Jaka jest różnica między nauką Cerkwi Prawosławnej a Kościoła Katolickiego odnośnie do śmierci Bogurodzicy? Czy poprzez Zaśnięcie Marii Panny rozumiemy, że Matka Boska umarła, a następnie została wzięta do nieba? Justyna

Tak, według teologii prawosławnej Matka Boża urodziła się jak każdy z nas, dlatego też zmarła jak każdy człowiek, a po śmierci wraz z ciałem została zabrana do nieba. Z kolei nauka rzymskokatolicka opiera się na koncepcji grzechu pierworodnego, wprowadzonej do teologii zachodniej przez św. Augustyna. W myśl tej nauki po grzechu pierworodnym cała ludzka natura została skażona, czego skutkiem jest śmiertelność, podatność na grzech i cierpienie. W związku z tym każdy człowiek od urodzenia jest skażony grzechem, co przeszkadza mu w kontakcie z Bogiem. Matka Boża została wyłączona z tego procesu, nie podlegała grzechowi pierworodnemu, więc nie mogła też umrzeć, jak inni ludzie, ponieważ śmierć była konsekwencją grzechu pierworodnego. Z tego właśnie powodu w teologii rzymskokatolickiej pojawiła się koncepcja wniebowzięcia Matki Bożej.

Kategorie: ks. Łukasz Leonkiewicz, Pismo Święte (egzegeza), wiara



Dlaczego w słowiańskiej Ewangelii jest dodane słowo „post”: «Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?». Rzekł im: «Ten rodzaj można wyrzucić tylko POSTEM i modlitwą (Mk 9, 19-29). Nie we wszystkich przekładach Ewangelii występuje ten dodatek? Zygmunt

Rzeczywiście nie we wszystkich rękopisach Ewangelii Marka znajduje się fraza „modlitwą i postem”. Jednakże w większości z nich tekst ten wygląda następująco: ἐξελθεῖν εἰ μὴ ἐν προσευχῇ καὶ νηστείᾳ, a więc z „i postem”. Również łacińska Wulgata oddaje ten tekst jako „nisi in oratione et jejunio”, a więc znów z „i postem”. Tekst słowiański jest więc jedynie tłumaczeniem tekstu greckiego i nie zawiera w sobie niczego „dodatkowego” co nie występowałoby w oryginale. Ostatecznym argumentem za tym właśnie wariantem tekstu są komentarze Świętych Ojców Cerkwi, którzy używają tej właśnie wersji. Stąd też w użytku cerkiewnym funkcjonuje ten wariant tekstu.

Kategorie: ks. Igor Habura, Pismo Święte (egzegeza)



ałbym prosić o wyjaśnienie mi nauki prawosławnej odnośnie upadku Adama i zbawienia przez Chrystusa. Katolicka koncepcja mówi o: zgladzeniu grzechu pierworodnego (gp), o tym, że Jezus i Maryja bylo bez gp. I zbawienie polega w głównej mierze na odkupieniu z grzechu. Soteriologia prawoslawna mówi bardziej o odnowieniu natury, nowym stworzeniu w Chrystusie. Ale jak wtedy rozumieć słowa: „Ty, któraś bez skazy Boga-Słowo porodziła, Ciebie wysławiamy”? Św. Jan Damasceński pisze, że pod dwoma względami ta „nieskazitelność” jest ponad prawami natury. „Ponieważ (Chrystus) nie miał ojca, Jego narodzenie było ponad naturą następstwa pokoleń” i „w tym, że Jego urodzenie było bezbolesne, było ponad prawami natury.” Ale czym to się różni od koncepcji niepokalanego poczęcia Maryi i narodzin Bogarodzicy i Chrystusa bez gp? (Przecież w prawoslawiu nie ma gp). Daniel

Myślę, że potrzebny byłby dla nas cały traktat, aby nakreślić i wyjaśnić zawiłości, które zostały przedstawione w pytaniu. Określenie „grzech pierworodny” w znaczący sposób jest związane z nauką św. Augustyna i jego dysputą z Pelagiuszem. W pismach greckich Ojców Kościoła takie określenie rzeczywiście nie występuje. Ojcowie wschodni bardziej mówili o „grzechu Adama”. Czy pojęcie „grzechu pierworodnego” i „grzechu Adama” jest tożsame? Nie zupełnie, ale koncepcja jest dość podobna. Ponadto w teologii prawosławnej szczególnie tej od XIX w. określenie „grzech pierworodny” występuje dość często. Dlatego też nie można mówić, że w teologii prawosławnej nie ma „grzechu pierworodnego”. W teologii wschodniej bardziej mówi się o konsekwencjach grzechu Adama, którą jest śmiertelność człowieka. Kościół prawosławny nigdy nie nauczał o niepokalanym poczęciu Marii Panny. Wręcz uważa to za znaczący błąd, który zaistniał w nauczaniu Kościoła rzymskokatolickiego. Święta Dziewica, została poczęta jak każdy inny człowiek przez swoich rodziców Joakima i Annę. Bóg jednak wybrał ją za godną, aby z niej narodził się Zbawiciel. Ta godność wynika z jej osobistego zaangażowania i wyboru Bożego. Jedynie narodzenie Chrystusa jest odmienne od narodzenia każdego innego człowieka. W narodzeniu Zbawiciele nie bierze udziału pierwiastek męski. Słowo Boże zamieszkało w łonie Maryi za sprawą Ducha Świętego. Od samego początku w swoim łonie nosiła ona pierwiastek Boży- Boga Słowo, dla tego też jest Bożą rodzicielką tj. Bogorodzicą. W ten sposób możemy mówić, że „bez skazy porodziła Boga-Słowo” (odnośnie cytatu ze św. Jana Damasceńskiego).

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, patrologia, Pismo Święte (egzegeza)



W 325 roku biskupi napisali: „Wierzę w Ducha Świętego, (…) który od Ojca pochodzi”. W 1014 r. zaczęto się modlić:” Wierzę w Ducha Świętego, (…) który od Ojca i Syna pochodzi” (w zachodniej części Europy). Ci chrześcijanie którzy (od 1014 r.) mówili jak w roku 325 zostali nazwani heretykami. Czy ktokolowiek powiedział, że biskupi Rzymu (wszyscy razem), zyjący przed 1014 r. byli heretykami? Nie jest to podchwytliwe pytanie. Pewnie istnieje jakieś logiczne wytłumaczenie. Przychodzą mi na myśl dwa potencjalne rozwiązania: 1. Nastęcy apostołów mogą związać w niebie co tylko chcą. 2. Biskupi nie zmienili wyznania wiary tylko je „uzupełnili”. Wojciech

Pana pytanie dotyczy „Filioque”… Po pierwsze, rok 1014 jest tylko umowną datą wprowadzenia Filioque do Symbolu Wiary. Problem z Flioque zaczyna się dużo wcześniej, bo w czasach św. Augustyna, który tłumacząc dogmat o Trójcy Świętej pozwolił sobie na „wywyższenie” Syna Bożego i uznanie także i Jego, a nie tylko Ojca za źródło pochodzenia Ducha Świętego. Uczynił tak, ponieważ chciał w sporze z arianami pokazać boskie pochodzenie Syna Bożego, który jest tym samym Bogiem, co Ojciec, a nie stworzeniem bożym, jak nauczał Ariusz. Następnie w historii Kościoła (w szczególności od IX wieku) Filioque stało się tematem sporów teologicznych Wschodu z Zachodem. Chcąc nazwać kogoś heretykiem najpierw należy wykazać mu herezję, czyli błędną naukę. Problem z Filioque polega na tym, że do dogmatu o Trójcy Świętej, wyłożonym na Soborach Powszechnych w Nicei i Konstantynopolu, wprowadzono dodatek, który nie był zgodny z grecką koncepcją teologiczną. Dogmat jest ujętą logicznie, w słowach, nauką o Bogu, nie ma charakteru czasowego, lecz dotyka wieczności, bowiem jest uchwyceniem rzeczywistości boskiej. Dlatego w kontekście dogmatycznym Filioque jest elementem zbędnym, błędnym i wprowadzającym nieporozumienie, które do dziś podzieliło Kościół na Wschodni i Zachodni. Jednak o Filioque można myśleć także inaczej, bo w kontekście historycznym. Wówczas jest to zgodne z faktem pojawienia się Ducha Świętego na ziemi od Ojca i Syna. TO bowiem Pan Jezus posłał Pocieszyciela, który od Ojca pochodzi. Jeśliby Filioque było pojmowane wyłącznie w historycznym aspekcie, to nie stanowiłoby żadnego problemu w dialogu między chrześcijańskim Wschodem i Zachodem.
Wracając jednak do Pana pytania… Jeśli przez słowo „ktokolwiek” rozumiemy „którykolwiek z teologów prawosławnych, bądź autorytetów Kościoła prawosławnego”, to odpowiedź brzmi: „NIE!”. Żaden wierzący człowiek nie może tego powiedzieć, ponieważ do 1054 r. biskupi Rzymu byli biskupami Jednego Kościoła, tak jak i biskupi Wschodu. Dopiero schizma z 1054 roku to zmieniła, doprowadzając do takiej sytuacji, w której wyznawcy tego samego Jezusa Chrystusa zaczęli obrzucać siebie nawzajem przezwiskami typu „heretyk”. Jeżeli padały takie stwierdzenia, to dotyczyły konkretnych osób, a nie wszystkich biskupów Rzymu.
Następcy apostołów mogą wiązać na ziemi to, co chcą – „cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie” (Mt 16,19).
„Filioque” było jednak zmianą charakteru dogmatu trynitarnego, a nie tylko uzupełnieniem.

Kategorie: filozofia religijna, ks. Łukasz Leonkiewicz, Pismo Święte (egzegeza)



Jak mieli na imię strażnicy pilnujący Grobu Jezusa? Igor

Niestety ani Pismo Święte, ani Tradycja nie przekazały informacji o imionach żołnierzy pilnujących Grobu Chrystusa.

Kategorie: ks. Igor Habura, Pismo Święte (egzegeza), wiara



Dlaczego w Cerkwii są rozwody? Jest to sprzeczne ze słowami Jezusa. Jezus Chrystus, w rozmowie z niektórymi faryzeuszami, radykalnie odrzuca ówczesne poglądy o przyczynach, które mogłyby upoważniać do rozwodu, twierdząc: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać żony wasze, lecz od początku tak nie było (Mt 19, 8). Według nauczania Jezusa małżeństwo jest nierozerwalne: Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela (Mt 19,6). A zatem dobro nierozerwalności jest dobrem samego małżeństwa i należy do jego istoty. Robert

W Cerkwi prawosławnej nie ma rozwodów. Istnieje procedura administracyjna, która nazywana jest „zdjęciem błogosławieństwa z małżeństwa”. Polega ona na pewnym procesie administracyjnym (w żaden sposób nie sakramentalnym), przeprowadzanym przez duchownego i zatwierdzanym przez biskupa. Osoba z której „zdjęto błogosławieństwo małżeństwa” może zawrzeć „drugi związek małżeński”, który Cerkiew dopuszcza jako swego rodzaju odstępstwo o norm kanonicznych (stosowanie ekonomii). Osoba, która wstępuje w „drugi związek” nie jest traktowana jako będąca w stanie wolnym. Tzw. „drugi związek małżeński” (może mieć miejsce też „trzeci”), posiada charakter pokutny i znacząco różni się od rytu sakramentu małżeństwa właściwego, tj. tego zawieranego po raz pierwszy.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, liturgika, Pismo Święte (egzegeza), rodzina



Podobno w Cerkwi Prawosławnej są rozwody. Jak to się ma do nauki Jezusa Chrystusa? Według nauczania Jezusa małżeństwo jest nierozerwalne: Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela (Mt 19,6). Tymoteusz

W Cerkwi prawosławnej nie ma rozwodów. Istnieje procedura administracyjna, która nazywana jest „zdjęciem błogosławieństwa z małżeństwa”. Polega ona na pewnym procesie administracyjnym (w żaden sposób nie sakramentalnym), przeprowadzanym przez duchownego i zatwierdzanym przez biskupa. Osoba z której „zdjęto błogosławieństwo małżeństwa” może zawrzeć „drugi związek małżeński”, który Cerkiew dopuszcza jako swego rodzaju odstępstwo o norm kanonicznych (stosowanie ekonomii). Osoba, która wstępuje w „drugi związek” nie jest traktowana jako będąca w stanie wolnym. Tzw. „drugi związek małżeński” (może mieć miejsce też „trzeci”), posiada charakter pokutny i znacząco różni się od rytu sakramentu małżeństwa właściwego, tj. tego zawieranego po raz pierwszy.

Kategorie: ks. Andrzej Kuźma, literatura, Pismo Święte (egzegeza), rodzina



Pytanie do Ewangelii czytanej na święta Bożego Narodzenia w cerkwi (o rodowodzie Jezusa Chrystusa). 1. Dlaczego podawany jest rodowód Józefa, męża Marii, a nie Marii, z której bezpośrednio narodził się Jezus Chrystus? Rozumiem, że status kobiety na pewno był inny przed dwoma tysiącami lat niż teraz, ale dla mnie niezrozumiałe jest objaśnianie pochodzenia Józefa, który przecież nie był ojcem Jezusa. Czemu to ma służyć? (Bo przypuszczam, że w Ewangelii wszystko ma swoje znaczenie.) 2. Dlaczego prorocy mówili, że dziewica urodzi syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, a anioł nakazał Józefowi nadać dziecku, które miało się narodzić imię Jezus? Skąd ta rozbieżność w imionach? Magdalena

  1. Pomimo tego, iż Józef nie był biologicznym ojcem Jezusa to właśnie jego rodowód podany jest w ewangelii wg. Mateusza. Ma to związek ze wspomnianą w pytaniu rolą mężczyzny (nawet jeśli był tylko prawnym opiekunem). Mateusz napisał swoją ewangelię do Hebrajczyków, dla których rodowód matki (jakkolwiek nie byłaby ona znaczącą postacią) był całkowicie bez znaczenia. Ciekawostką jest, że druga genealogia, zawarta w ewangelii Łukasza (pisanej dla pogan) różni się nieco od Mateuszowej. Niektórzy z Ojców Cerkwi twierdzą, że genealogia z ewangelii Mateusza dotyczy Józefa, natomiast ta z ewangelii Łukasza jest rodowodem Marii (choć ze względów kulturowych nieco zamaskowanym).
  2. Imię Jezus pojawia się na kartach Ewangelii jeszcze przed narodzinami i obrzezaniem Syna Bożego w formie proroctw. Ewangelista Mateusz opowiada o zaręczynach Marii z Józefem i jedynie ogólnikowo stwierdza, że „poczęła z Ducha Świętego” (Mt 1,18). U Łukasza występuje opis Zwiastowania Bogurodzicy, w którym trzykrotnie mowa jest o nadaniu dziecięciu imienia. Pierwszy raz archanioł Gabriel instruuje Marię, że „dasz Mu imię Jezus” (Łk 1,31). Następnie dwukrotnie stwierdza, że „On będzie wielki i otrzyma imię: Syn Najwyższego” (Łk 1,32) oraz „Święte, które się narodzi, otrzyma imię: Syn Boży” (Łk 1,35). Ewangeliści Mateusz i Łukasz uzupełniają nawzajem swoje opisy. U Mateusza znajdujemy kolejną wzmiankę o wyjątkowości Imienia jakim ma zostać nazwane dziecię. Po odkryciu brzemienności Marii Józef chciał ja oddalić, wtedy anioł ukazuje mu się we śnie i poucza go „I urodzi Syna, a ty nadasz Mu imię Jezus, On bowiem zbawi lud swój od grzechów ich” (Mt 1,21). Następnie objawione jest Józefowi proroctwo Izajasza, według którego „Oto dziewica pocznie i urodzi syna, i nadadzą mu imię: Emmanuel, co się przekłada: Z nami Bóg” (Mt 1,23).

Na pierwszy rzut oka w tekście Ewangelii występuje sprzeczność. Z jednej strony Marii objawione jest Imię Jezus, natomiast Józef we śnie słyszy Imię Emmanuel. Jest to jednak jedynie pozorna rozbieżność. Należy pamiętać, że autorzy Nowego Testamentu byli spadkobiercami biblijnego rozumienia funkcji i znaczenia imion. Pojawiające się w wizji Józefa Imię Emmanuel jest więc niczym innym jak midraszem onomastycznym występującym w Biblii jako całości. Hebrajkie עִמָּנוּאֵל (Immanu’el) jest więc imieniem obietnicą, dosłownie oznacza „z nami Bóg” lub „Bóg jest z nami”. Imię to więc jest symboliczną obietnicą daną poprzez Józefa całemu światu, że Jezus jest Bogiem, Logosem „I Słowo ciałem się stało, i rozbiło namiot wśród nas” (J 1,14). Samo imię Emmanuel zachowało się w Prawosławnej Tradycji nie zajmując tam jednak szczególnego miejsca. Występuje sporadycznie w niektórych hymnach czy modlitwach. Pomimo tego szczególne miejsce Imię Emmanuel zajęło w ikonografii. Jeden z charakterystycznych typów ikonograficznych nazywa się Chrystus Emmanuel i przedstawia Jezusa jako młodzieńca, zarówno osobno jak i z innymi postaciami. Typ ten został szczególnie mocno rozpowszechniony w Bizancjum i na Rusi.

 

Kategorie: ks. Igor Habura, Pismo Święte (egzegeza)



Co cerkiew prawosławna mówi o grzechach pokoleniowych – mam na myśli skutki grzechów naszych przodków: rodziców, dziadków. Wg starego testamentu, ile pokoleń upływa zanim te skutki „wygasnął”. Jak te „zasady” stosują się do rodziców chrzestnych Agata

Na wstępie, aby w ogóle odpowiedzieć na to pytanie należałoby się zastanowić czym owe tzw. grzechy pokoleniowe są i skąd się wzięły. Pod pojęciem „grzechu pokoleniowego” najczęściej rozumie się grzech popełniony przez przodków, za który to występek karę ponoszą nie tylko bezpośredni winowajcy, ale również ich potomkowie. Najczęściej używanym do uprawdopodobnienia takiego wywodu cytatem jest fragment z Księgi Wyjścia: „Pan, Bóg twój, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia” (Wj 20,5). Równie często przywołuje się  jeszcze kilka innych podobnych wyrwanych z kontekstu cytatów jak:

Czytaj dalej

Kategorie: ks. Igor Habura, Pismo Święte (egzegeza), wiara, życie duchowe



W rozdziale 11 ewangelii od Łukasza uczniowie mówią do Jezusa Jan dał swoim uczniom modlitwę daj nam i Ty. Czy modlitwa Jana doszła do naszych czasów? Sławomir

Rzeczywiście w tekście Ewangelii pojawiają się takie słowa: „Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. A On rzekł do nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz…” (Łk 11,1-2). Zagadnienie to warto rozważyć w szerszym kontekście. W tej samej Ewangelii kilka wersetów wcześniej czytamy „Oni zaś rzekli do Niego: Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, podobnie też uczniowie faryzeuszów; natomiast Twoi jedzą i piją. A Jezus rzekł do nich: Czy możecie nakłonić gości weselnych do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli” (Łk 5,33-35).

Widzimy wyraźnie, że w obu fragmentach uczniowie Jezusa są rozumiani jako formalna grupa naśladowców zebrana wokół nauczyciela. Podobnie rzecz ma się z uczniami Jana i faryzeuszów. W Izraelu I wieku takie grupy uczniów zebrane wokół mistrza (rabina, proroka itd.) nie były niczym nadzwyczajnym. Często, choć nie zawsze, dana grupa wyróżniała się charakterystyczną i tylko jej właściwą formą pobożności. Mogła to być np. modlitwa ułożona przez jej przywódcę, jak ma to miejsce w przypadku uczniów Jezusa. Modlitwa, czy też reguła uczniów Jana nie przetrwała niestety do naszych czasów. Jednakże można podejrzewać, że Jan wcale nie ułożył jakiejś szczególnej modlitwy a być może jedynie określił jak często, w jakiej formie (np. z dużym czy małym talitem), w grupie czy na osobności, jego uczniowie mają się modlić.

Kategorie: ks. Igor Habura, Pismo Święte (egzegeza)



Strona 1 z 3123