Czy jest może jakaś prawosławna modlitwa o posiadanie potomstwa i zajście w ciążę? Ania

Myślę, że takie modlitwy mogą mieć różną formę i treść. Proponuję modlitwę, którą znalazłem w jednym z rosyjskich Molitwosłowów:

https://imgur.com/g9j6uDk
https://imgur.com/IIrHrcI

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, rodzina, wiara, życie duchowe



Potrzebuje wybrać swojego spowiednika. Czym powinienem kierować się przy wyborze? Czy lepiej, aby był to mnich, czy zwykły batiuszka? W czym on nam może pomóc? Anonim

Spowiednika – opiekuna duchowego powinniśmy wybierać podobnie jak wybieramy lekarza rodzinnego. Grzechy to choroby duszy, a spowiedź to „lecznica” (cs. wraczebnica) więc dobrze byłoby, aby świadek naszej spowiedzi przed Bogiem znał nas „od podszewki”. Lekarz, który mnie zna od dzieciństwa, nie zignoruje drobnych dolegliwości, z którymi do niego przychodzę, ale sprawdzi, czy to aby nie nawrót poważnej choroby, o której ciągle pamięta, że przechodziłem ją przed laty. Nowemu spowiednikowi dobrze byłoby zatem przybliżyć swoją „historię chorób”, żeby mógł reagować na ewentualne symptomy nawrotów dawnych chorób. Pojawia się wówczas możliwość nie tylko leczenia, ale również stosowania profilaktyki – zapobiegania grzesznym chorobom. W naszej słowiańskiej tradycji wysłuchiwać spowiedzi może każdy duchowny. W Grecji, w Rumunii i na Bałkanach spowiedzi może wysłuchiwać jedynie duchowny, który otrzymał na to specjalne upoważnienie i błogosławieństwo biskupa. To przeważnie kapłani, którzy są mnichami albo starsi wiekiem, bogatsi w doświadczenie życiowe duchowni parafialni. Opiekun duchowy – stały spowiednik – nie tylko wysłuchuje spowiedzi, ale może również udzielić duchowej porady – nie tylko podczas spowiedzi, ale w każdych okolicznościach, kiedy potrzebujemy pomocy. Powinna zaistnieć możliwość kontaktowania się z nim np. telefonicznie… Warto wybrać opiekuna duchowego, który pod warunkiem regularnego przystępowania do spowiedzi, np. raz w miesiącu, pozwoli przystępować do komunii na każdej Boskiej Liturgii. Spowiedź to lecznica, a Ciało i Krew Chrystusa to „lekarstwo i pokarm nieśmiertelności”.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Dlaczego tak wiele środowisk prawosławnych wyraża się o ekumenizmie jako arcyherezji? Czy jest dobrze modlić się z osobami innych wyznań? Przeczytałem wszystkie kanony Soborów Powszechnych i kilku Soborów Lokalnych i często powtarzał tam się kanon o zabronieniu miedzychrzescijanskich modlitw. Jaka interpretacja tych kanonów jest najbardziej poprawna? Szymon

Pytanie jest zagadnieniem trudnym i złożonym. Myślę, że problem relacji ekumenicznych i rozumienia tego zagadnienia stanowi największy (albo jeden z największych) problem współczesnego świata prawosławnego i to bez względu na umiejscowienie geograficzne danej Cerkwi lokalnej. Sobór Prawosławny, który odbył się na Krecie w 2016 r. najwięcej problemów miał z przyjęciem dokumentu „Relacje Cerkwi prawosławnej z pozostałym światem chrześcijańskim”. Dalej ten dokument pozostaje dla jednych zbyt zamkniętym, dla innych zaś zbyt „ekumenicznym”. Wielu członków (duchownych i świeckich) lokalnych Cerkwi na bazie interpretacji ekumenizmu jako herezji tworzy schizmy i rozłamy. Jest to rzecz niedobra i smutna. Trudno dać jednoznaczną interpretację, w jaki sposób należy rozumieć szereg kanonów, które wskazują, że za modlitwę z heretykami należy odłączać od Cerkwi. Należy pamiętać, że kanony te powstawały w różnych miejscach i o różnym czasie. Nie precyzują one o jakich heretyków chodzi? I w czym tkwiła ich błędność nauczania? Niektórzy z nich odrzucali realność wcielenia Chrystusa, inni zaś poddawali pod wątpliwość Zmartwychwstanie Zbawiciela. W niektórych przypadkach błąd był znacznie mniejszy. Niewłaściwym byłoby stawianie znaku równości pomiędzy wszystkimi herezjami. Św. Bazyli Wielki wskazywał na istnienie heretyków i schizmatyków. Należy przy tym pamiętać, że kanony były tworzone w Cerkwi w okresie Cesarstwa rzymskiego, gdzie Cerkiew i Państwo stanowiły jeden organizm i gdzie kanony stanowiły Prawo państwowe. W dzisiejszej naszej interpretacji „modlitwy z heretykami” sprawa nie jest jednoznacznie rozstrzygnięta. Zdarzają się wspólne modlitwy z innymi chrześcijanami, gdzie nie traktuje się ich jako heretyków lesz jako inosławnych (heteroortdox). W niektórych zaś środowiskach znacząco unika się takich kontaktów. Wszystkie jednak Cerkwie prawosławne podkreślają pewną granicę relacji z innymi chrześcijanami. Chodzi o uczestnictwo w Eucharystii. Inni chrześcijanie nie mogą przystępować do św. Czaszy w Cerkwi prawosławnej, tak samo jak prawosławni nie mogą uczestniczyć w Eucharystii w innych denominacjach chrześcijański. Być może w ten sposób należałoby interpretować srogość tych kanonów dotyczących inosławnych.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



Czy batiuszka wie cos na temat 77 snów Bogurodzicy? Czy są one prawdziwe? Słyszałem ze pomagają na różne sytuacje. Czytałem o tym ze powinniśmy przepisać je i nosić ze sobą i będą one nas ochraniać a przy śmierci jak będziemy je mieć to biesy nie zabiorą nas tylko aniołowie nas poniosą na skrzydłach do Jezusa. Czy to jest prawdziwe? Anonim

Powiem szczerze, że po raz pierwszy spotykam się z czymś takim jak „Sny Bogurodzicy”. Niemniej jednak po pewnych poszukiwaniach udało mi się ustalić, że tekst „snów” jest XVI wiecznym tworem pseudo-religijnym z terenów Rusi Kijowskiej i trudno go nazwać nawet apokryfem. Sam tekst ma około 30 różnych wersji od udających prawosławne podania do zupełnie ezoterycznych.
Zarówno tekst jak i występujące w nim pseudo-modlitwy jest obcy duchowości prawosławnej. Nie wnosi niczego pozytywnego a wręcz przeciwnie, ze względu na przekłamania i dziwaczne obietnice w nim zawarte jest potencjalnie szkodliwy i niebezpieczny dla duchowego zdrowia chrześcijanina. Zalecam zaprzestanie czytania oraz przechowywania tego tekstu, spowiedź oraz prośbę do duchownika/spowiednika o wyznaczenie reguły modlitewnej.

Kategorie: ks. Igor Habura, wiara, życie duchowe



Chciałbym posiadać tatuaż jest przemyślany na 100% i nie będę żałował ale jest duży problem taki, że jestem człowiekiem wierzącym, a dokładnie prawosławny jestem więc dużo czytałem i nie mogłem znaleść odpowiedzi czy Jezus i pan Bóg nie będą na mnie źli albo nawet czy to nie będzie wielki grzech, który nie będę mógł kiedyś w przyszłości naprawić robiąc dobre rzeczy dla potrzebującym ludziom. Mirosław

Biblia wspomina o tatuażach tylko raz i to w zupełnie jednoznaczny sposób „Nie wolno wam robić sobie tatuaży” (Kpł 19,28). Jak zawsze jednak warto zwrócić uwagę na kontekst. Ten zakaz pojawia się wśród innych dotyczących zewnętrznych oznak kultów pogańskich, a więc skaryfikacji i właśnie religijnych tatuaży. Nigdzie w Piśmie nie ma mowy o tatuażach w naszym dzisiejszym pojmowaniu jako „ozdoby”. Co więcej Cerkiew Koptyjska i Etiopska ma swoją ciekawą tradycję tatuaży. Mianowicie mężczyźni mają na nadgarstkach wytatuowane krzyże. Z jednej strony jest to zewnętrzy znak przynależności do cerkwi, a z drugiej taki tatuaż ma fizycznie zapobiegać konwersji na islam.
Podsumowując pomimo wyjątku jaki stanowią cerkwie koptyjska i etiopska (wraz z ich tłem historyczno-kulturowym) Prawosławie patrzy sceptycznie i raczej z niechęcią na tatuaże uważając je za coś zbędnego i przez to niepożądanego. Proponuję dogłębnie przedyskutować ten problem ze swoim spowiednikiem.

Kategorie: ks. Igor Habura, pozostałe, wiara



Jak spowiadać się ze zbliżeń z drugim człowiekiem? Jak o tym mówić na spowiedzi? Anonim

Przytoczę fragment dostępnej na polskim rynku książki (którą serdecznie polecam http://www.bratczyk.pl/79,powrot.html) Archimandryty Nektariusza Antonopulusa: „Na spowiedzi nie należy wspominać o innych osobach związanych z twoimi grzechami. Należy spowiadać się z własnych grzechów i sądzić tylko samego siebie i nikogo innego… Nie należy zapominać, że Święci Ojcowie zakazują szczegółowego opisywania grzechów cielesnych i lepiej wyznawać je w zarysach ogólnych dla uniknięcia pokus dla nas samych i siebie samego”.

Kategorie: ks. Igor Habura, literatura, wiara, życie duchowe



Czy cerkiew uznaje istnienie demonów i szatana którzy mogą działać i opętać ludzi na ziemi? Jeśli tak to czy cerkiew ma instytucje egzorcystów jak kościół katolicki do pomagania opętanym i walki z demonami? Oraz czy formuła egzorcyzmu jakoś bardzo się różni od tej rzymskokatolickiej? Anonim

Zaskakujące pytanie, ale postaram się odpowiedzieć zwięźle. Oczywiście, że tak. Istnienie demonów nie jest kwestią wiary a faktów. Co zaś tyczy się egzorcystów to trudno mówić tu o instytucji. W Prawosławiu od samego początku istnieje posługa egzorcysty, która jest szczególnie trudną i wymagającą wielkiej świętości życia. Co zaś tyczy się formuł egzorcyzmów to należą one do dziedziny określanej mianem disciplina arcani, a więc nie będę odpowiadał na to pytanie.

Kategorie: ks. Igor Habura, wiara, życie duchowe



Od dłuższego czasu nurtuje mnie zagadnienie ustosunkowania się Cerkwi Prawosławnej do tzw. przeznaczenia lub losu człowieka. Czy prawidłowe jest wiara w przeznaczenie? Czy stwierdzenie typu „to było jej/jemu przeznaczone” ma sens, jeśli chodzi o nauczanie Cerkwi? Adam

Pytanie trudne i dość skomplikowane. Na początku warto zwrócić uwagę co rozumiemy po pojęciem przeznaczenia? Nasze powszechne dziś rozumienie losu jest wypadkową antycznej myśli greckiej i pogańskiej mitologii słowiańskiej. Jest to więc swego rodzaju podświadoma wiara w fatum (w mitologii greckiej to personifikacja nieuchronnego, nieodwracalnego losu; nieodwołalna wola bogów, na którą nikt nie ma wpływu. Fatum ciążące nad człowiekiem ograniczało ramy jego wolnej woli, kierując skutki działań w jednym tylko, zgubnym kierunku. Było bezpośrednią przyczyną jego końcowej klęski i tragedii) lub dolę (w mitologii słowiańskiej personifikacja losu i przeznaczenia, duch opiekuńczy sprawujący pieczę nad domem, dobytkiem i potomstwem, zapewniający szczęście i powodzenie. Była darem bogów, siłą daną przez nich człowiekowi do pokonywania trudności życiowych. Zawiązanie doli następowało w chwili narodzin i towarzyszyła ona człowiekowi aż do śmierci, w znacznym stopniu determinując jego życie i osobowość. Każdy miał swoją indywidualną dolę, chociaż można było dziedziczyć ją po ojcu).

Skoro już wiemy skąd w nas podświadome przekonanie i lęk dotyczący przeznaczenia/losu to możemy zadać sobie pytanie co o tym mówi Biblia, gdyż nauka Cerkwi jest właśnie na niej oparta.

W Piśmie Świętym pojawia się pojęcie losu człowieka jednak w nieco innym rozumieniu. Nie jako zaplanowanemu z góry ciągowi zdarzeń, a raczej jako pewnych warunków, których przyjdzie mu żyć lub przewidywaniu Boga co z danym człowiekiem może się wydarzyć.

Pierwszym przykładem takiego przewidywania jest historia Kaina, który nienawidził swego brata. Bóg mówi do niego „jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować” (Rdz 4,7). Bóg więc widzi do czego ta nienawiść może doprowadzić (do zabójstwa brata) ale nie decyduje o tym i nie zmusza Kaina do zbrodni.

W innym fragmencie Bóg zwraca się do biblijnego Izraela słowami „Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo” (Pwt 30,19). Tutaj widzimy, że Bóg ostrzega swój lud przed złym wyborem. Wiemy, że izraelici wielokrotnie wyrzekali się Boga i w konsekwencji byli za to karani (najazdy innych ludów, wojny, głód itp.). Znów to nie los/przeznaczenie było powodem tych nieszczęść, a ludzki grzech i złe decyzje.

Chrześcijańskie pojęcie przeznaczenia wiąże się z wiedzą jaką Bóg posiada na temat każdego człowieka. Dochodzi tu jeszcze kolejny element poznania, wiedzy i przeznaczenia, a mianowicie wolność człowieka, jego wolna wola, możliwość wyboru. Człowiek jest wolny, a więc może wybierać.

Podsumowując jedynym prawdziwym przeznaczeniem człowieka jest jego zbawienie. Chociaż Bóg przewiduje koniec na początku, ,,chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1Tm 2,4), nie narusza wolnej woli człowieka. Wszystko co dzieje się w naszym życiu dzieje się z Woli Bożej, ale nasza reakcja na to jest już wyłącznie wynikiem naszych decyzji. Nie powinno się więc mówić o tym, że coś było lub nie było komuś przeznaczone. Bóg daje nam wiele (lub nieskończenie wiele) możliwości, ale tylko od nas zależy czy z nich skorzystamy.

Kategorie: ks. Igor Habura, Pismo Święte (egzegeza), wiara, życie duchowe



Mam pytanie odnośnie pierwszej spowiedzi. Kiedy i w jakim wieku ma się odbyć? On

W naszej praktyce liturgicznej najczęściej dzieci zaczynają się spowiadać od okresu szkolnego tj. od siedmiu lat. W kanonach jest chyba tylko jedno wskazanie mówiące o wieku, kiedy dzieci powinny się spowiadać. Jest to kanon 18 św. Tymoteusza z Aleksandrii, gdzie mowa jest o dziesięcioletnim wieku dziecka (lub później).

Kategorie: liturgika, wiara, życie duchowe



Niedawno straciłam bardzo bliską mi osobę, o którą starałam się walczyć i wspierać do ostatniej chwili. Jestem osobą dosyć młodą i wcześniej nie byłam też postawiona w takiej sytuacji. Do momentu pogrzebu byłam przekonana, iż zawalił mi się świat na bardzo długo, i że długo nie będę mogła się z tym pogodzić. Jednak po samym pogrzebie „wszystko ze mnie zeszło” i nie minęło jeszcze nawet 40 dni, a ja czuję, że za szybko pogodziłam się z tym wydarzeniem i za szybko wróciłam do codzienności. Już bardzo mało wracam wspomieniami do tej osoby, jeśli już to można powiedzieć, że są one nieco wymuszone, średnio umiem też ją sobie przypomnieć z dnia pogrzebu albo wcześniej, ale z drugiej strony czuję, że jest gdzieś bardzo blisko i być może nie do końca do mnie dociera cała ta sytuacja, bo też nie widywałam jej na co dzień. W związku z tym niebardzo wiem jak powinnam się zachować, jeśli chodzi o żałobę. Z tego co kojarzę najważniejszy jest okres 40 dni, w którym powinno się modlić za zmarłego, a co później? Czy jest to podejście raczej indywidualne czy np. przez rok nie powinnam się udzielać towarzysko, mimo, że na co dzień prawie wszystko wróciło do normy? Nadmienie, iż w październiku miałam mieć wesele u znajomych, na które nie wiem czy wypada mi teraz iść. I jeszcze jedno na koniec, mam bardzo duże wyrzuty sumienia z tego powodu, iż tak szybko pogodziłam się ze śmiercią tej osoby, nie spodziewałam się sama, że tak to będzie wyglądało z mojej strony i tak szybko przestanę ją wspominać na co dzień. Przez ten fakt teraz nie do końca czuję się dobrym człowiekiem, czy to duży grzech z mojej strony? Magda

Po pierwsze nie należy obwiniać siebie o to, że godzimy się z utratą bliskiej osoby, tym bardziej mieć wyrzuty sumienia z tego powodu. Odczytywałbym to raczej jako znak, że tamtej osobie jest dobrze w innym świecie i taka była wola Boża. Wspomnienie o tej osobie będzie z pewnością wracać. Bardzo ważne jest modlitwa za osobę, która odeszła. Ma Pani słuszność, że najważniejszy jest okres 40 dni od śmierci. Niemniej jednak ważna jest też modlitwa po upływie tego okresu. Jeśli czyta (modli się) Pani modlitwy poranne i wieczorne, są tam specjalne modlitwy za zmarłych gdzie wymieniamy imiona tych osób. Sugeruję dawać również karteczki za zmarłych aby imię było wymieniane na Proskimidii. Jeśli chodzi o to wesele w październiku, myślę, że jeśli minęło 40 dni to można pójść. Jednak zostawiłbym to pod indywidualne rozważenie.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina, wiara, życie duchowe



Strona 2 z 1912345...10...Ostatnia »