Bardzo Kocham swoją narzeczona, jestem w stanie dojść z nią do porozumienia w każdej kwestii, lecz nie umiemy się porozumieć w kwestii chrztu naszych potencjalnie przyszłych dzieci. Ja jestem prawosławny, a ona katoliczką, nie chce się zgodzić na to aby którekolwiek z naszych przyszłych dzieci było prawosławne ponieważ jak to ona podkreśla rola kobiety jest to aby wychować dzieci w wierze. Te kłótnie niszczą nasz związek. Patryk

Na podobne pytania próbowałem już odpowiadać wcześniej – proszę sprawdzić w dziale rodzina albo wiara pod datami 22.11.2019; 05.05;16.07; 19.07; 27.08; 28.08. Myślę, że warto próbować pokazać i uświadomić, że większość tradycji chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu jest wspólna. Polecam lekturę książki bp Kallistosa Ware, „Kościół prawosławny”.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina



W najbliższych dniach nasza córka zostanie pierwszy raz wprowadzona do cerkwi. Wielokrotnie widziałam to jako osoba uczestnicąca w nabożeństwach, jednak chciałabym dowiedzieć się szczegółów istotnych z perspektywy rodzica. Jak to dokładnie wygląda, co powinni wiedzieć rodzice i jak się zachować podczas tego zdarzenia? Kasia

Szczegółów tutaj wielkich nie ma. Najpierw trzeba poinformować duchownego, że chcemy dokonać wprowadzenia dziecka. Kiedy rodzice z dzieckiem stoją u wejścia do cerkwi, zwykle duchowny najpierw czyta modlitwę nad matką. Wówczas jeszcze rodzice trzymają dziecko. Potem duchowny bierze dziecko i niesie je w stronę ikonostasu. Rodzice podążają za nim. Kiedy duchowny zatrzymuje się i mówi odpowiednie modlitwy rodzice również zatrzymują się. Ostatnie zatrzymanie się jest przed schodami przy ikonostasie. Tam rodzice czekają, a w przypadku dziewczynki duchowny niesie ją przed ikonostas i potem oddaje czekającym rodzicom. Kropi wodą święconą rodziców i dziecko.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina



Wyczytałem gdzieś, że w trakcie soboru In Trullo wpisano punkt, że ten kto zawarł zaręczyny ten nie może ich zerwać czyli de facto zaręczyny = ślub. Czy to znaczy, że jak ktoś obiecał komuś małżeństwo to jest juz z nim żonaty/zamężny nie mając sakramentu ślubu? To brzmi dziwnie. O co w tym chodzi? Piotr

Nie ma takiego kanonu, który zrównywałby wartość ślubu z zaręczynami. W kanonach soboru Truliańskiego (692) tylko w jednym kanonie jest mowa o zaręczynach (kanon 98), ale w zupełnie innym kontekście. Zaręczyny stanowią zaangażowanie w związek małżeński, ale związkiem małżeńskim nie są. Ks. Aleksy Znosko, autor podręcznika do Prawa Kanonicznego pisze: „Zaręczyny stanowią przyrzeczenie zawarcia związku małżeńskiego. W wypadku odstąpienia od zaręczyn jednej ze stron, druga strona nie może wystąpić do sądu o zawarcie małżeństwa powołując się na obrzęd zaręczyn. Nie oznacza to jednak, aby można było lekkomyślnie zrywać zaręczyny” (s. 84)

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina



Czy jeśli urodzi się córka matką chrzestną dziecka może być osoba wyznania chrześcijańskiego innej wiary, a ojcem chrzestnym osoba prawosławna? I jakie są wymagane dokumenty od rodziców chrzestnych do chrztu? Magda

W naszej tradycji w przypadku chrztu dziewczynki wymaganym jest aby matka chrzestna była wyznania prawosławnego. Ojciec chrzestny może być innego wyznania. W zasadzie rodzice chrzestni żadnych dokumentów nie przynoszą. Zwykle wystarczy deklaracja słowna o przynależności do Cerkwi. Niemniej jednak w wielu przypadkach potrzebne jest dostarczenie „świadectwa”, że ojciec chrzestny lub matka była w spowiedzi i przystąpiła do Eucharystii. Zwykle o dostarczenie takiego zaświadczenia prosi się osoby, które mało uczestniczą w życiu liturgicznym.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, rodzina



Chciałabym poprosić księdza o radę. Mam 34 lata, jestem samotna, nigdy z nikim nie byłam, tylko raz w życiu byłam na randce – jednocześnie jestem osobą uznawaną za niezywkle ciepłą i sympatyczną (moja praca to stały kontakt i spotkania z ludźmi), nie brak mi urody, jestem ustabilizowana zawodowo, finansowo obrotna i mieszkaniowo zabezpieczona, nie mam też żadnych kredytów. Nigdy nie miałam i nie mam żalu czy pretensji do Boga, że nikt się mną nie interesuje ale czasem boli mnie to, że jest tak jak jest. Jest to też chwilami trudne po prostu fizycznie; pomijam pytania i żarty dalszej rodziny. Wiara jest dla mnie bardzo ważna i nie wyobrażam sobie też współżycia i życia razem przed ślubem. Ostatnio rozmawiałam na zupełnie inny temat z matuszką (nie wie, że jestem sama) i nagle wspomniała mi o świętym Stylianie i pokazała mi jego ikonę w naszej cerkwi, nigdy jej nie widziałam bo jest malutka i wisi bardzo daleko z boku. Wiem, że to raczej opiekun dzieci ale wtedy poczułam w sercu, że to wskazówka dla mnie. Co ksiądz radzi? Ala

Cóż mógłbym poradzić? W kontekście ograniczeń powodowanych zmaganiami z pandemią zabrzmi to co najmniej dziwnie, ale przecież te ograniczenia w końcu zostaną zniesione i wrócimy do normalności. Pisze Pani o „stałych kontaktach i spotkaniach z ludźmi”, ale to spotkania „zawodowe”. W tym kontekście na pewno może się zdarzyć niejedna cenna znajomość, ale to raczej bierna, bo „wyczekująca” postawa. Chrystus powiedział: „Szukajcie, a znajdziecie”. Warto zatem spróbować częściej „wychodzić na zewnątrz” i spotykać się z ludźmi z naszego „prawosławnego podwórka”. Znam kilku samotnych mężczyzn, którzy też rozglądają się w poszukiwaniu prawosławnej partnerki. Jeszcze w zeszłym roku dość regularnie spotykała się dość liczna grupa 30+40+, ale ostatnio „słuch o niej zaginął” – może zeszła do cyberprzestrzeni? W Przeglądzie Prawosławnym była niegdyś rubryka „Poznajmy się” – może warto sprawdzić czy zgłoszenie spowoduje, że znowu ruszy? Mimo pandemicznych ograniczeń w tym roku również szły (i jechały) pielgrzymki na Grabarkę – w większości uczestniczyli w nich młodzi ludzie. Wspominam o tym, bo znam małżeństwa, które okazały się owocem pielgrzymkowych znajomości. Niech spotkanie z ikoną św. Styliana pobudza do spotkań w prawosławnym (i nie tylko?) środowisku.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, rodzina



Czy można modlić się i dawać karteczkę za zdrowie dziecka, które nie zostało jeszcze ochrzczone? Ania

Karteczki dajemy po to, aby duchowny w czasie Proskomidii wyjmował cząsteczki z prosfory, które będą opuszczone do Czasy. Wymagane jest aby osoby, za które wyjmowane są cząsteczki należały do Cerkwi. Dziecko, które nie jest ochrzczone, nie jest jeszcze członkiem Cerkwi, więc jego imienia nie należy jeszcze umieszczać na karteczce. Nie przeszkadza to jednak, aby ogólnie wznosić modlitwy i prośby do Boga w intencji dziecka, czy osoby nie ochrzczonej.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina, wiara, życie duchowe



Mam pytanie odnośnie chrztu. Mój mąż jest katolikiem, ślub braliśmy w Cerkwi, nasze dziecko jest ochrzczone w Cerkwi. Chcemy mieć więcej dzieci, ale nurtuje mnie sprawa chrztu. Oczywiście będzie to Sakrament w Cerkwi, mam znajomych prawosławnych, ale co jeśli nie zgodzą się zostać chrzestnymi? Co w sytuacji gdy ewentualnie do chrztu córki będzie chrzestny prawosławny a chrzestna katoliczka? Odwrotnie niż jest to przyjęte? Co jeśli nie uda nam się poprosić chrzestnych prawosławnych? Czy jeśli dwie osoby będą katolikami odmówi nam batiuszka chrztu? Zależy mi aby nasze dzieci były wychowywane w wierze prawosławnej. Agata

Znalezienie rodziców chrzestnych dla dziecka prawie zawsze jest znaczącym wyzwaniem. Posiadanie dzieci jest błogosławieństwem Bożym, niemniej jednak nie wszystko możemy zaplanować i z pewnością wiele rzeczy w życiu toczy się nie tak jak wcześniej planowaliśmy. Jeśli będą dzieci, to znajdą się też rodzice chrzestni. Sugerowałbym nie martwić się i nie kłopotać na zapas. Jedno z dwójki rodziców musi być wyznania prawosławnego. W naszym pojęciu to rodzic (rodzice chrzestni) dbają o duchowy rozwój dziecka i w tym wypadku jeśli żadne z rodziców chrzestnych nie jest wyznania prawosławnego, to ta droga jest znacząco zachwiana.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina



Czy w sobotę Św. Dmitra (Rodzicielska), kiedy wypada dzień wspomnienia zmarłych, można ochrzcić dziecko? Czy jest jakieś przeciwwskazanie? Wprawdzie mamy ustalony tego dnia termin, ale opinie rodziny są inne. Anonim

Można ochrzcić. Modlitwa za zmarłych jest bardzo ważna, ale w żaden sposób nie wyklucza ona dokonania chrztu w tym dniu. Ponadto, jeśli termin jest ustalony, więc duchowny miał świadomość, że to jest sobota przed św. Dymitrym.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina



Czytałam, że niepełnosprawne dzieci są biletem do nieba dla swoich rodziców. Anna

Oczywiście. Ale trzeba tu dodać, że to nie działa „automatycznie” – ci rodzice na ten „bilet” pracują przez całe życie swego dziecka… Nie zapominajmy też o tym, że każdy z nas może i powinien nad tym pracować przez całe swoje życie. W opowieści o Sądzie ostatecznym (Mt 25,31-46) Chrystus zaprasza do nieba, do królestwa, które jest nam od wieków przygotowane”, wszystkich, którzy:
dali Mu pić, gdy był spragniony,
nakarmili, gdy był głodny,
odziali, gdy był nagi,
przyjęli, gdy był uchodźcą,
odwiedzili, gdy był chory czy uwięziony.
Wyjaśnia przy tym: cokolwiek uczyniliście bliźniemu swemu, mnie to
uczyniliście…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



Jak cerkiew prawosławna podchodzi do tematu nowo wprowadzonej ustawy przez rząd Polski na temat aborcji w przypadku poważnych wad płodu? Czy cerkiew prawosławna godzi się na takie cierpienia kobiet? Kobiety zostaną zmuszone do rodzenia dzieci które umrą jeszcze podczas ciąży lub chwilę po urodzeniu. Anna

Trudno mówić o podejściu Cerkwi do ustawy, której jeszcze nie ma. Mamy bowiem do czynienia z decyzją Trybunału Konstytucyjnego, który, podobnie jak rząd, nie ma prawa wprowadzać nowych ustaw (tym zwykle zajmuje się Parlament), a co najwyżej sprawdzać ich ‚konstytucyjność’. Osobiście uważam, że zaistniałe  „zakazowo”-restrykcyjne potraktowanie tej jakże ważnej i delikatnej sfery ŻYCIA i ŚMIERCI MATKI i DZIECKA nie jest i nie okaże się rozwiązaniem „skutecznym” z wielu rożnych względów. Im bardziej „ostry” zakaz, tym bardziej radykalna reakcja  (co widać tymi dniami na ulicach wielu miast). Zdecydowanie brakuje edukacji, wyjaśniania, spokojnej merytorycznej dyskusji, wspólnych ustaleń. Z prawosławnego punktu widzenia każdy przypadek jest inny i trzeba go rozpatrywać indywidualnie, a tu operuje się daleko posuniętymi uogólnieniami. Nieraz zdarzało się (i będzie się zdarzało), że choć lekarze stwierdzali poważny i nieuleczalny problem, w rzeczywistości okazywało się zupełnie inaczej. Skoro już o tym mowa, to przydałyby się też uzupełnienia ewentualnych (ewidentnych) decyzyjnych braków – np. kto, jak, kiedy, gdzie, na jakich jasnych i czytelnych zasadach miałby wspierać rodziny (albo, niestety, samotne matki) wychowujące/otaczające wszechstronną opieką chore dzieci. W toczącej się w mediach burzliwej dyskusji dużo słychać o naruszaniu/odbieraniu kobietom prawa do decydowania o swoim ciele. Kobiety walczą o swoje ciała, o swoje prawa, wspierają się nawzajem i cieszą się też wsparciem wielu mężczyzn. Wsłuchiwałem się uważnie, ale w żadnej wypowiedzi nie usłyszałem żadnego głosu w obronie małego, bezbronnego ciała w ciele matki. Kobiety mają słuszną pretensję o to, że ktoś „zdecydował o nich bez nich”, ale paradoksalnie same postępują tak samo w odniesieniu do swych płodów – czyż nie decydują „o nich bez nich”? W pytaniu mowa o cierpieniu, a słychać też liczne wypowiedzi o ‘piekle’ kobiet zmuszanych do ‘donoszenia’ ciąży ‘skazanej na śmierć’. Dlaczego jednak nie towarzyszy mu pytanie/refleksja o tym, jak opisać ‘doznania’ płodu, który poddawany jest ‘skrobance’, albo innej ‘metodzie’(sic!) usuwania/przerywania/zabijania jego życia? Skoro i tak „umrą jeszcze podczas ciąży lub chwilę po urodzeniu”, warto zapytać: kto dał nam prawo do przyspieszania tego „wyroku”, kto wydał ten „wyrok”…? Każde życie to dar… Boży dar!

Kategorie: bioetyka, Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara, życie duchowe



Strona 3 z 2712345...1020...Ostatnia »