Czy każdy wierny musi pościć w środy i w piątki? Jakich potraw nie można w te dni spożywać? czego nie można jeść w okresie postu przed Bożym Narodzeniem? Małgorzata

Post rozumiemy raczej jako zalecenie duchowe, które przynosi człowiekowi korzyści. W dokumencie, który został przyjęty na Wielkim Soborze Kościoła Prawosławnego na Krecie w 2016 r. dotyczącym postu czytamy: „Post stanowi wielką walkę duchową i jest wyjątkowym wyrazem ascetycznego ideału prawosławia” (1). „Prawdziwy post, jako zmaganie duchowe, związany jest z nieustanną modlitwą i szczerym pokajaniem. Pokajanie bez postu jest pozbawione wartości” (2). W dokumencie jest wiele innych bardzo ciekawych sformułowań dotyczących tego zagadnienia. W prawosławiu nie podchodzi się raczej jurydycznie do postu. Stwierdza się, że jest on dobry i zaleca się każdemu wiernemu praktykowanie go w środy i piątki w przeciągu całego roku. Jednocześnie prawosławie nie stworzyło pewnego „menu” postnego. Zaleca się powstrzymywanie się od produktów mięsnych i mlecznych. Przede wszystkim chodziłoby o produkty mięsne. W naszych warunkach raczej spożywamy ryby. Odnosi się to również do postu przed Bożym Narodzeniem.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, wiara, życie duchowe



Od 4 lat mam chłopaka wyznania rzymskokatolickiego, sama jestem prawosławna, niestety nie jesteśmy w stanie dogadać się w jakim obrządku chcielibyśmy wziąć ślub i wychować dzieci. Ja chciałabym wziąć ślub w cerkwi i wychować dzieci w wierze prawosławnej, on w wierze katolickiej. Czy istnieje jakieś rozwiązanie czy po prostu należy to zakończyć? Jest mi bardzo ciężko z ta decyzja, bo nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, ale nie potrafię wyobrazić sobie jakby to było. Joanna

Myślę, że trzeba rozmawiać o tym, dlaczego chcecie ślubu i wychowywania dzieci w swoim obrządku, jakie są tego powody, „co za tym stoi”? Różnie z tym bywa. Trzeba ustalić, kto w rzeczywistości zajmowałby się religijnym wychowywaniem dzieci. Zwykle „więcej do powiedzenia” ma tych sprawach matka, ale zdarzają się „wyjątki”. Wtedy trzeba ustalić, która ze „stron” jest bardziej „praktykująca”, kto na pewno zadba o religijne wychowanie dziecka, komu bardziej na tym zależy – ale nie z obawy o to, co powie rodzina, czy znajomi, „jak ja będę wyglądał(a)”. Znam przypadki, w których jedna ze „stron” wymusiła chrzest dziecka w swoim wyznaniu, ale później „palcem nie kiwnęła”, żeby to dziecko wychowywać w swojej tradycji. Decydować powinno autentyczne, prawdziwe zaangażowanie, prawdziwe życie wiarą któregoś z rodziców. Dodatkowa trudność pojawia się, gdy obu „stronom” zależy tak samo i z tych samych powodów. Wtedy zapytałbym, jak można oczekiwać, że świadoma prawosławna matka będzie wychowywała dziecko w rzymskokatolickiej tradycji chrześcijańskiej, której nie zna, albo zna ją tylko powierzchownie?

Myślę, że dużo dałoby wyjaśnienie pojmowania misterium małżeństwa w prawosławiu i symboliki cerkiewnego obrzędu zaręczyn i misterium małżeństwa. (Dostępna jest dość obszerna literatura na ten temat.) Porównanie rytów tego misterium w kościele i w cerkwi wypada na korzyść prawosławia. Wcale nie chodzi tu jedynie o „bogatą”, „egzotyczną” dla niektórych, „zewnętrzną oprawę” z koronami, świecami, procesją, uroczystymi śpiewami itp. Misterium małżeństwa do jedna z dróg do wieczności, do królestwa Bożego, którą podążają chrześcijanie (druga, to monastyczna). Trzeba pamiętać, że to misterium (sakrament) nie kończy się po niespełna godzinnej ceremonii, ale trwa przez całe małżeńskie życie i przez całe życie trzeba to misterium „pielęgnować”, aby dwoje, którzy stają się „jednym ciałem”, ciągle tym jednym ciałem pozostawali i aby ta jedność przejawiała się (i pogłębiała) we wszystkich sferach życia – nie tylko fizycznie, materialnie, psychicznie itp., ale też duchowo. Skoro nie jesteście jeszcze małżeństwem, dzieci jeszcze nie ma, a już zaczęły się „targi” na ten temat, to…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara, życie duchowe



Do kogo modlić się o przebaczenie grzechów? Do Boga Ojca? I kto przyjdzie sądzić żywych i umarłych? Jezus czy Bóg Ojciec Hospod Sawaof? XYZ

Odpowiedzią na to pytanie jest Święta Trójca. Bóg Jeden w Trzech Osobach. Nie należy Boga rozdzielać na „właściwości”. Modląc się do jednej z Osób Trójcy modlimy się do całej Trójcy. Co do pytania drugiego to zgodnie z Prawosławnym Wyznaniem Wiary sądzić żywych i umarłych podczas powtórnego przyjścia będzie Syn Boży Jezus Chrystus.

Kategorie: ks. Igor Habura, wiara, życie duchowe



Często w soboty spotykamy się ze znajomymi, prowadzimy życie towarzyskie. Jest to poniekąd naturalne, gdyż pracując przez cały tydzień, sobota jest jedynym dniem w tygodniu, kiedy właśnie na tego typu aktywności możemy sobie pozwolić. Niekiedy takie wydarzenia przeciągają się do późnych godzin nocnych w konsekwencji czego nie przychodzimy na niedzielną liturgię. Tym niemniej, każdorazowo, gdy taka sytuacja następuje pojawia się u mnie pewien wyrzut gdyż jednocześnie chcę iść na niedzielną liturgię ale z drugiej strony wiem, jak takie sytuacje wyglądają w praktyce. Jak najlepiej postąpić w takich sytuacjach? Czy kiedy spodziewamy się, że może wystąpić opisana wyżej sytuacja powinniśmy udać się na liturgię w innym dniu tygodnia czy też istnieje inne optymalne rozwiązanie. Proszę mnie źle nie zrozumieć, moje pytanie nie zmierza do usprawiedliwienia tego, że nie poszedłem na niedzielne nabożeństwo. Szczerze chciałbym pogodzić opisaną aktywność towarzyską z uczestnictwem w nabożeństwach i dlatego szukam porady w tym zakresie. Michał

Wyrzuty sumienia w tym kontekście to dobry znak, ale to za mało. W odpowiedzi na to pytanie zacytowałbym kilka mądrości: „Wszystko w swoim czasie i we właściwych proporcjach”, „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko prowadzi ku dobremu”. Sobota jest dniem Waszych towarzyskich spotkań od „jakiegoś czasu”, podczas gdy niedziela jest dniem naszych liturgicznych tj. wspólnych modlitewnych spotkań z Bogiem „od zawsze”. Skoro sobotę poświęcacie podtrzymywaniu Waszych przyjacielskich czy towarzyskich relacji, próbujcie robić to w taki sposób, żeby nie przeszkadzało to w podtrzymywaniu i pielęgnowaniu relacji z Bogiem i całą „resztą towarzystwa”. Zgadzam się, Wasze spotkania są ważne, ale opisane, powtarzające wsie sytuacje zdają się powodować, że zaniedbywane są jeszcze ważniejsze spotkania… Trzeba ustalić jakie są nasze życiowe „priorytety” i tych ustaleń trzeba po prostu „pilnować”. Mogą zdarzyć się „potknięcia”, ale rosyjska mądrość ludowa podpowiada: „Skoro upadłeś, to wstawaj (czym prędzej)”… i biegnij na niedzielną Boską Liturgię…

Czy nie dałoby się zaczynać tych spotkań nieco wcześniej, aby kończyć je, albo wychodzić o „przyzwoitej” porze? Można się domyślać, że atmosfera spotkań w grupie przyjaciół powoduje syndrom „wzrostu apetyt w miarę jedzenia”, ale warto tu wspomnieć kilka innych mądrości ludowych. Rosjanie mawiają: „charoszego po niemnożku” – to, co dobre dozujemy w niewielkich ilościach, a w Polsce słychać, że „co za dużo, to niezdrowo”. Ludzie mówią też, że „im więcej, tym lepiej”, ale z tym się nie zgadzam i sugeruję, żeby przekonywać siebie i innych, że „im lepiej, tym więcej”, bo liczy się „nie ilość, a jakość”.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, wiara, życie duchowe



Wierzę, że Bóg istnieje, ale cierpię z powodu odległości i mej grzeczności, muszę przyznać,że czasami boję się złego i tego, że przez me grzechy miałby na mnie jakiś wpływ. Czy jest to normalne się tak czuć? Boję się, nurtuje mnie to i męczy staram się nie popadać w rozpacz, modlę się by Bóg mi pomógł, chodzę do spowiedzi i proszę o wybaczenie grzechów. Co zrobić w tym przypadku? Marta

W odpowiedzi na to złożone pytanie posłużyłbym się objaśnieniem teologicznego znaczenia naszych cerkiewnych pokłonów – tych charakterystycznych dla Wielkiego Postu. Gdy padamy na kolana i skłaniamy głowę do ziemi, uznajemy i okazujemy w ten sposób swoja grzeszność, przyznajemy się do swego upadku. Gdy podnosimy głowę, wstajemy z kolan i wyprostowujemy się – czynimy to w uznaniu zbawczego działa Chrystusa, Syna Bożego, który zstąpił z niebios, narodził się z Marii Panny, wcielił się, stał się Synem Człowieczym, po czym dał się ukrzyżować, umarł na Krzyżu, zstąpił do otchłani ciemności i zmartwychwstał – wyzwolił nas wszystkich z niewoli grzechu.

 W związku z tymi niepokojącymi myślami polecam lekturę krótkiego traktatu Ewagriusza z Pontu „O ośmiu demonicznych myślach”. To demony „wciskają” nam, że „jesteśmy do niczego i nic już nie da się zrobić”. Nieprawda – z Bogiem wszystko jest możliwe, tylko trzeba nad tym pracować. Modlitwa to nie jest jakieś magiczne zaklęcie w rodzaju „stoliczku nakryj się” i nic więcej już nie trzeba robić. To nie tak. Pan Bóg, owszem, pomoże nam „nakryć do stołu”, ale naszymi własnymi rękoma. Trzeba nan z Bogiem „współpracować”.

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Czy nie ma żadnych przeciwwskazań, aby powiedzieć dla osoby zaufanej bliskiej jakich pouczeń itp. udzielił mi duchowny podczas sakramentu spowiedzi? Anonim

W zasadzie tajemnica spowiedzi odnosi się wobec spowiadającego. Pouczenia, które wygłasza duchowny wobec osoby spowiadającej się również są rzeczą intymną, ale nie uważane są za tajemnicę. Jeśli ta rozmowa z naszą bliską osobą ma charakter duchowy i nie jest plotkowaniem o otrzymanych pouczeniach to myślę, że w takiej sytuacji można na ten temat rozmawiać z kimś bliskim.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



Nie dawno przeszedłem z kościoła łacińskiego do cerkwi prawosławnej. Nie mogę znaleźć informacji dotyczącej przyjęcia do zakonu. Nie wiem czy konieczna jest zgoda batiuszki do wstąpienia do monasteru. Proszę o jakie informacje. Jak się przygotować duchowo? Andrzej

Wstępując do prawosławnego monasteru osoba powinna przejść okres nowicjatu. Jest to okres próby i duchowego przygotowania kandydata na mnicha. Nie jest wymagana zgoda czy błogosławieństwo duchownego z parafii aby rozpocząć okres nowicjatu (posłuszanija). Dla duchownego porządku wskazanym jest jednak błogosławieństwo swego ojca duchowego, jeśli takiego posiadamy.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



Czy jeśli popełniło się wielokrotnie grzech nierządu, cudzołóstwa ale otrzymało się rozgrzeszenie to dusza przejdzie przez to mytarstwo? Lub za inne grzechy? Czy będziemy z tego mimo spowiedzi rozliczani przez Bogiem? Anonim

Według nauki Cerkwi prawosławnej grzechy, które zostały szczerze wyznane w czasie spowiedzi i osoba otrzymała rozgrzeszenie nie są uważane za dalej istniejące. Wierzymy, że na sądzie Bożym nie będą one brane pod uwagę.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



Czy uczestniczenie w liturgii w innej cerkwi,a nie w parafialnej jest naganne? Mirosław

W takim postępowaniu nie ma nic niewłaściwego.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



Co powinienem zrobić jesli w dzieciństwie (nieświadomy powagi sytuacji) popełniłem grzech rukobłudija myśląc o pewnych osobach. Wstydzę się tego. Czy Pan Bóg mi to wybaczy? Czy powinienem wysłać smsa z prośba o przebaczenie do tych osób? Bardzo się tego wstydzę.

Wyspowiadać się i zapomnieć o tym. Nie należy niczego nikomu wysyłać, może to wywołać zupełnie niezamierzony skutek.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, życie duchowe



Strona 10 z 23« Pierwsza...89101112...20...Ostatnia »