Czy istniały w klasztorach prawosławnych na ziemiach południowosłowiańskich jakieś objawienia, cuda, które oddawałyby realny kontakt Boga z ludźmi? Mam na myśli również objawienia w postaci cudownych uzdrowień? Czy jest na ten temat jakaś literatura? Dagmara

Są książki prof. Antoniego Mironowicza. Sklep bractwa przy soborze w Białymstoku.

Kategorie: Bóg, ks. Henryk Paprocki, pozostałe, wiara, życie duchowe



Chciałbym poznać naukę Cerkwi Prawosławnej na temat czyśćca (którego Cerkiew nie uznaje). Proszę księdza dr o ustosunkowanie się do tej krótkiej notatki na ten temat. Z góry dziękuję za wyczerpującą odpowiedź! Końcowe oczyszczenie, czyli czyściec! Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba. To końcowe oczyszczenie wybranych, które jest czymś całkowicie innym niż kara potępionych, Kościół nazywa czyśćcem. Naukę wiary dotyczącą czyśćca sformułował Kościół przede wszystkim na Soborze Florenckim i na Soborze Trydenckim. Tradycja Kościoła, opierając się na niektórych tekstach Pisma świętego, mówi o ogniu oczyszczającym. Co do pewnych win lekkich trzeba wierzyć, że jeszcze przed sądem istnieje ogień oczyszczający, według słów Tego, który jest prawdą. Powiedział On, że jeśli ktoś wypowie bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu, nie zostanie mu to odpuszczone ani w tym życiu, ani w przyszłym (Mt 12, 32). Można z tego wnioskować, że niektóre winy mogą być odpuszczone w tym życiu, a niektóre z nich w życiu przyszłym. Nauczanie to opiera się także na praktyce modlitwy za zmarłych, której mówi już Pismo Święte: „Dlatego właśnie (Juda Machabeusz) sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu” (2 Mch 12, 45). Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarował im pomoce, a w szczególności Ofiarę eucharystyczną, by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Kościół zaleca także jałmużnę, odpusty i dzieła pokutne za zmarłych. Nieśmy im pomoc i pamiętajmy o nich. Jeśli synowie Hioba zostali oczyszczeni przez ofiarę ich ojca, dlaczego mielibyśmy wątpić, że nasze ofiary za zmarłych przynoszą im jakąś pociechę? Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli, i ofiarujmy za nich nasze modlitwy. Marek (Wolf)

W Biblii nie ma mowy o czyśćcu. Z tego powodu nie możemy uznać tej nauki Nauka o czyśćcu pojawiła się na zachodzie bardzo późno, dopiero w średniowieczu i to wyłącznie pod wpływem określonej scholastycznej interpretacji. Polecam książkę Czyściec, wydaną przez PIW.

Kategorie: ks. Henryk Paprocki, Pismo Święte (egzegeza), wiara



Chciałbym powrócić do poprzedniego pytania pani Joanny o chusteczkach i rygoryzmie Cerkwi Rosyjskiej. Mianowicie, czy jest w duchu Prawosławnym zostawiać nastawienie apostoła Pawła z I Posłania do Koryntian (11, 5) tylko i wyłącznie krawcowym? Oczywiście, że jest to Tradycja, ale tradycja oświecona przez zapowiedzi apostolskie. Proszę też zauważyć, jak w Cerkwi (czy Kościele) Polskim wbrew pozoru prawosławne kobiety, szczególnie w Warszawie, przystępując poza jakimkolwiek „rygoryzmem” do Komunii, nie tylko nie pokrywają głowy, ale często nawet nie umywają kosmetyką na twarze, zostawiając po nabożeństwie na ikonach ślady prawdziwego ikonoklazmu. I to się dzieje na parafii katedralnej w stolice (na Waszej zresztą parafii) po nabożeństwach nie tylko na górze, ale i na dole. Wstyd, szczerzej mówiąc, po tym podchodzić do ikon w świątynie. Mam wątpliwości, że kwestia tych „drobiazgowych” chusteczek nie dotyczy też ogólnej pobożności tych „dierznowiennych” parafianek, których co raz po Komunii widać na przestanku autobusowym przed soborem z papierosami w tych samych ustach, którymi przed chwilą było przyjmowano Ciało i Krew Chrystusowe. Chociaż, ogólną rzecz biorąc, chodzi to oczywiście o Tradycji, która co prawda dotyczy nie tylko krawców, i nie jest kwestią, którą warto byłoby lekceważyć. Dmytro

Proszę zwrócić uwagę na fakt, że Apostoł pisze o pewnych istniejących zwyczajach jego epoki. Akceptuje je. Czy Kościół nie może akceptować, idąc za Apostołem, także innych zwyczajów? Mamy też inny tekst Apostoła o nakryciach głowy. Natomiast całkowicie się z Panią zgadzam w kwestii używania kosmetyków.

Kategorie: ks. Henryk Paprocki, pozostałe, rodzina, wiara



Co znaczy mieć powołanie? Wojtek

Poszukując odpowiedzi na tak postawione pytanie, bardzo ważną rzeczą jest uświadomienie sobie, że istota powołania jest trudna do sprecyzowania. Samo powołanie pozostaje tajemnicą, której nie da się do końca zrozumieć, nawet jeśli człowiek sam w niej uczestniczy. Każdy człowiek jest powoływany do istnienia i realizacji określonych zadań i czynności. Nie można ograniczać powołania tylko do jednej dziedziny. Bycie chrześcijaninem jest już powołaniem. Domyślam się, że w tym pytaniu chodzi o powołanie do kapłaństwa. W Piśmie Świętym znajdziemy wiele opisów powołania: Abrahama (Rdz 12, 1-8), Mojżesza (Wj 3,1 – 4,17) Izajasza (Iz 6,1-13), Jeremiasza (Jr 1, 4-10), dwunastu apostołów (Mk 3, 13-19 i par.), Apostołów Andrzeja i Jana (J 1,35-40) apostoła Filipa (J 1, 43), Saula – ap. Pawła (Dz 9, 1-22). Powołanie jest rozumiane jako zaproszenie, wezwanie, zachęta do „podążania za” skierowana przez Boga do człowieka. Często mówi się o powołaniu wewnętrznym (głos wewnętrzny pobudzający do podążania za Chrystusem) i powołaniu zewnętrznym (rozmowa z kimś lub wydarzenie wpływające na nasza decyzję). W niektórych przypadkach można opisać pewne warunki, kryteria i znaki mówiące o powołaniu i pozwalające usłyszeć zapraszający głos. Pomocne w rozeznaniu własnego powołania mogą być słowa św. Apostoła Pawła skierowane do Tymoteusza i Tytusa. „Prawdziwa to mowa: Kto o biskupstwo się ubiega, pięknej pracy pragnie. Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany, przyzwoity, gościnny, dobry nauczyciel, nie oddający się pijaństwu, nie zadzierzysty, lecz łagodny, nie swarliwy, nie chciwy na gorsz, który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości, bo jeśli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł mieć na pieczy Kościół Boży? (I Tm 3, 1-5 nn., por. Tt 1, 5-9) Pomocnymi w rozpoznaniu własnego powołania będą przede wszystkim: – doświadczenie wiary i szczera modlitwa o to, aby Bóg pomógł nam i obdarzył nas swoją miłością i darem rozeznania, – poznanie siebie i rozmowa z samym sobą (jaką jest naprawdę nasza miłość do Boga i drugiego człowieka, czy jesteśmy gotowi do ofiarnej służby Bogu, Kościołowi i bliźniemu, czy mamy świadomość własnej niegodności i konieczności przyjęcia łaski i współdziałania z nią) – rozmowa ze swoim ojcem duchowym, który zna nasze życie wewnętrzne (duchowe) i potrafi pokierować nami.

Kategorie: ks. Jerzy Tofiluk, wiara, życie duchowe



Strona 9 z 9« Pierwsza...56789