Chciałabym zakupić i zacząć odmawiać czotki. Czy przed rozpoczęciem trzeba zwrócić się do duchownego o błogosławieństwo na zmawianie Czotek czy nie ma takiej potrzeby? Julita

Chyba lepiej mówić o używaniu ‚czotek’ do odmawiania Modlitwy Jezusowej. Błogosławieństwo duchownego na pewno nie zaszkodzi, ale jeśli to ma być jeden ze sposobów sprawowania codziennej indywidualnej modlitwy, nie będziesz się ograniczać tylko do Modlitwy Jezusowej i koncentrować na niej, jak to opisane jest np. w ‚Opowieściach pielgrzyma’, to nie widzę takiej konieczności. Owocnej modlitwy życzę

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, życie duchowe



Chciałbym poprosić o doprecyzowanie stanowiska o. Włodzimierza, jakie zajął w odpowiedzi na pytanie Igora „Czy chrześcijanin może się nie leczyć kiedy jest ciężko chory?”. W swojej wypowiedzi o. Włodzimierz przyjął postawę jednoznaczną, że jest to niedopuszczalne. Moje pytanie zatem brzmi o stosunek Cerkwi ew. osobiste przekonanie ojca do tzw. uporczywej terapii. Czy rezygnacja z leczenia w finalnej fazie choroby i ograniczenie przyjmowanej opieki jedynie do tzw. leczenia paliatywnego (które nie jest zasadniczo leczeniem choroby a łagodzeniem skutków w jej końcowej fazie) jest formą samobójstwa, o którym wspomniał ojciec? Paweł

Odpowiedzi na te pytania proszę szukać w tekście o. Johna Brecka, który ukazał się niegdyś w Przeglądzie Prawosławnym: http://archiwum.przegladprawoslawny.pl/articles.php?id_n=677&id=8
Nieco więcej na ten temat o. John napisał w książce „Święty dar życia. Prawosławne chrześcijaństwo i bioetyka”, która ciągłe jeszcze przygotowywana jest do druku…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, wiara, życie duchowe



Czy chrześcijanin może się nie leczyć kiedy jest ciężko chory? Np. dowiedział się że ma raka i nie chce mu się walczyć z chorobą, woli umrzeć szybciej Czy jest to moralnie dopuszczalne, bo pozostawił los w rękach Boga, czy wręcz przeciwnie bo nie próbuje ratować życia? Igor

Moim zdaniem to niedopuszczalne. Kojarzy mi się z samobójstwem. C.S. Lewis porównał życie człowieka do statku, który płynie po oceanie. Ten statek jest własnością Boga, który nam go powierzył, abyśmy doprowadzili go do bezpiecznej przystani królestwa Bożego. Ocean bywa spokojny, ale zdarzają się też burzowe fale. Jeśli woda zalewa pokład i ładownie, trzeba ją wypompować. Jeśli statek uderzył o skałę i w kadłubie pojawiła się dziura, to trzeba ją załatać. Trzeba robić wszystko, co niezbędne do osiągnięcia celu. Zaniechanie napraw to skazywanie statku (siebie) na zatonięcie, a to „nie po drodze” do królestwa Bożego. Czy „pozostawianie losu w rękach Boga” nie jest oczekiwaniem, że Bóg zrobi za nas to, co jest naszym zadaniem i tylko my możemy/powinniśmy to zrobić? Z Bogiem wszystko jest możliwe…

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, moralność i etyka, wiara, życie duchowe



Czy jest modlitwa o dar potomstwa. Mamy trudności z zajściem w ciąże, lekarze dają małe szanse. Ja jednak wierzę, że wszystko się ułoży. Proszę Matkę Boską własnymi słowami, ale czy może jest modlitwa? Kasia

Są takie modlitwy, trzeba szukać ich w obszernych modlitewnikach, które zawierają modlitwy w wielu rożnych intencjach. Polecam modlitwy do św. Symeona Mirotoczącego, wielkiego serbskiego świętego i winogrona z winorośli rosnącej na jego grobie. Więcej informacji po angielsku – https://www.johnsanidopoulos.com/2018/02/the-miraculous-vine-of-saint-symeon.html

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, wiara, życie duchowe



Jak powinny wyglądać relacje młodych ludzi, którzy zakochali się w sobie, spotykają się i, zapewne, w przyszłości podejmą decyzję o ślubie? Wiadomo oczywiście, że nie do przyjęcia jest współżycie, ale jakie zachowania są akceptowalne aby wyrazić swoje uczucia do drugiej osoby a jednocześnie zachować tzw. cełomudrije? Meg

W odpowiedzi na to pytanie posłużę się cytatem z książki o. Johna Brecka, „Święty dar życia. Prawosławne chrześcijaństwo i bioetyka”. W rozdziale o seksualności o. John podkreśla: „Poprawne obchodzenie się z seksualnością dotyczy każdego chrześcijanina, mężczyzny czy kobiety, samotnego czy pozostającego w związku małżeńskim. Dlatego praktyczną zasadą zarówno na czas randkowania, jak i na okres narzeczeństwa, byłoby powstrzymywanie się od
działań powodujących wzrost pobudzenia do stanu, w którym mogłyby dojść do orgazmu. Gdy dwoje ludzi poznaje się, lubi się i przywiązuje się do siebie, to całkiem naturalne, że od nieśmiałych gestów czułości przechodzą do pocałunków i pieszczot. Zawsze powinni jednak pamiętać, że „naturalne” jest upadłe i – szczególnie w sferze seksualności – ciągle pozostaje otwarte na demoniczne podszepty. Racjonalizacja lub „zracjonalizowane” namiętności są w stanie bez wielkiego trudu prowadzić przez kolejne stopnie zażyłości, dopóki dana para nie odda się nierządowi, a najlepszych nawet intencji nie pokryje kurz. Wielu młodych ludzi przyznaje przy spowiedzi: gdy do tego dochodzi, czują się zbrukani i poniżeni, nie z powodu samego seksu, lecz przez to, że zrujnowany został jakiś ideał oraz, co zdarza się nadmiernie często, ktoś zostaje nieodwracalnie zraniony. […]
Narzucanie ograniczeń – udzielanie konkretnych odpowiedzi na pytanie, gdzie „ustalić granice” – jest zwyczajnie niemożliwe z tej prostej przyczyny, że wydają się legalistyczne czy nieuzasadnione, a przez to przestrzeganie ich przychodzi z tak wielkim trudem.”

Życzę zatem uważnej ostrożności w relacjach i zdecydowanej wytrwałości w dobrych i słusznych postanowieniach

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, rodzina, życie duchowe



Mąż od niedawna zaczął pracować w nowym zakładzie pracy. Okazuje się że w tej firmie zasadą jest że w dniu swoich urodzin pracownik przynosi poczęstunek do firmy. Męża urodziny wypadają w trakcie naszego wielkiego postu. Jak ma postąpić mąż. Czy powinien dostosować się i przynieść w tym dniu co ma urodziny czy też odczekać i zorganizować po poście a dokładniej po Wielkanocy. Weronika

Możliwości są co najmniej dwie. Dużo zależy od tego, o jakiego rodzaju poczęstunku mowa. Jeżeli to spotkanie pracowników przy kawie i herbacie (skoro odbywa się to w godzinach pracy to raczej bez alkoholu), z ciastem i słodyczami, to nie widzę problemu. W poście najważniejszy jest człowiek i międzyludzkie relacje. Jeżeli urodziny są pretekstem do miłego, spokojnego spotkania w gronie współpracowników, warto z niego skorzystać. Jeśli poczęstunek nie miałby być tylko ‚deserowy’ a do tego miałby być jeszcze ‚zakrapiany alkoholem’, można by rozważać propozycję przesunięcia spotkania na inny termin, albo serwować poczęstunek bez mięsa i nabiału, tłumacząc to wielkopostnym kontekstem. Dużo zależy od ‚kontekstu’ – wierzę, że jakaś nowa ‚niestandardowa’ propozycja może być przyjęta z zainteresowaniem. Rozważnej i trafnej decyzji życzę

Kategorie: Ks. Włodzimierz Misijuk, pozostałe, życie duchowe



Mam pytanie odnośnie chrztu dziecka. Ze względu na chorobę synka i pobyt w szpitalu, chrzciny odbyły się w dwóch etapach. Pierwszy odbył się w szpitalu. Bardzo mi zależało na ochrzczeniu dziecka i poprosiłam o chrzest na oddziale szpitalnym. Wiadomo, pandemia, ani mąż ani chrzestni nie mogli być z nami. Następnie udało nam się w końcu ochrzcić synka w Cerkwi już z chrzestnymi. Jednak nie jestem pewna czy dopełnienie chrztu odbyło się w należytym porządku. Ani nie było zadawania pytań chrzestnym, ani nie wyrzekli się sił nieczystych za chrześniaka. Nawet nie odmawiano Wieruju! Chrzczonki też nam nie wyswiecili. Może nie znam się dobrze na tym jak prawidłowo wszystko powinno się odbyć, może nie mam racji, ale wciąż chodzi mi to po głowie. Bardzo proszę o odpowiedź, co robić? Czy mam się czym martwić? Katarzyna

Po pierwsze nie ma czym się martwić. Dziecko zostało ochrzczone w Imię Św. Trójcy i to jest zasadnicza sprawa. Jeśli dobrze rozumiem, było pewne zagrożenie życia i dlatego spieszyliście się z chrztem, potem zaś było jego dopełnienie. W opisywanym przypadku wydaje się, że wszystko zostało zrobione prawidłowo. Takie elementy jak chrzczonka, są raczej pewnym dodatkiem, który nie dotyczy istoty chrztu. Ryt chrztu w przypadku dopełnienia przewiduje taką drogę, gdzie już nie występują egzorcyzmy i czytanie Kredo (Wieruju). Przynoście malucha do cerkwi, niech przystępuje do Eucharystii i niech korzysta z darów Łaski Bożej.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, rodzina, wiara, życie duchowe



Mam dopytanie do listu o Święte Wieczory. Jestem nauczycielką jednego z języków obcych, uczę dorosłych, zawsze starałam się aby nie uczyć w niedzielę ale ostatnio mam osobę, która może tylko wtedy mieć zajęcia ( 1 godzina ). Tłumaczę to sobie tak, że nie jest to złe w oczach Boga, bo komuś pomagamy, dając niejako nowe, lepsze życie lub go uzdrawiamy (choćby przez uwolnienie od niemowy, paraliżującego lęku, czy trudności wypowiadania się w danym języku) – język, którego uczę jest zawsze związany z pracą i życiem w innym kraju, sam w sobie uchodzi też za trudny do nauki (melodia i wymowa, skomplikowana gramatyka, słownictwo bez powiązań z j.polskim). Czy moje rozumienie jest słuszne? Zawsze myślę tu o Ewangelii św. Mateusza, „Tak więc wolno jest w szabat dobrze czynić».” Magdalena

Uważam, że rozumowanie i podejście Pani do tej sprawy jest właściwe. W naszym życiu powinniśmy kierować się postawą Ewangeliczną i zdrowym rozsądkiem do takich zagadnień.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, wiara, życie duchowe



Chciałabym się zapytać czy i jak w Polsce kobieta może wystąpić do żeńskiego monasteru? Czy jest to możliwe w każdym wieku? Co ze szkołą? Joanna

Z pytania wnioskuję, że zadane ono jest przez osobę młodą. Decyzja o wstąpienia na drogę życia monastycznego powinna być podjęta odpowiedzialnie. Dlatego też wskazanym jest aby osoba, która decyduje się na taką formę życia podejmowała decyzję jako pełnoletnia. W wieku pełnoletności obowiązkowe nauczanie, nawet średnie już właściwie jest zakończone. Jeśli zaś osoba nie jest pełnoletnią może zbliżyć się do życia monastycznego jako nazwijmy to „przyjaciel monasteru” i zgłębiać swoją duchową drogę, potem zaś podjąć decyzję o ewentualnym wstąpieniu do monasteru

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, pozostałe, życie duchowe



Mieszkam w Hiszpanii od wielu lat, konkretnie na Wyspach Kanaryjskich gdzie nie istnieje zorganizowane zycie cerkiew prawoslawnej. Przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Bardzo prosze o informacje czy aby przedstawia sie jako kandydat do zycia monastycznego w prawoslawia to znaczy aby rozpoczac formacje monastyczne istnieje ograniczenie wiekowe dla kandydatow? Mam 52 lata i wewnetrzne pragnienie duchowe aby zblizyc sie do prawoslawia, zostac w przyszlosci mnichem obrzadku prawoslawnego. Dariusz

Aby wstąpić na drogę życia monastycznego w prawosławiu, nie ma ograniczenia co do górnej granicy wieku. Postrzyżyny nie są dokonywane od razu lecz po przejściu okresu nowicjatu (posłuszanija). Jeśli rzeczywiście interesuje Pana monastycyzm, można pomieszkać w wybranym monasterze nawet nie wchodząc oficjalnie na drogę nowicjatu. Potem natomiast można uczynić kolejny krok.

Kategorie: konwersja, ks. Andrzej Kuźma, życie duchowe



Strona 10 z 39« Pierwsza...89101112...2030...Ostatnia »