Jak spędzać, przeżywać w wymiarze duchowym i cielesnym święta Wielkanocy w rodzinie mieszanej (prawosławno-rzymskokatolickiej)? Mateusz

Najkrócej można by odpowiedzieć: po chrześcijańsku. Co mam na myśli dając taką odpowiedź? Po pierwsze, należy odpowiedzieć na pytanie co wspominamy w czasie świąt Wielkanocy? Zwycięstwo naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa nad śmiercią. Zatem najlepszym sposobem, moim zdaniem oczywiście, na przeżywanie święta Paschy jest pokazanie swoją postawą, że rzeczywiście nasz Zbawiciel pokonał śmierć. Skoro dla chrześcijanina śmierć przestała istnieć to znaczy, że mamy w tym życiu bardzo dużo czasu i tak naprawdę nic nie mamy do stracenia… Zatem powinniśmy znaleźć czas aby uczestniczyć w liturgicznym przeżywaniu święta. Czas aby odwiedzić chorych. Wesprzeć dobrym słowem, odwiedzinami tych którzy przeżywają ciężkie chwile. Pogodzić się z tymi, z którymi być może nasze relacje nie wyglądały ostatnio najlepiej.

Oczywiście, przeżywanie święta Paschy to również spotkanie z bliskimi przy stole. Jak zrównoważyć duchowe i cielesne przeżywanie świąta? Na to pytanie może dać odpowiedź tylko sam Bóg. Tylko Duch Święty może dać nam mądrość we wszystkim co robimy, mądrość całościową (cełomudrije): Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie [Ga 5,22]. Dlatego ważnym jest również aby w czasie świąt pamiętać o indywidualnej, „domowej” modlitwie.

Kategorie: o. Włodzimierz (Dejneko), rodzina, życie duchowe



Wiele obecnie mówi się na temat posiadania swoich spowiedników czy też ojców duchowych. Stąd też moje pytanie jak powinienem postąpić gdy od 2 lat spowiadałem się u tego samego batiuszki, który wie o mnie bardzo wiele jak i wcześniej pomógł mi w wielu trudnych sytuacjach dotyczących wiary. Niestety ostatnio nie odczuwam takiego samego spokoju duszy po spowiedzi czy tez wsparcia, co powinienem zrobić w śmiej sytuacji? Zmienić spowiednika? Porozmawiać z Batiuszka na ten temat? Bardzo proszę o pomoc. Paweł

Zachęcam, w pierwszej kolejności, do rozmowy z danym duchownym. Zgodnie z tym, co Pan pisze można wywnioskować, że przez te dwa lata nawiązała się między wami więź duchowa. Niemądrym byłoby zerwanie tego bez słowa.

Napisał Pan, że obecnie, po spowiedzi, nie odczuwa Pan spokoju duszy, czy też wsparcia. „Winowajcą” takiej sytuacji naturalnie może być w pewnym sensie duchowny. Należy jednak pamiętać, że zazwyczaj główną przyczyną tego, że nie jesteśmy w stanie odczuć Bożej Łaski jesteśmy my sami. Spowiednik ma oczywiście obowiązek dania wskazówek, rad… Jednak najważniejszą relacją jaka ma miejsce w sakramencie spowiedzi odbywa się na linii: spowiadający się – Bóg. Zachęcam zatem do głębszego przeanalizowania samego siebie (najlepiej z pomocą wspomnianego spowiednika).

Kończąc chciałbym przypomnieć jeszcze tylko o podstawowym prawie duchowym dotyczącym sakramentu spowiedzi. Złe siły, demony zawsze będą podsuwać myśli osądzające spowiednika. O ile, oczywiście, chrześcijanin spowiada się u jednego kapłana i traktuje go jako swojego ojca duchowego.

Kategorie: o. Włodzimierz (Dejneko), wiara, życie duchowe