Święta Kościoła Katolickiego Siostra Faustyna Kowalska pisze w swoim dzienniczku o o tym, że miała objawienie o istnieniu czyśćca. Czy jest jakaś święta osoba Kościoła Prawosławnego, która twierdzi, że czyśćca nie ma? Np. że objawił się jej Jezus i powiedział, że czyśćca nie ma? Jeżeli zatem Kościół Prawosławny odrzuca naukę o czyśćcu to co sądzi o dzienniczku św. Siostry Faustyny? Michał

Wydaje mi się, że Kościół prawosławny w jakiś specjalny sposób nie wyrażał się o dzienniczku siostry Faustyny Kowalskiej. Natomiast wyrażał się wobec dogmatu Kościoła rzymskokatolickiego na temat istnienia czyśćca. Dogmat ten Kościół rzymskokatolicki wprowadził na soborze Florenckim w 1438 r. dlatego też to wydarzenie jest brane przez teologów prawosławnych jako zasadnicze w kontekście wprowadzenia dogmatu. Prawosławie krytycznie odniosło się do tej nowości teologicznej wprowadzonej na zachodzie w XV w. Jednocześnie prawosławni podkreślają wielką wagę i potrzebą modlitwy za zmarłych. W pewien sposób przyjmują jako teologumenę (nie jako dogmat) wizje błogosławionej Teodory żyjącej w X w. gdzie ta święta opisuje wędrówkę duszy ludzkiej po śmierci do Raju przechodząc przez poszczególne „komory celne” (mytarstwa).

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe



Co można zrobić w sytuacji gdy w szkole do której uczęszcza syn nie ma Religi prawosławnej. W promieniu 100 km nie ma Cerkwi. Czy szkoła ma obowiązek zapewnienia edukacji religijnej według wiary. Anna

Szkoła powinna zapewnić nauczanie religii jeśli co najmniej siedmioro dzieci deklaruje chęć uczęszczania na religię prawosławną w danej szkole. Jeśli takiej liczby nie ma należałoby znaleźć najbliższy punkt katechetyczny i z tym punktem szkoła powinna wejść we współpracę. Jeśli te ukazania nie są dostateczne prosiłbym jeszcze raz napisać pytanie ze wskazaniem miejsca zamieszkania i nauki chłopca. Wówczas będzie możliwym wskazanie takiego punktu. Pytanie nie będzie opublikowane, natomiast podejmiemy kontakt indywidualny.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe



Proszę o wyjaśnienie mi czy możliwy jest ślub katolika po rozwodzie ale mający ślub kościelny unieważniony z osobą prawosławną. Czy taka osoba ma prawo przyjmować komunię w kościele katolickim. Jadwiga

Nie rozumiem dokładnie tego czy ślub jest unieważniony czy nie unieważniony. Natomiast z pytaniem, czy dana osoba może przystępować do komunii w Kościele rzymskokatolickim należałoby zwrócić się do duchownych Kościoła rzymskokatolickiego. Prawosławni o tym nie decydują.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe



Piszę to z przykrością, ale jestem bardzo zawiedziony postawą obu Kościołów – KRK i Cerkwi Prawosławnej w sprawie obecnej , napietej sytuacji na granicy Polsko-Białoruskiej. Jak wiemy prowokacje wystepują z obu stron, trudno też zaprzeczyć, że wystarczy iskra a może wybuchnać konflikt militarny. Moim zdaniem oba osrodki – zarówno Episkopat Polski i Patriarcha Białorusi powinni zając stanowsko w tej sprawie, że po pierwsze Chrzesciajanom (Polakom i Białorusinom) nie przystoi takie zachowanie , a po 2 przyjac pol na pol emigrantów , ktorzy juz sa i zamknac dopływ reszty imigrantów (calego swiata nie przyjmiemy). Nie oczekuje publicznej odpowiedzi na to pytanie bo wiem , że jest krępujące ale chce po prostu dać do myślenia jako Chrześcijanin ze takie zachowanie mi się nie podoba. Tomasz

Nie oczekiwałbym, że w zaistniałych okolicznościach oficjalna reakcja Kościołów okaże się skuteczna. Ona częściowo właściwie już nastąpiła i nic się nie zmieniło… Ale zgadzam się, że nie powinniśmy pozostawać obojętni. Cieszą w związku z tym wieści o czysto ludzkich i chrześcijańskich reakcjach ludzi zamieszkujących zamknięty ‚pas przygraniczny’, w miarę ograniczonych możliwości próbujących okazać pomoc potrzebującym. Skoro nie możemy uczestniczyć w tych konkretnych działaniach tam ‚na miejscu’, próbujmy wspierać je ‚zdalnie’. Możliwości i przykładów jest kolka – zbiórki żywności, leków, śpiworów, koców, ubrań… Próbujmy też ‚potraktować’ ten złożony problem modlitewnie. Skora sami osobiście nie możemy „dać jeść głodnemu, pić spragnionemu, odziać nagiego czy przyjąć podróżującego/uchodźcę”, módlmy się aby udało się dokonać tego innym… w naszym imieniu…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe



Na swojej drodze spotykamy ludzi. Każdy jest inny, ale każdy stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Dlaczego więc, lubimy kogoś bardziej, a kogoś mniej? Dlaczego chcemy z kimś się spotykać, a z kimś innym unikamy kontaktu? Co w sytuacji, gdy takie odczucia mam do kapłana? Jeżeli z jakiegoś powodu lubię tego baciuszke, a innego nie lubię. Czy jest to grzech, że nie mam zaufania do kapłana i oceniam jego zachowania i wypowiedzi? Jan

Zmieniłbym kolejność – wszyscy zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, ale każdy jest inny, nie ma dwóch takich samych ludzi. Choć nosimy ten sam obraz Boży, rożnie dążymy do osiągnięcia podobieństwa do Boga, różnie to wychodzi i różnie wygląda. Na tej drodze zdarzają się błędy i potknięcia. To zapewne dlatego jednych lubimy bardziej, a drugich mniej albo mamy grono bliższych i dalszych przyjaciół i znajomych. Śmiem twierdzić, że batiuszka to też człowiek i też, niestety, może mu się zdarzyć popełnić jakiś błąd, przez co może zrazić kogoś do siebie… Tak w ogóle to duchowni, podobnie jak wszyscy ludzie, też mają rożne charaktery czy usposobienia – jedni są bardziej otwarci i radośni, drudzy bardziej zamknięci w sobie i poważni. To też może spowodować, że do jednych wierni lgną, a od drugich stronią… Jeśli z jakiegoś powodu rażą Cię zachowania i wypowiedzi któregoś duchownego, jeśli to możliwe i zbierzesz się na odwagę, spróbuj delikatnie zwrócić na to jego uwagę, bo może nie zdaje sobie z tego sprawy? To może być trudne… Brak zaufania nie jest grzechem, ale może nim być osądzanie, komentowanie tych zachowań czy wypowiedzi duchownego. Problem i niebezpieczeństwo polega na tym, że trudno uchwytna i łatwa do przekroczenia jest granica pomiędzy stwierdzeniem faktu, a oceną czy osądzeniem. Dotyczy to nie tylko duchownych, ale wszystkich ludzi. Tak w ogóle – jeśli mówi się o kimś i jego działaniach ‚za jego plecami’, jaki z tego pożytek? Jeśli zainteresowany o tym nie usłyszy, nic się nie zmieni, a rozmowa o tym okaże się obgadywaniem albo plotkowaniem…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, rodzina



Mam 25 lat i zmagam się z samotnością. Skończyłam studia, pracuje w dobrej firmie, jestem osoba empatyczna, uprzejma, towarzyska, jestem zdrowa, myśle ze atrakcyjna, śpiewam w chórze, mam wiernych przyjaciół którzy ciagle wierzą, ze kiedyś z kimś się w końcu zwiąże. Jednak nigdy nie byłam w związku, boje się, ze w społeczności prawosławnej jest to odbierane za nieudaczność, a ja tez sama prywatnie marze o chrześcijańskiej, kochającej się rodzinie, dzieciach. Dużo cerkiewnych znajomych wokół się wiąże i zakłada rodziny, a ja odstaje pod tym względem. Pomimo ze mam prawosławnych znajomych w całej Polsce, jeżdżę na różne wydarzenia prawosławne np Majowa. Mam kochanych rodziców, dziadków, jednak pomimo śpiewania w chórze i mieszkania w dużym mieście nie zapowiada się żebym mogła się z kimś związać. Czy mogłabym prosić o polecenie do jakich świętych zgłaszać się o wstawiennictwo? Zawsze podchodziłam do kwestii związków, ze Bóg wie co nam jest potrzebne do zbawienia, ale pomimo marzenia o kochającej się rodzinie, lęku odrzucenia w społeczności prawosławnej (mam tu na myśli sytuacje, ze pary którym urodzą się dzieci itd zazwyczaj zacieśniają więzi z innymi rodzinami mającymi dzieci) strachu przed osamotnieniem na starość, wizja ta i lęk nie dają mi spokoju… proszę o wskazówkę. Ania

Zalecałbym wytrwałą kontynuację dotychczasowych działań. Bądź sobą… Fakt, że jeszcze z nikim się nie związałaś albo nie poznałaś mężczyzny, który odpowiadałby Twoim oczekiwaniom, nie oznacza, że to nigdy nie nastąpi. Trzeba próbować dalej, aż do skutku. Sugerowałbym, abyś próbowała uwolnić się od wspomnianych lęków i obaw – one na pewno Ci nie pomagają, a mogą bardzo przeszkadzać. Spróbuj działać z wiarą, że coś jednak z tego wyjdzie, bo jeśli na podstawie dotychczasowych niepowodzeń zakładasz, że Ci się nie uda, to sama sobie przeszkadzasz. Dwaj ślepcy, którzy przyszli prosić Chrystusa o uzdrowienie, po potwierdzeniu, że wierzą, iż Chrystus im pomoże, usłyszeli słowa, które kierowane są również do każdego z nas: Niech wam się stanie wedle waszej wiary… Ślepcy przejrzeli, bo wierzyli. Róbmy zatem swoje z wiarą. Jeśli powiesz: „łatwo powiedzieć”, odpowiem stwierdzeniem – jeśli coś przychodzi z trudem i ciężko, i długo trzeba nad tym pracować, to znaczy, że to bardzo ważne i warto się tym zajmować… „Szukajcie, a znajdziecie”…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe



Czy na chórze jest wymagane posłuszeństwo? Np dyrygentka wybiera utwór który jest trochę trudny, ale chór ma szansę żeby go zaśpiewać, czy powinniśmy się sprzeczać o wybrany repertuar? Mariusz

Dyrygent „rządzi” chórem, odpowiada za muzyczna/śpiewna oprawę nabożeństwa, jest kierownikiem grupy wiernych, którzy swymi głosami zapewniają melodyjne brzmienie cerkiewnych modlitw, więc posłuszeństwo jest wskazane, a nawet niezbędne, podobnie jak w każdej innej relacji pomiędzy „zwierzchnikiem i podwładnymi”. Z pewnością lepiej byłoby, gdyby w chórze panowały relacje bardziej partnerskie, koleżeńskie czy nawet przyjacielskie – wtedy zamiast sprzeczać się czy ‚wykłócać’ o repertuar, łatwiej byłoby zaproponować, zasugerować czy wynegocjować albo po prostu poprosić o inny utwór…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe



W mojej parafii duchowny powtarza za każdym razem, że w cerkwi nie ma covida i że maseczki należy zdjąć. Czy to odpowiednia postawa? Aleksandra

Postawy duchownego nie będę oceniał. Covidem można zarazić się w autobusie, sklepie, kinie, pociągu i w wielu innych miejscach, świątynie nie stanowią tutaj wyjątku. Zakrywanie ust i nosa jest wskazane we wszystkich pomieszczeniach zamkniętych łącznie z naszymi cerkwiami.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe



Zauważyłem że w naszej Cerkwi wielu duchownych przywiązuje dużą wagę do stopni zawodowych i prawie na każdej stronie internetowej przed imieniem i nazwiskiem duchownego widnieje stopień magistra (mgr Adam Adamski, lub ks. mgr Adam Adamski). Duchowni mają również nadawane stopnie/nagrody i wtedy mogą się podpisać ks. prot mgr lub ks. ihumen mgr. Takie podpisywanie naszych duchownych bardzo mnie dziwi, ponieważ mieszanie stopnia cerkiewnego i zawodowego może być mylące. Czy duchowny nie powinien być znany jako prot. Adam Adamski lub mitrat Adam Adamski? Dodatkowo przeglądając stronę orthodox.pl zauważyłem, że w spisie sióstr i braci w monasterach, tytuł magistra jest zupełnie pomijany u mniszek; nawet u przełożonych monasterów i ihumeni. Skąd taka różnica? Karol

Być może w niektórych przypadkach rzeczywiście duchowni lubią tytuły. Wydaje mi się jednak, że najczęściej to redakcje cerkiewne, które umieszczają teksty danego autora lub też oficjalnie informując w jakiej jest parafii posługują się tymi tytułami. Rzeczywiście nie jest to rzecz mocno istotna kiedy mowa jest o tym czy innym duchownym.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe



Moje kilkuletnie dziecko zostało wystraszone przez starszych kolegów. Źle się to skończyło. Ma lęk, brak poczucia bezpieczeństwa. Ciągle się boi, nie odstępuje na krok. Jaką modlitwą można się modlić do Boga o przywrócenie równowagi. Ina

Współczuję i polecam/zalecam niezwłoczną wizytę u psychoterapeuty. W leczeniu tych lęków przez specjalistę pomoże psalm 90[91].

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, rodzina



Strona 5 z 36« Pierwsza...34567...102030...Ostatnia »