzechem jest ochrzczenie jednego z dzieci w cerkwi, a jednego w kościele? Adrian

1. Możecie, a nawet powinniście chodzić do cerkwi i do kościoła, skoro postanowiliście pozostać wiernymi swym tradycjom/wyznaniom chrześcijańskim, ale nie będziecie mogli razem przystąpić/przystępować do komunii ani w cerkwi, ani w kościele, a jedynie oddzielnie – jedno tu a drugie tam.

2. W tej kwestii polecam lekturę jednego z rozdziałów książeczki pt. Mały Kościół autorstwa o. Michel Philippe Laroche. Jest dostępna w sklep.cerkiew.pl Warto, oczywiście, przeczytać całą książkę. Polecam również Małżeństwo w prawosławiu o . Johna Meyendorffa i Sakrament małżeństwa o. Marka Ławreszuka (dostępna online).

3. Nie rozpatrywałbym tego w kategoriach grzechu, ale dodatkowych i niepotrzebnych komplikacji/podziałów w Waszej rodzinie – Małym Kościele/Cerkwi. Nie tylko Wy, rodzice będziecie przedstawicielami dwóch wyznań, ale również wasze dzieci. Komu to potrzebne? Do czego? W naszym pojmowaniu misterium/sakramentu małżeństwa mąż i żona stają się jednym ciałem. Tę jedność trzeba jednak podtrzymywać, pielęgnować, pogłębiać, utrwalać itd. Czy chrzest jednego z dzieci w cerkwi, a drugiego w kościele może okazać się w tym pomocny…?

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara, życie duchowe



Jaki stosunek ma Cerkiew do dzieci poczętych przed zaplanowanym już od jakiegoś czasu ślubem pomiędzy dwójką prawosławnych? Karolina

Cerkiew uważa, że dzieci nie ponoszą winy za grzech(y) rodziców… Skoro zostały poczęte, po narodzinach mogą przyjąć chrzest i powinny być wychowywane w prawosławnej wierze. W tym kontekście prawosławne wychowanie takich dzieci od początku okazuje się dla jego/ich rodziców trudniejsze przez to, że kiedy będą mówić, jak to powinno być (najpierw ślub, a później narodziny i chrzciny – „wszystko w swoim czasie”) nie będą mogli potwierdzić tego swoim własnym przykładem („dobrze mówi, ale przykładu nie daje”). Trzeba będzie dokładać większych starań, aby pod wszystkimi innymi względami podwójnie albo nawet potrójnie „świecić dobrym przykładem”… Ale nie upadajmy na duchu. Z Bogiem wszystko jest możliwe! „Szukajcie, a znajdziecie…”

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara, życie duchowe



Nie wiem co mam robić kiedy mąż nie chce bym przestrzegała postu, co zrobić czy poddawać się jego woli czy kontynuować post? Nie chcę urazić męża, ale chciałbym żyć jak prawosławna. Wierzaca

Trudna to sytuacja, ale „na wszystko jest sposób” (tylko trzeba go szukać, znaleźć i zastosować, a z tym wszystkim po drodze bywaja problemy…). NIe ma jednej uniwersalnej recepty, bo każdy przypadek jest inny i wymaga odrębnego traktowania. Jeżeli mąż nie chce , byś przestrzegała postu, wypadałoby zapytać – dlaczego, z jakiego powodu? Postne dni w prawosławnym kalendarzu zajmują ponad pół roku, co na swój sposób potwierdza jego szczególne znaczenie, al z drugiej strony może zniechęcać, bo post przeważnie „źle się kojarzy” – utożsamiany jest z ograniczeniami, wyrzeczeniami, uprzykrzaniem sobie życia itp.

Dobrze byłoby porozmawiać o poście i jego właściwym prawdziwym znaczeniu. Pomocne może okazać się stwierdzenie, że w poście najważniejszy jest człowiek, nasz bliźni. Gdy mówimy, że pościmy, bo nie jemy mięsa i/czy nabiału, ale jednocześnie robimy komuś przykrość, krzywdzimy kogoś swoim zachowaniem czy słowami, to mówimy nieprawdę! W poście powstrzymujemy się od tego co dobre (mięso, nabiał ale też przyjemności czy rozrywki) po to, aby podtrzymywać w sobie zdolność (albo uczyć się jej od nowa) powstrzymywania się od tego, co złe – od grzechu, który pojawia się w relacjach z innymi ludźmi. Św. Bazyli Wielki w IV w. powiedział: „Od mięsa wieprzowego rzeczywiście powstrzymujecie się, ale swego bliźniego pożeracie swymi słowami i swym zachowaniem!”.

Można zatem próbować pościć „inaczej”. Przez to, że jedzenie pojawia się często i regularnie (3-5 razy dziennie), w naturalny sposób pomaga w efektywnym uporządkowywaniu tej sfery życia – decydowaniu o tym co, ile, kiedy i jak jem. Uporządkowanie tej podstawowej sfery życia pomaga w podejmowaniu prób uporządkowywania innych sfer – np. tego co mówię, oglądam, słucham itp. – relacji z innymi ludźmi. To o wiele trudniejsze, bo nie powtarza się tak samo często i regularnie jak jedzenie. Można próbować „iść na skróty” i porządkować relacje z innymi ludźmi bez wsparcia ze strony (u)porządkowanej sfery jedzenia, ale trzeba się spodziewać, że będzie dużo trudniej…

Zetknąłem się z twierdzeniem pewnego znanego hierarchy, że naruszanie zasad postu, które następuje nie przez to, że nie mogę się powstrzymać od zjedzenia czegoś, ale dlatego, że nie chcę urazić/zranić bliźniego (np. w sytuacji, gdy zostałem zaproszony na świąteczne przyjęcie, a u nas jeszcze trwa post), też może okazać się postem…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara, życie duchowe



Strona 5 z 24« Pierwsza...34567...1020...Ostatnia »